Kosmetyczne nieporozumienia


Z racji, że moje wybory/zakupy stały się coraz staranniejsze okazji do dzielenia się rozczarowaniem jest jakoś mniej. Nie żebym narzekała, zdecydowanie nie :D Natomiast w moje ręce trafiło kilka produktów, które dość szybko zapracowały sobie na miano kosmetycznego nieporozumienia. I dzisiaj właśnie o nich :)
Zapraszam na przegląd :D

Zerowanie - III kwartał


Z racji, że teraz zerowanie odbywało się pełną parą i czyściłam półki przed wyjazdem postanowiłam nieco zmienić formułę wpisu ;) Do tego duża część produktów przewija się u mnie regularnie i nie widzę celu, by pisać o nich po raz kolejny. Dlatego też skupię się na tych najlepszych oraz najmniej lubianych produktach, cała reszta która warta uwagi posiada odnośniki do pełnych recenzji i jeżeli kogoś zainteresuje, zapraszam do "klikania" :)) Trzymiesięczne zbieranie kosmetycznych śmieci zobowiązuje :D

Święty Graal: NARS Light Reflecting Loose Setting Powder


Gdybym miała wybrać TYLKO jeden puder sypki, który znalazłby się w moich zasobach z pewnością byłby to NARS Light Reflecting Loose Setting Powder. Wracam do niego regularnie od chwili premiery, jak dobrze pamiętam będzie to coś ok. 4 lat. Od razu też dodam, że wersja prasowana tego pudru u mnie się nie sprawdziła. Pudry sypkie darzę szczególną atencją i one zawsze mają u mnie pierwszeństwo z wielu powodów. Jednak dzisiaj nie o nich, a o NARS Light Reflecting Loose Setting Powder chcę się rozpisać :)

Japońska pielęgnacja na 6 +: Kuramoto Bijin Hakumai Ferment Lotion & Bijin Hakumai Ferment Milk


Dzisiaj będzie o czymś, co stawia kropkę nad "i" w kwestii wszelkiej maści esencji/toników/koncentratów  i jednocześnie klasyfikuje się na wierzchołku faworytów pośród pielęgnacji twarzy. Omówię Kuramoto Bijin Hakumai Ferment Lotion & Bijin Hakumai Ferment Milk, które miałam okazję poznać dzięki Dwa Koty :* (po raz kolejny! :D wiemy, co dobre :DD) Nad serum Kuramoto zachwycałam się już na blogu /recenzja/ i nie zamierzam z niego rezygnować, oj nie! Dlatego też bardzo chętnie przystąpiłam do testów zawartości tajemniczych butelek, które swojego czasu Dwa Koty opisała u siebie --- zachęcam do lektury /KLIK/ Ten wpis odkryje przed Wami wszelkie szczegóły związane z Tonoike Sake Brewery.

Perełka za grosze, prawdziwa petarda! Vianek Odżywczy balsam do ciała


Gdyby nie Leśne Runo :* nie poznałabym tego cuda :D Monika podesłała mi do wypróbowania kilka rzeczy wśród których znajdował się między innymi ten balsam. Pierwsze co mnie zaskoczyło, konsystencja – otwierając pudełko moim oczom ukazała się mocno płynna substancja, która nijak mi nie pasowała do określenia „odżywczy balsam” – bardziej mleczko, lotion. (Nie wiem, czy producent coś zmieniał w formule produktu, ponieważ przejrzałam kilka recenzji z zeszłego roku i na zdjęciach oraz w opisach pojawiają się duże różnice.) To było pierwsze zaskoczenie, kolejne – zapach, bardzo ciekawy aromat, choć osobliwy. Następną niespodzianką stało się zachowanie balsamu na skórze oraz jego właściwości, ale od początku. Nie muszę mówić, że zakup został przesądzony i nie mogłam się doczekać stosowania :D 

Serum z witaminą B3 i cynkiem - The Ordinary Niacynamide 10% + Zinc 1% /recenzja/


Po 10 miesiącach stosowania postanowiłam podzielić się odczuciami. Marka The Ordinary bez wątpienia wywołała duże poruszenie w gronie zwolenników świadomej pielęgnacji. Proste składy, bardzo przystępne ceny oraz na bieżąco powiększana oferta stanowią dodatkowy wabik. Od samego początku zaciekawiło mnie serum z niacynamidem z uwagi na 10% stężenie oraz dodatek w postaci cynku.

Kredka do brwi w akcji: Anastasia Beverly Hills Brow Wizz Dark Brown /recenzja/


O Brow Wizz napisano w sieci już prawie wszystko, ale nie mogę sobie odmówić przyjemności, by nie dorzucić kilku słów od siebie. Oswojenie tej kredki zajęło mi ponad dwa lata, kto by pomyślał że tak niepozorny produkt może wnieść tyle zamieszania. A może :D Wszystko za sprawą samej kredki, a właściwie wkładu, bo ten rysik przyniósł wiele chwil pełnych frustracji oraz zadowolenia. W międzyczasie chciałam ją kilka razy wyrzucić, po czym wracałam i tak w kółko.

Perełka za grosze: Sylveco Tymiankowy żel do mycia twarzy


Gdyby ktoś mi powiedział, że wrócę do oferty Sylveco i będę zachwycać się którymś produktem z ich oferty, powiedziałabym nie ma mowy :D A jednak! Szukając delikatnego żelu do mycia twarzy postanowiłam zaryzykować i nie żałuję. Od razu też nadmienię, że uwielbiam zapach/smak tymianku i to on odegrał decydującą rolę podczas zakupu.

Zielone światło Hylamide C25 Vitamin C Booster - serum z witaminą C


Koncentraty z witaminą C pokochałam na nowo za sprawą Liq Rich CC, któremu poświęciłam obszerną recenzję /KLIK/ i w międzyczasie zaliczyłam owocną przygodę z NIOD ELAN, która to oparta jest na innej postaci wit. C (etylowy kwas askorbinowy) w stężeniu 30% (tę formę witaminy C można znaleźć w coraz większej ilości produktów, natomiast są różne stężenia i szkoda, że nie każdy producent podaje jego wartość bądź oferuje małe stężenia a ceny są zbójeckie) i ona okazała się moją osobistą petardą. Niestety nowe regulacje UE wymusiły na Deciem wycofanie ELAN ze sprzedaży w Europie. W skrócie chodzi o to, że jest tam użyty składnik, który w świetle nowych przepisów nie może występować w produktach na terenie UE. W każdym razie, drążąc temat zostały mi zaproponowane dwa inne produkty i zdecydowałam się na wybór jednego z nich, Hylamide C25 Vitamin C Booster.

Norel - Mandelic Acid - żelowy tonik z kwasem migdałowym


Będzie dzisiaj trochę zachwytów oraz umiarkowanego entuzjazmu, a wszystko za sprawą produktu marki Norel. Przyznam się, że zostałam zaskoczona, nawet więcej, mam ochotę dać marce kolejną szansę. (Mocno zraziłam się po kilku zakupach, a czarę goryczy przelał Arnica Tonik do cery naczynkowej o którym pisałam TUTAJ) Niemniej było to dawno temu a w mojej pielęgnacji pojawiło się tzw. "okienko" pod kątem produktów z kwasami i wtedy dostałam w prezencie od Hasiaczka :* opakowanie toniku Mandelic Acid. Używam go od czerwca, więc ponad 3 miesiące i niemalże dobijam dna stąd pomysł, by uporządkować wnioski/wrażenia na bieżąco. Nie sądzę aby moje zdanie uległo zmianie, ale od początku :)

Lush Rosy Cheeks Fresh Face Mask


W swojej pielęgnacji preferuję maski, które są łatwe i szybkie w użyciu. Nie wymagają dodatkowego mieszania i kombinacji. Jestem wygodna :D Rosy Cheeks zainteresowała mnie dzięki zawartości kalaminy (podobnie jak Catastrophe Cosmetics oraz czyścik Aqua Marina - oba produkty posiadają kalaminę w składzie) i dzisiaj postanowiłam podzielić się wrażeniami odnośnie Rosy Cheeks.

Kolorówka w akcji: Chanel Correcteur Perfection Long Lasting Concealer /recenzja/


Do zakupu tego korektora zachęciła mnie /recenzja/ Heavenrain (halo, halo - gdzie jesteś?!) i nie zawiodłam się, nic a nic :D Z racji, że niedawno minęło wspólne 12 miesięcy postanowiłam napisać o nim kilka słów. A jest o czym :) Jak Heavenrain wspomniała w swojej recenzji faktycznie o tym produkcie mało słychać, a to naprawdę fajny kosmetyk, który docenią wielbicielki naturalnego makijażu używające korektora w rozsądnych ilościach :P

HIT! Barwiony żel do brwi Anastasia Beverly Hills Tinted Brow Gel Granite & Espresso


Od lat bawię się w podkreślanie/wydobywanie brwi, bo to one stanowią ramę dla naszej twarzy. I jakkolwiek takie określenie można usłyszeć często, to jest ono nadzwyczaj prawdziwe. Oczywiście trendy się zmieniają a przez chwilę i ja im uległam, po czym szybko zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie. Preferuję naturalny makijaż brwi - taki, który nie czyni ze mnie przemalowanej. Do tego cenię sobie czas i możliwości jakie można osiągnąć bez większego wysiłku w stosunkowo szybkim czasie. Taaak, leniwiec ze mnie :P Dlatego też poszukiwanie idealnego żelu do brwi zakończyły zakupy z Anastasia Beverly Hills.

Fenomenalny bohater :D Phenome Sustainable Science Purifying Hair Mask, maska oczyszczająca /recenzja/


Maska, którą miałam opisać tak dawno temu, że dotknął ją czas przemian ;) Phenome miało swoje problemy, z których wyszło na prostą i tym samym zmieniło się między innymi opakowanie. Gustowne szkło (aczkolwiek był to masywny słój) wymieniono na plastik... smuteczek. Po raz pierwszy przyznam się, że opakowanie odebrało połowę wrażenia jeżeli chodzi o ten produkt. Ale do rzeczy. Jest to JEDYNY kosmetyk Phenome, który kupuję regularnie i kupować będę (przynajmniej dopóki będzie na rynku ;))

Kosmetyki, których nie potrzebuję/anti-haul z przymrużeniem oka ;)


Jakiś czas temu Justyna na swoim blogu rozpoczęła cykl wpisów, który zainspirował mnie do stworzenia poniższej listy wg własnych preferencji. Jednak nie zamierzam opierać się na nadchodzących bądź już będących w sprzedaży seriach edycji limitowanych bądź jakichkolwiek nowościach. Poniższa lista ma służyć mi przede wszystkim jako dodatkowa ściąga do planowanych zakupów lub spontanicznych chciejstw :D Nie zobaczycie też tutaj "lajfstajlowych" zdjęć :P

Japońska magia w piance :) Evita Beauty Whip Soap


Produkt ten wywołuje uśmiech na twarzy za sprawą dozownika, który zarazem jest szablonem i dzięki niemu otrzymujemy piankę w formie płatków róży :) To chyba największy atut tego produktu, który został skierowany do pielęgnacji cery dojrzałej. Nie jest to nic innego jak kolejny kosmetyk do mycia twarzy.

Podopharm Podoflex Krem do stóp w piance z aktywną spiruliną /recenzja/


Moje zamiłowanie do asortymentu marki Podopharm ma swoje odzwierciedlenie w kolejnych zakupach oraz recenzjach /KLIK!/ Do tego stopnia, że przestałam sobie zawracać głowę ofertą innych marek. Ma to swoje plusy, ponieważ sprawdzonego i skutecznego ulubieńca trudno przebić. I tak też się dzieje w przypadku pianki ze spiruliną.

Balsam do ust Drunk Elephant Lippe


O marce Drunk Elephant wiedziałam tyle, że istnieje :D ale nie jest dostępna w UK, a na zakupy z USA mam focha więc za bardzo nie zagłębiałam się w ich ofertę. W prezencie urodzinowym od Martyny :* dostałam balsam do ust tej marki i chciałam dzisiaj o nim opowiedzieć w kilku słowach.

Spray teksturyzujący Alterna Caviar Perfect Texture Finishing Spray Touchable Texture & Fullness /recenzja/


Dzisiaj będzie krótko i na temat :) Kolejnym sprejem teksturyzującym, który postanowiłam wypróbować na własnych włosach jest produkt marki Alterna. Producent zapewnia, że jest to wielofunkcyjny spray w areozolu, który spełnia rolę jako produkt wykańczający/utrwalający fryzurę i jednocześnie nadaje objętości. Rozbawiło mnie określenie "invisible scaffolding" :D W tym spreju wykorzystano połączenie 50% suchego szamponu i 50% lakieru do włosów.

Żel do brwi - Eyelure Brow Amplifier No 10 Dark Brown /recenzja/


Produkty do makijażu brwi stały się jednymi z moich ulubionych i kilka lat temu zaczęłam szukać dla siebie najlepszej formy oraz optymalnej formuły. Stawiam przede wszystkim na naturalność oraz łatwą i szybką aplikację, dlatego też postać utrwalającego barwionego żelu szybko wpisała się w moje preferencje.
Eyelure Brow Amplifier No 10 Dark Brown pochodzi z "pudełka" na życzenie, jakie można sobie skompletować w ramach wybranej subskrypcji na Latest in beauty /KLIK/ - wg mnie to jedna z najfajniejszych form, ponieważ nie kupujemy przysłowiowego kota w worku i często zdarzają się produkty pełnowymiarowe bądź wersje podróżne, które opłacają się w takim pakiecie.

Skóra przyszłości :D Chantecaille Future Skin Oil-Free Foundation Vanilla /recenzja/


Podkład, który znalazł się w moim zestawieniu Kosmetyczne objawienia 2016 /link/ i teraz nadeszła pora, by napisać o nim więcej/rozwinąć myśl :D Wspomniałam wtedy, że stał się bajkową wersją "make-up/no make-up" oraz spełnieniem mojej obsesji na punkcie widocznej skóry. Przy rosacea stanowi to prawdziwe wyzwanie, ale tak, Future Skin Foundation spełnia wszystkie moje wytyczne. Miałam kupić jeszcze jeden odcień, lecz ostatecznie zostałam przy kolorze Vanilla. Wydaje mi się najbardziej optymalny i sięgam po niego przez cały rok.

MAC Blot Powder Medium /recenzja/


Blot Powder jest pudrem matującym o właściwościach absorbujących i kontrolujących wydzielanie sebum. Zapewnia bardzo dobry efekt zmatowienia bez pudrowego wykończenia. Transparentny. Można używać samodzielnie bądź do wykończenia/utrwalenia makijażu. - tyle słowem wstępu :)

Z bliska: SkinCeuticals Mineral Radiance UV Defense SPF 50


Czasami dokonuję zakupów wbrew własnej intuicji, tak trochę na przekór. Podskórnie czułam, że sukcesu z tego nie będzie, jednak nakręciłam się na wypróbowanie Mineral Radiance UV Defense SPF 50 jak szalona. A warto zaznaczyć, że za marką nie przepadam i nic mnie zachwyciło swojego czasu. Jednak tyle osób wspominało o tym filtrze, że musiałam kupić. Zaspokoić własną ciekawość :D Poniosła mnie fantazja ze względu na wariant - mianowicie jest to filtr barwiony.

Porozmawiajmy o pędzlach cz. III Make Up For Ever



Do zainteresowania przekutego w zakupy pędzli MUFE przekonało mnie włosie, a raczej jego rodzaj. Jest syntetyczne i niezwykle miękkie, jedwabiste. Są to chyba jedne z najprzyjemniejszych pędzli w swoim przedziale (pośród włosia syntetycznego) i jak ktoś zachwyca się M Brush, to doskonale mnie zrozumie :D (aczkolwiek nie porównuję ich w żaden sposób ze względu na inny rodzaj włosia). Dzisiaj pokażę 3 sztuki: 160 Blush Brush, 130 Large Powder Brush oraz 134 Large Powder Fan Brush.

Estee Lauder Micro Essence Skin Activating Treatment Lotion /recenzja/


Do zakupu tej esencji popchnęły mnie długie testy, które następowały w odstępach czasu. A to wszystko za sprawą SK-II Facial Treatment Essence, o której kiedyś więcej napiszę na blogu. Dzisiaj chcę się skupić na Estee Lauder Micro Essence Skin Activating Treatment Lotion, która u mnie sprawdza się bardzo dobrze, ma świetną dostępność oraz przystępną cenę.

Bionigree - zdrowy wymiar pielęgnacji /wprowadzenie/*


Ponad 1,5 miesiąca temu otrzymałam od firmy ofertę z możliwością przetestowania kosmetyków trychologicznych polskiej marki Bionigree i dzisiaj w skrócie omówię każdy z nich. Jednocześnie będzie to wstęp do recenzji, które pojawią się za jakiś czas na moim blogu.

Firma pewnie już większości dobrze znana/opatrzona ;) ale oferta była bardzo kusząca, a kontakt z przedstawicielem firmy tak sympatyczny, że wpadłam w tę sieć i ja :D A tak całkiem poważnie, produkty mnie zaciekawiły i z racji, że miałam już do czynienia z serią Tricho Bandi, to pomyślałam - dlaczego nie, może wyniknie z tego coś dobrego :) Od razu też dodam, że traktuję cały pakiet Bionigree jako kurację wspomagającą. Od wielu lat choruję na łuszczycę, jednak od naprawdę długiego okresu udało mi się odstawić leki i pożegnać zmiany łuszczycowe na skórze głowy. Żałuję, że kilka lat temu nie trafiłam na taką grupę produktów, być może uratowałabym swoje włosy przed spustoszeniem jakie poczynił szampon leczniczy zalecony przez dermatologa. Ale do rzeczy ;)

Luksusowy woal Skincolor De La Mer - The Powder (sypki puder do twarzy)


Ten wpis będzie nieco "przeterminowany" ;) ponieważ firma postanowiła odświeżyć linię swojej kolorówki, co między innymi wpłynęło także na puder. Została zmieniona pojemność oraz szata graficzna. Obecnie jest to 8 g/£70.00 - wcześniej 25 g produktu w cenie £55.00, czyste zdzierstwo. Dlatego też dla zasady (oraz kilku innych powodów) kolejnego pudru tej marki nie kupię. Nie wiem też, czy nie został zmodyfikowany skład, niemniej ten wpis stanowi ślad "ku pamięci" :D Relacja z tym pudrem była/jest bardzo skomplikowana. "love-hate relationship" w pełnym wymiarze.

Kolorówka w akcji: IT COSMETICS Your Skin But Better CC+ SPF 50+ cream - Medium /pierwsze wrażenia - demo/


Nie planowałam tego wpisu, ale zaistniała sytuacja z tymi oto gagatkami KLIK! i pomyślałam, że przy tak mocnym podrażnieniu będzie miał okazję pokazać pełen wachlarz możliwości - odnośnie poziomu krycia, korygowania itd. Co prawda podrażnienie już zaczęło zanikać, ale nadal widać mocne zaczerwienienie na całej twarzy. Poza tym w ten dzień żar lał się z nieba i miałam okazję zrobić dodatkowe foty z rąsi w miarę upływu dnia :) Zmieniała się temperatura, światło i kolory pomadek :P - cała reszta nie była poprawiana w żaden sposób. Nie ruszałam bibułek matujących ani pudru. Nic :) Od godziny 13:00 do 18:30 makijaż w pełnej krasie, zapraszam :)

Blask i wygładzenie: Lancome Energie De Vie/ The Smoothing & Glow Boosting Liquid Care


Do pielęgnacji selektywnej podchodzę z dużą dozą rezerwy, czasami jest bardzo przyjemnie i pojawia się pełne zadowolenie, a czasami wrażenia są na tyle (z)mieszane iż nie mam ochoty na więcej. Serum Lancome dostałam w prezencie od Martyny :* i dość długo czekało na swoją kolej, ponieważ zawsze coś innego było ważniejsze i lądowało na końcu kolejki. W międzyczasie Leśne Runo dzieliła się swoimi optymistycznymi wrażeniami i wypowiedziała wtedy proroczą formułkę :D potem o nim na swoim blogu pisała Alicja /KLIK!/ i Jej wpis zmotywował mnie do używania.

Najlepsze serum z kwasem hialuronowym NIOD Multi-Molecular Hyaluronic Complex


Przestałam liczyć ile opakowań za mną tego serum i nie spodziewałam się, że wywoła takie zmiany w mojej pielęgnacji. Ba! oferta NIOD zamieszała na całego, a wszystko to za sprawą Martyny :* która dawno temu podarowała mi pierwsze opakowanie MMHC. Nie miałam wtedy miejsca na nowe produkty, więc czekało w kolejce. W międzyczasie zaczęłam się interesować marką i lawina ruszyła. TUTAJ można zobaczyć wstęp oraz poczytać o pierwszych wrażeniach, poszczególne recenzje znajdziecie oznaczone etykietą NIOD Dzisiaj kilka słów w temacie Multi-Molecular Hyaluronic Complex, zapraszam :)

Oleje do mycia twarzy/demakijażu - Herosi: Shu Uemura Skin Purifier Ultime8 Sublime Beauty Cleansing Oil & DHC Deep Cleansing Oil




Ponad trzy lata temu w cyklu Kosmetyczne skarby Dwa Koty opublikowała wpis /link/ o swojej pielęgnacji jednocześnie rozprawiając się z mitami dotyczącymi niezliczonej ilości kroków azjatyckiej pielęgnacji, które nadal są tak szeroko opisywane oraz propagowane :D Mnie zainteresował temat, ponieważ Ania skupiła się na używaniu oleju do oczyszczania skóry. Pewne doświadczenie w tej materii miałam, od OCM (totalnie nie dla mnie) przez BU /recenzja olejku myjącego/ po markowe oleje jak np. Dermalogica /recenzja/ - w każdym razie tamten wpis odkrył przede mną nowe produkty, nowe marki. Tak narodziło się zainteresowanie Shu Uemura i DHC. Dzisiaj będzie o nich.

Profesjonalny krem wzmacniający kolor do włosów w odcieniu brązowym - Alfaparf Group The Legendary Collection Il Salone Milano Crema Reiflessante Chocolate Brunette



Kupując ten krem miałam nadzieję, że powtórzy sukces Magica CC marki Collistar /recenzja/ jednak nie do końca tak się stało, ale też ostatecznie produkt mile mnie zaskoczył dzięki działaniu innego kosmetyku do pielęgnacji skóry głowy. Niemniej to czysty przypadek i w dzisiejszym wpisie rozliczam Il Salone Milano Crema Reiflessante z obietnic producenta.

Perełka za grosze? Bibułki matujące, super absorbujące Theatric Professional


Simply, to jedna z moich zaufanych blogerek :) której tropem rekomendacji podążam, zwłaszcza że ma nosa do dobrych rzeczy :D Kiedy w maju wybierałam się do Polski Kinga poleciła mi zakup różowych bibułek matujących z Theatric Professional (marka dostępna w Rossmannie i Hebe, Naturze chyba też, nie?), co od razu zanotowałam. Od lat jestem wielką fanką bibułek z Inglota - doceniam ich działanie oraz efekt bez naruszania makijażu.

Kojący balsam do twarzy - Mahalo Rare Indigo Beauty Balm To Calm & Renew


Odkładałam tę recenzję w czasie najdłużej jak się tylko dało. Chciałam mieć pewność i dzisiaj zapraszam na recenzję kojącego balsamu do twarzy Rare Indigo Beauty Balm. Moja przygoda z Mahalo trwa w najlepsze i będę prezentować oraz opisywać kolejne produkty, ale dzisiaj skupię się na Rare Indigo.
Pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi, ale miałam możliwość poznać Tatcha Indigo Soothing Triple Recovery Cream i już planowałam zakup, lecz Mahalo stało się lepiej dostępne. Wszystko za sprawą polygonum tinctorium (indigo) extract :) Produkty z jego zawartością są rekomendowane do cer min. z trądzikiem różowatym (rosacea) i kiedy poznałam właściwości kremu Tatcha przekonałam się na własnej skórze o płynących korzyściach. Zaczęłam też smarować pojedyncze zmiany łuszczycowe na ciele, które zaczęły zanikać pod wpływem działania balsamu Mahalo.

Kolorówka w akcji: The Ordinary Colours Coverage Foundation 1.2 N Light Neutral part II


Wersję serum opisałam TUTAJ a potem podsumowałam KLIK! Dzisiaj pora na Coverage Foundation, które różni się konsystencją oraz mocą nasycenia pigmentu, ale nadal jedna cienka warstwa wygląda bardzo naturalnie, delikatnie i niczym druga skóra. Kolor nie ma nic wspólnego z nazwą, jest to jasny beż z żółtymi podtonami, które nieco ciemnieją i przeobrażają się w beżową brzoskwinię. Nie jest to mocny efekt, a różnica ledwie zauważalna. W sumie zwróciłam na nią tylko dlatego uwagę, że zawsze nakładam produkt na dłoń i dopiero potem aplikuję na twarz. Trwałość równie dobra jak przy wersji serum a cała reszta zależy od bazy/nawilżacza itd. - czyli tego, co użyjemy w swojej pielęgnacji. Najlepiej wygląda i nosi się na filtrze Avene SunsiMed /recenzja/ i nie było to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ poprzedni wariant wykazuje identyczne właściwości (nakładany na zwykłe kremy nawilżające podkreśla moje pory i zbiera się po jakimś czasie wokół nosa, krem z filtrem nadaje mu "miękkości). Do nakładania używam Beauty Blendera. Zapraszam do dalszej części :)

Prawdziwy niezbędnik dla wymagającej skóry - HIT: Podopharm Skinflex Specjalistyczny krem do suchej skóry


W asortymencie Podopharm znajdziemy nie tylko rewelacyjne produkty do pielęgnacji stóp, ale także i ciała. I dzisiaj opowiem o niesamowitym kremie łączącym pielęgnację z właściwościami leczniczymi.
Kiedy zobaczyłam w ofercie marki TEN produkt moje oczy się zaświeciły. Nie jestem diabetykiem, ale żyjąc z łuszczycą i bardzo suchą skórą oraz z jej skłonnościami do pękania od lat tropię różnego rodzaju preparaty, które będę pomocne w codziennej pielęgnacji. Atutem jest zawartość INCI, w którym umieszczono ciekawy składnik. To on wyróżnia ten krem na tle innych mazideł do pielęgnacji problematycznej skóry.

Kolorówka w akcji: Podkład Koh Gen Do Aqua Foundation SPF25 PA ++ /prezentacja/


Dzisiaj pragnę podsumować moją przygodę z kultowym podkładem Koh Gen Do Aqua Foundation, który pojawia się na wielu blogach/kanałach i wywołuje żądzę posiadania :D Zdecydowałam się na set miniatur, w skład którego wchodził min. podkład w kolorze 013. Wybór odcienia via net spędza sen z powiek ;) i po obejrzeniu wielu słoczy, zestawień, omówień itd. zdecydowałam, że to jednak będzie dla mnie odcień optymalny.

Podopharm Regenerujące serum do stóp /recenzja/


Gdyby nie wpis Smarującej Agaty /KLIK/ nie poznałabym genialnych produktów marki Podopharm, to Jej recenzja była moim motywatorem dla zakupów a potem przepadłam na dobre. Regenerujące serum do stóp zostawiłam do testów "na później" i parę tygodni temu nadeszła ta chwila, kiedy stanęło na półce. Wybrałam wariant o pojemności 150 ml w cenie 35 zł, więc uważam że jest to bardzo przystępna cena i ogólnie marka utrzymuje przyjazny pułap dla każdego portfela w moim odczuciu. Zwłaszcza, że oferuje bardzo dobry poziom pielęgnacji. Co więcej, ich produkty zostały stworzone między innymi z myślą o diabetykach i śledząc opinie widzę, że sprawdzają się u wielu osób.

Balsam oczyszczający do mycia twarzy Darphin Baume Nettoyant Aromatique Au Bois De Rose/ Aromatic Cleansing Balm with rosewood


Darphin swoją ofertą kusił regularnie w różnych odstępach kosmetycznej przygody, ale nie każdy produkt mnie zachwycił (po czym nabrałam dużego dystansu) i dalsze zakupy odłożyłam "na potem", które nie następowało ;) Poznałam serię Hydraskin: serum, żel pod oczy i żel- krem Light (żaden z nich nie zachęcił mnie do powrotu). Natomiast płyn micelarny Azahar Cleansing Micellar Water jest na mojej liście zakupowej podobnie jak Intral Toner (odwieczny dylemat jednej twarzy :D) Natomiast dzisiaj chcę podzielić się wrażeniami odnośnie balsamu do mycia twarzy, który przywędrował do mnie od Natalii :* - długo się zastanawiałam nad jego zakupem, lecz jakoś nie do końca byłam przekonana. Cieszy się on ogromną popularnością w świecie pielęgnacji, przewija w wielu poleceniach ale jakoś tak nie po drodze nam było ;) Jednak czasem im coś bardziej popularne/polecane, tak nie do końca trafia w moje preferencje i rezygnuję. Dokładając do tego nikłą sympatię do firmy obraz nabiera nowego wymiaru ;) Dlatego też oferta Natalii spotkała się z ciepłym przyjęciem i pomyślałam, że nie mam nic do stracenia, a może nawet zyskam?!

Charlotte Tilbury Legendary Brows, żel do brwi /recenzja/


Mój stosunek do marki jest mocno zdystansowany i tak naprawdę obiecałam sobie jakiś czas temu STOP, żadnych zakupów. Niemniej kiedy zobaczyłam filmik digitalgirlworld13 /KLIK/ nie mogłam sobie wybić tego żelu z głowy. Z jednej strony wiedziałam, że nie jest to produkt dla mnie (mam zupełnie inny rodzaj brwi niż te, do których został on przeznaczony i zapatrzenie się na Hankę nie pomogło ;)). Moim ulubionym żelem jest Tinted Brow Gel Anastasia Beverly Hills - dopowiada mi w nim absolutnie wszystko, ale jak to bywa, zapragnęłam odmiany.

Zakupy z Nabla LE Freedomination - wrażenia na gorąco :)))


Moje zainteresowanie kosmetykami Nabla Cosmetics nie słabnie, wręcz przeciwnie. Ogromne zadowolenie z kremowych cieni oraz matowej pomadki Diva Crime Ombre Rose /recenzja/ skłania do kolejnych zakupów. Przy okazji premiery nowej serii płynnych matowych pomadek wiedziałam, że wcześniej lub później zdecyduję się na któryś kolor. Wybór nie był łatwy ;) ale potem zobaczyłam zapowiedzi odnośnie odsłony LE i postanowiłam poczekać. Skupiłam się na rzeczywistych potrzebach pod kątem uzupełnienia zasobów, dlatego też zakupy są skromne ;) Z edycji limitowanej wybrałam dwie pomadki Diva Crime Lipstick Lilac - Boheme oraz Dreamy Matte Liquid Lipstick Fetish Mauve, dorzuciłam jeszcze Magic Pencil Light Nude i tusz do rzęs Le Film Noir. Paczkę odebrałam wczoraj i postanowiłam podzielić się pierwszymi wrażeniami, ponieważ wszystkie produkty poszły od razu w ruch.

Matrix SL Texture Builder - Spray teksturyzujący*


Spray teksturyzujący zaskarbił sobie moją dozgonną miłość, a od kiedy ścięłam włosy na krótko, nie wyobrażam sobie bez niego układania/utrwalania włosów. Stał się niezbędnikiem i jak wiecie ogromną atencją darzę Oribe /recenzja/ oraz OUAI /recenzja/ niestety mają pewien minus - dostępność. O ile mieszkając w UK ona nie jest to problemem, tak pomyślałam że gdy znajdę się na dłużej w Polsce nie będę chciała ściągać ich za wszelką cenę, przepłacając przy okazji. Dlatego też po wielu miesiącach wróciłam na nowo do propozycji sklepu internetowego Gobli.pl i postanowiłam skorzystać z oferty współpracy opartej na barterze. Stawiam sprawę jasno, jak zawsze - jest to recenzja sponsorowana podyktowana faktyczną potrzebą a nie wszędobylską darmoszką.

W ofercie sklepu są dostępne trzy tego typu kosmetyki, moją uwagę przyciągnął Matrix SL Texture Builder.

W akcji : Avène Solar SunsiMed Very High Protection Sensitive Skin & Avène Tinted Mineral Fluid SPF 50+ /podsumowanie/


Dzisiejszy wpis ma na celu luźne podsumowanie/zebranie w całość moich wniosków, przemyśleń i odczuć względem nowości z serii słonecznej Avene, które zagościły w tym roku na aptecznych półkach. Od kwietnia używam kremu SensiMed o którym pisałam w pierwszych wrażeniach /KLIK/ gorąco też zachęcam do zapoznania się z wnikliwą analizą tego produktu przez Ziemolinę /KLIK/ W niedługim czasie do SunsiMed dołączył Tinted Mineral Fluid SPF 50+ i oba kremy z filtrami szybko zaskarbiły sobie moją uwagę oraz sympatię. Nie są bez wad, ale o tym za chwilę.

Mój HIT: Liqpharm Liq CC Rich - witamina C w mojej pielęgnacji


Minął przeszło rok od chwili, gdy włączyłam na stałe do swojej pielęgnacji sera z witaminą C. Wszystko zaczęło się od koncentratów polskiej marki Liqpharm i dzisiaj dzielę się moimi wnioskami/spostrzeżeniami z tego etapu. Celowo odkładałam to w czasie, ponieważ chciałam mieć pewność oraz możliwość omówienia od a do z :) Za wprowadzenie do tematu uznajmy jak najbardziej aktualny wpis, który krążył wokół pierwszych wrażeń po miesiącu stosowania /KLIK!/ Pomimo, że nie był to mój pierwszy kontakt z witaminą C, to sera Liqpharm pozytywnie namieszały w mojej pielęgnacji :)

Akcja zerowanie II kwartał - podsumowanie




Ostatnia publikacja z tej serii i zarazem "otwarcie" spotkało się z niemałym zainteresowaniem. Nie dbam o to, czy denka są passe bądź nie, ale mnie samej ten "projekt" pomaga usystematyzować pewne sprawy. Wbrew pozorom nie jest on wymagający, torba w kącie nikomu nie przeszkadza ani też nie zagraca przestrzeni i przygotowanie samego wpisu staje się "samonapędzającąmachiną" LOL

Zapraszam na podsumowanie II kwartału!

W akcji: The Ordinary Colours Serum Foundation 1.2 N Light Neutral part I :D


Tak jak obiecałam, rozpoczynam kontynuację wątku dotyczącego "kolorsów" z The Ordinary, które były chyba jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku w światku urodowym, a szczególnie wśród osób, które interesują się działaniami koncernu Deciem (swoją drogą ciekawe jak to teraz będzie, ponieważ  Estee Lauder stał się inwestorem Deciem - do poczytania KLIK!. Co mnie nie dziwi, ale to już rozważania na inną okazję.)

Kat Von D Tattoo Liner Trooper - waterproof liquid eyeliner /recenzja/


Moje spotkanie z kosmetykami Kat Von D nastąpiło kilka lat temu, którego owocem są recenzje kultowego podkładu Lock It /recenzja/ oraz korektora. Teraz te kosmetyki mają inne opakowania, lecz do podkładu już nigdy nie wrócę, by odświeżyć znajomość ale korektory i Ink Liner czekają w kolejce do testów. Dla wielu z was pewnie też przygoda z marką rozkręci się na dobre, bo jak już wszyscy lub prawie wszyscy wiedzą - marka wchodzi we wrześniu do polskiej oferty Sephory. Pomyślałam, że jest to dobra okazja, by przybliżyć jeden z bardzo popularnych produktów Kat Von D a jest nim Tattoo Liner - waterproof liquid eyeliner. Używam go od ponad dwóch lat i moja opinia została porządnie ugruntowana :)

Festiwal nowości :)


Postanowiłam zebrać wszystkie nowości, prezenty oraz zakupy z serii Sprawdzone. Polubione. Kupione ponownie i omówić je w skrócie. Może coś was zainteresuje lub znacie (dajcie znać w komentarzach) a tymczasem zapraszam do przeglądu :)

OUAI Haircare Texturizing Hair Spray - Spray teksturyzujący /recenzja/




Spray teksturyzujący, to mój najlepszy przyjaciel jeżeli chodzi o układanie włosów, a od kiedy je ścięłam na bardzo krótko, doceniam jeszcze bardziej. Palmę pierwszeństwa dzierży nieustannie Oribe /recenzja/ któremu poświęciłam wiele linijek wraz z opisem moich preferencji itd. W chwili gdy zdecydowałam się na ostre cięcie i pożegnanie wszelkiej długości doceniłam jego walory podwójnie. Nie wyobrażam sobie by mogło zabraknąć tego kosmetyku na mojej półce i postanowiłam rozszerzyć swoje poszukiwania (o tym następnym razem). Dzisiaj przybliżę spray OUAI, który używany samodzielnie bądź z pianką na objętość tej samej marki /recenzja/ zdał egzamin z dobrą notą. Na tyle, że od razu zdradzę chęć kupienia kolejnego opakowania.

NIOD Hydration Vaccine /recenzja/


Ciekawa nazwa niewątpliwie zwraca uwagę i jednocześnie sygnalizuje czego możemy się spodziewać. Kupując ten produkt parę miesięcy temu zdążyłam wam już go przedstawić /link/ Dzisiaj podsumuję wrażenia. Zapraszam :)