Kredka do brwi w akcji: Anastasia Beverly Hills Brow Wizz Dark Brown /recenzja/


O Brow Wizz napisano w sieci już prawie wszystko, ale nie mogę sobie odmówić przyjemności, by nie dorzucić kilku słów od siebie. Oswojenie tej kredki zajęło mi ponad dwa lata, kto by pomyślał że tak niepozorny produkt może wnieść tyle zamieszania. A może :D Wszystko za sprawą samej kredki, a właściwie wkładu, bo ten rysik przyniósł wiele chwil pełnych frustracji oraz zadowolenia. W międzyczasie chciałam ją kilka razy wyrzucić, po czym wracałam i tak w kółko.

 
 

Zacznijmy od tego, że moje brwi uległy zmianie. W chwili, gdy dokonywałam zakupu byłam przed powrotem do henny, moje brwi nie istniały ;) a gdzieś tam we mnie, w środku panowała ogólna niechęć dla spędzania, dajmy na to ok. 20 minut nad makijażem brwi. Dokładając do tego uwielbienie do naturalnego wyglądu współpraca z Brow Wizz nie układała się najlepiej. 


Kredka jest niezwykle precyzyjna, można nią wyrysować sobie brwi jakie tylko chcemy i lubimy. Rysik nie jest ani zbyt twardy, ani zbyt miękki - określiłabym że w sam raz. Gładko sunie po skórze. Umieszczona szczoteczka po drugiej stronie kredki ułatwia pracę z produktem (gęsta, idealnie wyprofilowana, a włosie posiada świetnie dopasowaną strukturę). Poza tym kredka jest wysuwana, nie trzeba jej temperować (kolejny atut dla mnie) i regulacja wysuwanej ilości także nie sprawia problemu. 


Natomiast z uwagi na formę grafitu, jego wielkość i rodzaj potrzeba nieco czasu i wprawnej ręki. Nie zawsze chciało mi się bawić w takie dłubanie i dość często efekt końcowy nie był taki, jak lubię. Ciężko się nią pracowało. Natomiast zwrot o 180 stopni nastąpił w chwili, gdy wróciłam do henny. Na starcie odzyskałam brwi, więc samo podkreślenie/wypełnienie/nadanie kształtu nie sprawiało już tyle problemów. Co więcej, to właśnie wtedy zaczęłam bawić się Brow Wizz, by wypróbować jej możliwości w różnych konfiguracjach łącznie z etapem zanikania henny. I tak, cieszę się, że dałam jej drugą szansę. Odkryłam jej właściwości oraz moc na nowo. Mogę używać jej samodzielnie oraz łączyć z żelem utrwalającym barwionym bądź przezroczystym. Każda opcja sprawdza się doskonale.


Problemem może okazać się dobór koloru, zwłaszcza na odległość, via net, to nie jest najlepsza opcja. Mnie się udało, Dark Brown to ciemny chłodny brąz, który pasuje do mojego koloru włosów nawet kiedy farba jest już mocno wypłukana. Niektórzy też narzekają na kruchość grafitu - u mnie nie było żadnych problemów, choć zaliczyła kilka upadków/wyjazdów i zbytnio nie obchodziłam się z nią jak z jajkiem ;) Zużyłam do samego końca, ale zostawię opakowanie ze względu na szczoteczkę (Brow Definer posiada inną budowę oraz rodzaj włosia w samej spirali, niby nie jest zła, lecz Brow Wizz bardziej mi odpowiada).

Poniżej Brow Wizz utrwalona żelem ABH Tinted Brow Gel Granite /recenzja/


Dobrze utrzymuje się na skórze, z naciskiem na miejsca, w których maskuje ubytki, nie rozmazuje się i nie rozpuszcza w ciągu dnia (nawet latem podczas upałów, wysiłku fizycznego itd.), nie tworzy grudek. Nie mam jej nic do zarzucenia, za to ciekawi mnie Nabla Brow Divine, tylko znowu dobór odcienia na bazie słoczy... Im więcej obejrzałam zdjęć, tym mniej wiem ;) Brow Wizz ma duże szanse na powrót do mojego schematu w kwestii makijażu brwi :)

A Ty w jaki sposób podkreślasz własne brwi? :)

Pozdrawiam serdecznie :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...