Lush Rosy Cheeks Fresh Face Mask


W swojej pielęgnacji preferuję maski, które są łatwe i szybkie w użyciu. Nie wymagają dodatkowego mieszania i kombinacji. Jestem wygodna :D Rosy Cheeks zainteresowała mnie dzięki zawartości kalaminy (podobnie jak Catastrophe Cosmetics oraz czyścik Aqua Marina - oba produkty posiadają kalaminę w składzie) i dzisiaj postanowiłam podzielić się wrażeniami odnośnie Rosy Cheeks.

Kolorówka w akcji: Chanel Correcteur Perfection Long Lasting Concealer /recenzja/


Do zakupu tego korektora zachęciła mnie /recenzja/ Heavenrain (halo, halo - gdzie jesteś?!) i nie zawiodłam się, nic a nic :D Z racji, że niedawno minęło wspólne 12 miesięcy postanowiłam napisać o nim kilka słów. A jest o czym :) Jak Heavenrain wspomniała w swojej recenzji faktycznie o tym produkcie mało słychać, a to naprawdę fajny kosmetyk, który docenią wielbicielki naturalnego makijażu używające korektora w rozsądnych ilościach :P

HIT! Barwiony żel do brwi Anastasia Beverly Hills Tinted Brow Gel Granite & Espresso


Od lat bawię się w podkreślanie/wydobywanie brwi, bo to one stanowią ramę dla naszej twarzy. I jakkolwiek takie określenie można usłyszeć często, to jest ono nadzwyczaj prawdziwe. Oczywiście trendy się zmieniają a przez chwilę i ja im uległam, po czym szybko zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie. Preferuję naturalny makijaż brwi - taki, który nie czyni ze mnie przemalowanej. Do tego cenię sobie czas i możliwości jakie można osiągnąć bez większego wysiłku w stosunkowo szybkim czasie. Taaak, leniwiec ze mnie :P Dlatego też poszukiwanie idealnego żelu do brwi zakończyły zakupy z Anastasia Beverly Hills.

Fenomenalny bohater :D Phenome Sustainable Science Purifying Hair Mask, maska oczyszczająca /recenzja/


Maska, którą miałam opisać tak dawno temu, że dotknął ją czas przemian ;) Phenome miało swoje problemy, z których wyszło na prostą i tym samym zmieniło się między innymi opakowanie. Gustowne szkło (aczkolwiek był to masywny słój) wymieniono na plastik... smuteczek. Po raz pierwszy przyznam się, że opakowanie odebrało połowę wrażenia jeżeli chodzi o ten produkt. Ale do rzeczy. Jest to JEDYNY kosmetyk Phenome, który kupuję regularnie i kupować będę (przynajmniej dopóki będzie na rynku ;))

Kosmetyki, których nie potrzebuję/anti-haul z przymrużeniem oka ;)


Jakiś czas temu Justyna na swoim blogu rozpoczęła cykl wpisów, który zainspirował mnie do stworzenia poniższej listy wg własnych preferencji. Jednak nie zamierzam opierać się na nadchodzących bądź już będących w sprzedaży seriach edycji limitowanych bądź jakichkolwiek nowościach. Poniższa lista ma służyć mi przede wszystkim jako dodatkowa ściąga do planowanych zakupów lub spontanicznych chciejstw :D Nie zobaczycie też tutaj "lajfstajlowych" zdjęć :P

Japońska magia w piance :) Evita Beauty Whip Soap


Produkt ten wywołuje uśmiech na twarzy za sprawą dozownika, który zarazem jest szablonem i dzięki niemu otrzymujemy piankę w formie płatków róży :) To chyba największy atut tego produktu, który został skierowany do pielęgnacji cery dojrzałej. Nie jest to nic innego jak kolejny kosmetyk do mycia twarzy.

Podopharm Podoflex Krem do stóp w piance z aktywną spiruliną /recenzja/


Moje zamiłowanie do asortymentu marki Podopharm ma swoje odzwierciedlenie w kolejnych zakupach oraz recenzjach /KLIK!/ Do tego stopnia, że przestałam sobie zawracać głowę ofertą innych marek. Ma to swoje plusy, ponieważ sprawdzonego i skutecznego ulubieńca trudno przebić. I tak też się dzieje w przypadku pianki ze spiruliną.

Balsam do ust Drunk Elephant Lippe


O marce Drunk Elephant wiedziałam tyle, że istnieje :D ale nie jest dostępna w UK, a na zakupy z USA mam focha więc za bardzo nie zagłębiałam się w ich ofertę. W prezencie urodzinowym od Martyny :* dostałam balsam do ust tej marki i chciałam dzisiaj o nim opowiedzieć w kilku słowach.

Spray teksturyzujący Alterna Caviar Perfect Texture Finishing Spray Touchable Texture & Fullness /recenzja/


Dzisiaj będzie krótko i na temat :) Kolejnym sprejem teksturyzującym, który postanowiłam wypróbować na własnych włosach jest produkt marki Alterna. Producent zapewnia, że jest to wielofunkcyjny spray w areozolu, który spełnia rolę jako produkt wykańczający/utrwalający fryzurę i jednocześnie nadaje objętości. Rozbawiło mnie określenie "invisible scaffolding" :D W tym spreju wykorzystano połączenie 50% suchego szamponu i 50% lakieru do włosów.

Żel do brwi - Eyelure Brow Amplifier No 10 Dark Brown /recenzja/


Produkty do makijażu brwi stały się jednymi z moich ulubionych i kilka lat temu zaczęłam szukać dla siebie najlepszej formy oraz optymalnej formuły. Stawiam przede wszystkim na naturalność oraz łatwą i szybką aplikację, dlatego też postać utrwalającego barwionego żelu szybko wpisała się w moje preferencje.
Eyelure Brow Amplifier No 10 Dark Brown pochodzi z "pudełka" na życzenie, jakie można sobie skompletować w ramach wybranej subskrypcji na Latest in beauty /KLIK/ - wg mnie to jedna z najfajniejszych form, ponieważ nie kupujemy przysłowiowego kota w worku i często zdarzają się produkty pełnowymiarowe bądź wersje podróżne, które opłacają się w takim pakiecie.

Skóra przyszłości :D Chantecaille Future Skin Oil-Free Foundation Vanilla /recenzja/


Podkład, który znalazł się w moim zestawieniu Kosmetyczne objawienia 2016 /link/ i teraz nadeszła pora, by napisać o nim więcej/rozwinąć myśl :D Wspomniałam wtedy, że stał się bajkową wersją "make-up/no make-up" oraz spełnieniem mojej obsesji na punkcie widocznej skóry. Przy rosacea stanowi to prawdziwe wyzwanie, ale tak, Future Skin Foundation spełnia wszystkie moje wytyczne. Miałam kupić jeszcze jeden odcień, lecz ostatecznie zostałam przy kolorze Vanilla. Wydaje mi się najbardziej optymalny i sięgam po niego przez cały rok.

MAC Blot Powder Medium /recenzja/


Blot Powder jest pudrem matującym o właściwościach absorbujących i kontrolujących wydzielanie sebum. Zapewnia bardzo dobry efekt zmatowienia bez pudrowego wykończenia. Transparentny. Można używać samodzielnie bądź do wykończenia/utrwalenia makijażu. - tyle słowem wstępu :)

Z bliska: SkinCeuticals Mineral Radiance UV Defense SPF 50


Czasami dokonuję zakupów wbrew własnej intuicji, tak trochę na przekór. Podskórnie czułam, że sukcesu z tego nie będzie, jednak nakręciłam się na wypróbowanie Mineral Radiance UV Defense SPF 50 jak szalona. A warto zaznaczyć, że za marką nie przepadam i nic mnie zachwyciło swojego czasu. Jednak tyle osób wspominało o tym filtrze, że musiałam kupić. Zaspokoić własną ciekawość :D Poniosła mnie fantazja ze względu na wariant - mianowicie jest to filtr barwiony.