Kojący balsam do twarzy - Mahalo Rare Indigo Beauty Balm To Calm & Renew


Odkładałam tę recenzję w czasie najdłużej jak się tylko dało. Chciałam mieć pewność i dzisiaj zapraszam na recenzję kojącego balsamu do twarzy Rare Indigo Beauty Balm. Moja przygoda z Mahalo trwa w najlepsze i będę prezentować oraz opisywać kolejne produkty, ale dzisiaj skupię się na Rare Indigo.
Pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi, ale miałam możliwość poznać Tatcha Indigo Soothing Triple Recovery Cream i już planowałam zakup, lecz Mahalo stało się lepiej dostępne. Wszystko za sprawą polygonum tinctorium (indigo) extract :) Produkty z jego zawartością są rekomendowane do cer min. z trądzikiem różowatym (rosacea) i kiedy poznałam właściwości kremu Tatcha przekonałam się na własnej skórze o płynących korzyściach. Zaczęłam też smarować pojedyncze zmiany łuszczycowe na ciele, które zaczęły zanikać pod wpływem działania balsamu Mahalo.

Kolorówka w akcji: The Ordinary Colours Coverage Foundation 1.2 N Light Neutral part II


Wersję serum opisałam TUTAJ a potem podsumowałam KLIK! Dzisiaj pora na Coverage Foundation, które różni się konsystencją oraz mocą nasycenia pigmentu, ale nadal jedna cienka warstwa wygląda bardzo naturalnie, delikatnie i niczym druga skóra. Kolor nie ma nic wspólnego z nazwą, jest to jasny beż z żółtymi podtonami, które nieco ciemnieją i przeobrażają się w beżową brzoskwinię. Nie jest to mocny efekt, a różnica ledwie zauważalna. W sumie zwróciłam na nią tylko dlatego uwagę, że zawsze nakładam produkt na dłoń i dopiero potem aplikuję na twarz. Trwałość równie dobra jak przy wersji serum a cała reszta zależy od bazy/nawilżacza itd. - czyli tego, co użyjemy w swojej pielęgnacji. Najlepiej wygląda i nosi się na filtrze Avene SunsiMed /recenzja/ i nie było to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ poprzedni wariant wykazuje identyczne właściwości (nakładany na zwykłe kremy nawilżające podkreśla moje pory i zbiera się po jakimś czasie wokół nosa, krem z filtrem nadaje mu "miękkości). Do nakładania używam Beauty Blendera. Zapraszam do dalszej części :)

Prawdziwy niezbędnik dla wymagającej skóry - HIT: Podopharm Skinflex Specjalistyczny krem do suchej skóry


W asortymencie Podopharm znajdziemy nie tylko rewelacyjne produkty do pielęgnacji stóp, ale także i ciała. I dzisiaj opowiem o niesamowitym kremie łączącym pielęgnację z właściwościami leczniczymi.
Kiedy zobaczyłam w ofercie marki TEN produkt moje oczy się zaświeciły. Nie jestem diabetykiem, ale żyjąc z łuszczycą i bardzo suchą skórą oraz z jej skłonnościami do pękania od lat tropię różnego rodzaju preparaty, które będę pomocne w codziennej pielęgnacji. Atutem jest zawartość INCI, w którym umieszczono ciekawy składnik. To on wyróżnia ten krem na tle innych mazideł do pielęgnacji problematycznej skóry.

Kolorówka w akcji: Podkład Koh Gen Do Aqua Foundation SPF25 PA ++ /prezentacja/


Dzisiaj pragnę podsumować moją przygodę z kultowym podkładem Koh Gen Do Aqua Foundation, który pojawia się na wielu blogach/kanałach i wywołuje żądzę posiadania :D Zdecydowałam się na set miniatur, w skład którego wchodził min. podkład w kolorze 013. Wybór odcienia via net spędza sen z powiek ;) i po obejrzeniu wielu słoczy, zestawień, omówień itd. zdecydowałam, że to jednak będzie dla mnie odcień optymalny.

Podopharm Regenerujące serum do stóp /recenzja/


Gdyby nie wpis Smarującej Agaty /KLIK/ nie poznałabym genialnych produktów marki Podopharm, to Jej recenzja była moim motywatorem dla zakupów a potem przepadłam na dobre. Regenerujące serum do stóp zostawiłam do testów "na później" i parę tygodni temu nadeszła ta chwila, kiedy stanęło na półce. Wybrałam wariant o pojemności 150 ml w cenie 35 zł, więc uważam że jest to bardzo przystępna cena i ogólnie marka utrzymuje przyjazny pułap dla każdego portfela w moim odczuciu. Zwłaszcza, że oferuje bardzo dobry poziom pielęgnacji. Co więcej, ich produkty zostały stworzone między innymi z myślą o diabetykach i śledząc opinie widzę, że sprawdzają się u wielu osób.

Balsam oczyszczający do mycia twarzy Darphin Baume Nettoyant Aromatique Au Bois De Rose/ Aromatic Cleansing Balm with rosewood


Darphin swoją ofertą kusił regularnie w różnych odstępach kosmetycznej przygody, ale nie każdy produkt mnie zachwycił (po czym nabrałam dużego dystansu) i dalsze zakupy odłożyłam "na potem", które nie następowało ;) Poznałam serię Hydraskin: serum, żel pod oczy i żel- krem Light (żaden z nich nie zachęcił mnie do powrotu). Natomiast płyn micelarny Azahar Cleansing Micellar Water jest na mojej liście zakupowej podobnie jak Intral Toner (odwieczny dylemat jednej twarzy :D) Natomiast dzisiaj chcę podzielić się wrażeniami odnośnie balsamu do mycia twarzy, który przywędrował do mnie od Natalii :* - długo się zastanawiałam nad jego zakupem, lecz jakoś nie do końca byłam przekonana. Cieszy się on ogromną popularnością w świecie pielęgnacji, przewija w wielu poleceniach ale jakoś tak nie po drodze nam było ;) Jednak czasem im coś bardziej popularne/polecane, tak nie do końca trafia w moje preferencje i rezygnuję. Dokładając do tego nikłą sympatię do firmy obraz nabiera nowego wymiaru ;) Dlatego też oferta Natalii spotkała się z ciepłym przyjęciem i pomyślałam, że nie mam nic do stracenia, a może nawet zyskam?!

Charlotte Tilbury Legendary Brows, żel do brwi /recenzja/


Mój stosunek do marki jest mocno zdystansowany i tak naprawdę obiecałam sobie jakiś czas temu STOP, żadnych zakupów. Niemniej kiedy zobaczyłam filmik digitalgirlworld13 /KLIK/ nie mogłam sobie wybić tego żelu z głowy. Z jednej strony wiedziałam, że nie jest to produkt dla mnie (mam zupełnie inny rodzaj brwi niż te, do których został on przeznaczony i zapatrzenie się na Hankę nie pomogło ;)). Moim ulubionym żelem jest Tinted Brow Gel Anastasia Beverly Hills - dopowiada mi w nim absolutnie wszystko, ale jak to bywa, zapragnęłam odmiany.

Zakupy z Nabla LE Freedomination - wrażenia na gorąco :)))


Moje zainteresowanie kosmetykami Nabla Cosmetics nie słabnie, wręcz przeciwnie. Ogromne zadowolenie z kremowych cieni oraz matowej pomadki Diva Crime Ombre Rose /recenzja/ skłania do kolejnych zakupów. Przy okazji premiery nowej serii płynnych matowych pomadek wiedziałam, że wcześniej lub później zdecyduję się na któryś kolor. Wybór nie był łatwy ;) ale potem zobaczyłam zapowiedzi odnośnie odsłony LE i postanowiłam poczekać. Skupiłam się na rzeczywistych potrzebach pod kątem uzupełnienia zasobów, dlatego też zakupy są skromne ;) Z edycji limitowanej wybrałam dwie pomadki Diva Crime Lipstick Lilac - Boheme oraz Dreamy Matte Liquid Lipstick Fetish Mauve, dorzuciłam jeszcze Magic Pencil Light Nude i tusz do rzęs Le Film Noir. Paczkę odebrałam wczoraj i postanowiłam podzielić się pierwszymi wrażeniami, ponieważ wszystkie produkty poszły od razu w ruch.

Matrix SL Texture Builder - Spray teksturyzujący*


Spray teksturyzujący zaskarbił sobie moją dozgonną miłość, a od kiedy ścięłam włosy na krótko, nie wyobrażam sobie bez niego układania/utrwalania włosów. Stał się niezbędnikiem i jak wiecie ogromną atencją darzę Oribe /recenzja/ oraz OUAI /recenzja/ niestety mają pewien minus - dostępność. O ile mieszkając w UK ona nie jest to problemem, tak pomyślałam że gdy znajdę się na dłużej w Polsce nie będę chciała ściągać ich za wszelką cenę, przepłacając przy okazji. Dlatego też po wielu miesiącach wróciłam na nowo do propozycji sklepu internetowego Gobli.pl i postanowiłam skorzystać z oferty współpracy opartej na barterze. Stawiam sprawę jasno, jak zawsze - jest to recenzja sponsorowana podyktowana faktyczną potrzebą a nie wszędobylską darmoszką.

W ofercie sklepu są dostępne trzy tego typu kosmetyki, moją uwagę przyciągnął Matrix SL Texture Builder.

W akcji : Avène Solar SunsiMed Very High Protection Sensitive Skin & Avène Tinted Mineral Fluid SPF 50+ /podsumowanie/


Dzisiejszy wpis ma na celu luźne podsumowanie/zebranie w całość moich wniosków, przemyśleń i odczuć względem nowości z serii słonecznej Avene, które zagościły w tym roku na aptecznych półkach. Od kwietnia używam kremu SensiMed o którym pisałam w pierwszych wrażeniach /KLIK/ gorąco też zachęcam do zapoznania się z wnikliwą analizą tego produktu przez Ziemolinę /KLIK/ W niedługim czasie do SunsiMed dołączył Tinted Mineral Fluid SPF 50+ i oba kremy z filtrami szybko zaskarbiły sobie moją uwagę oraz sympatię. Nie są bez wad, ale o tym za chwilę.

Mój HIT: Liqpharm Liq CC Rich - witamina C w mojej pielęgnacji


Minął przeszło rok od chwili, gdy włączyłam na stałe do swojej pielęgnacji sera z witaminą C. Wszystko zaczęło się od koncentratów polskiej marki Liqpharm i dzisiaj dzielę się moimi wnioskami/spostrzeżeniami z tego etapu. Celowo odkładałam to w czasie, ponieważ chciałam mieć pewność oraz możliwość omówienia od a do z :) Za wprowadzenie do tematu uznajmy jak najbardziej aktualny wpis, który krążył wokół pierwszych wrażeń po miesiącu stosowania /KLIK!/ Pomimo, że nie był to mój pierwszy kontakt z witaminą C, to sera Liqpharm pozytywnie namieszały w mojej pielęgnacji :)

Akcja zerowanie II kwartał - podsumowanie




Ostatnia publikacja z tej serii i zarazem "otwarcie" spotkało się z niemałym zainteresowaniem. Nie dbam o to, czy denka są passe bądź nie, ale mnie samej ten "projekt" pomaga usystematyzować pewne sprawy. Wbrew pozorom nie jest on wymagający, torba w kącie nikomu nie przeszkadza ani też nie zagraca przestrzeni i przygotowanie samego wpisu staje się "samonapędzającąmachiną" LOL

Zapraszam na podsumowanie II kwartału!

W akcji: The Ordinary Colours Serum Foundation 1.2 N Light Neutral part I :D


Tak jak obiecałam, rozpoczynam kontynuację wątku dotyczącego "kolorsów" z The Ordinary, które były chyba jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku w światku urodowym, a szczególnie wśród osób, które interesują się działaniami koncernu Deciem (swoją drogą ciekawe jak to teraz będzie, ponieważ  Estee Lauder stał się inwestorem Deciem - do poczytania KLIK!. Co mnie nie dziwi, ale to już rozważania na inną okazję.)

Kat Von D Tattoo Liner Trooper - waterproof liquid eyeliner /recenzja/


Moje spotkanie z kosmetykami Kat Von D nastąpiło kilka lat temu, którego owocem są recenzje kultowego podkładu Lock It /recenzja/ oraz korektora. Teraz te kosmetyki mają inne opakowania, lecz do podkładu już nigdy nie wrócę, by odświeżyć znajomość ale korektory i Ink Liner czekają w kolejce do testów. Dla wielu z was pewnie też przygoda z marką rozkręci się na dobre, bo jak już wszyscy lub prawie wszyscy wiedzą - marka wchodzi we wrześniu do polskiej oferty Sephory. Pomyślałam, że jest to dobra okazja, by przybliżyć jeden z bardzo popularnych produktów Kat Von D a jest nim Tattoo Liner - waterproof liquid eyeliner. Używam go od ponad dwóch lat i moja opinia została porządnie ugruntowana :)

Festiwal nowości :)


Postanowiłam zebrać wszystkie nowości, prezenty oraz zakupy z serii Sprawdzone. Polubione. Kupione ponownie i omówić je w skrócie. Może coś was zainteresuje lub znacie (dajcie znać w komentarzach) a tymczasem zapraszam do przeglądu :)

OUAI Haircare Texturizing Hair Spray - Spray teksturyzujący /recenzja/




Spray teksturyzujący, to mój najlepszy przyjaciel jeżeli chodzi o układanie włosów, a od kiedy je ścięłam na bardzo krótko, doceniam jeszcze bardziej. Palmę pierwszeństwa dzierży nieustannie Oribe /recenzja/ któremu poświęciłam wiele linijek wraz z opisem moich preferencji itd. W chwili gdy zdecydowałam się na ostre cięcie i pożegnanie wszelkiej długości doceniłam jego walory podwójnie. Nie wyobrażam sobie by mogło zabraknąć tego kosmetyku na mojej półce i postanowiłam rozszerzyć swoje poszukiwania (o tym następnym razem). Dzisiaj przybliżę spray OUAI, który używany samodzielnie bądź z pianką na objętość tej samej marki /recenzja/ zdał egzamin z dobrą notą. Na tyle, że od razu zdradzę chęć kupienia kolejnego opakowania.

NIOD Hydration Vaccine /recenzja/


Ciekawa nazwa niewątpliwie zwraca uwagę i jednocześnie sygnalizuje czego możemy się spodziewać. Kupując ten produkt parę miesięcy temu zdążyłam wam już go przedstawić /link/ Dzisiaj podsumuję wrażenia. Zapraszam :)

Mahalo The Petal Hydrating Mask to plump & glow /recenzja/


Moja przygoda z kosmetykami Mahalo nabrała barw i kolorów (dosłownie!) - niebawem minie 6 miesięcy od kiedy zaprosiłam TEN zestaw do swojej kosmetyczki. Balsam do demakijażu i mycia twarzy The Unveil Cleanser Melt Concentrate doczekał się już swojej recenzji /KLIK/ a dzisiaj przyszła pora na maskę The Petal.

The Ordinary Colours Serum Foundation 1.2 N Light Neutral /pierwsze wrażenia/


Jeden z najbardziej wyczekiwanych produktów tego roku :D śmiało można powiedzieć, że Deciem wywołało spory szum powołując do życia kolejną markę The Ordinary po NIOD, Hylamide i kilku innych. Na realizację zamówienia czekałam bardzo długo, ponad miesiąc, czy było warto?

Recenzje w pigułce cz. X


Dzisiaj poświęcę nieco uwagi kilku produktom, które z różnych względów nie doczekają się pełnych recenzji. Niemniej warto pozostawić pewien ślad w postaci krótkiego podsumowania oraz prezentacji. Może kogoś zainteresują, jak nie dzisiaj, to jutro ;)

Zapraszam :)

Podopharm Med Podoflex krem do stóp w piance na zrogowacenia /recenzja/


Po sukcesie Kremu do stóp z lipidami /recenzja/ postanowiłam poznać nowość jaką jest krem do stóp w piance na zrogowacenia. Od razu też zaznaczam, że stosowanie pianki nastąpiło w sposób płynny i moje odczucia wiążą się z zadbaną, wypielęgnowaną skórą stóp, za którą stoi działanie kremu z lipidami. Uważam, że ten produkt zrobił naprawdę dobrą robotę i w pełni wywiązał się ze swoich obietnic.

Sprawdzone. Polubione. Kupione ponownie - przegląd zakupów


Dzisiaj porcja zakupów, która zdecydowanie kręci się wokół dobrze znanych produktów. Kilka z nich czeka w kolejce do pełnych recenzji (w końcu zasługują na to :))), inne pokazuję na blogu po raz pierwszy (nie było okazji bądź też chciałam się upewnić w swoich odczuciach). Zapraszam na przegląd :)

Pestle & Mortar Renew Illuminating Lightweight Gel Cleanser & Pure Hyaluronic Serum/ żel do mycia twarzy & serum hialuronowe - początek końca ;)


Pierwszymi wrażeniami dzieliłam się podczas wprowadzenia KLIK! Myślę, że dla większości określenie "pierwsze wrażenia" jasno sygnalizuje zawartość wpisu, bez względu na temat. Po czasie dłuższym niż miesiąc, następuje budowanie recenzji, a dokładnie zbieranie materiału :D Jednak od pierwszych wrażeń wszystko się zaczyna. Do oferty marki podeszłam z ogromnym entuzjazmem, lecz niestety nie trafiła ona w moje potrzeby. Kupiony zestaw miał stanowić spójną całość: balsam do mycia twarzy, serum z kwasem hialuronowym oraz krem nawilżający. Nic wymyślnego, nic co nie mogłoby się teoretycznie nie sprawdzić. A jednak coś nie zagrało (trochę dużo tego "nie" ;)))

Collistar Magica CC Care & Color Multi-Tone Shine Mask Chocolate Brown - Maska podkreślająca/odświeżająca kolor włosów


O tej masce Collistara czytałam dużo swojego czasu i miałam ją w głowie, zwłaszcza że przez jakiś czas sięgałam po PHYTO Gloss Colour Enhancing Express Treatment. Jednak jak to bywa, zapomniałam ;) a wpis Justyny KLIK! przypomniał mi na nowo (blogi to zuo LOL). Z perspektywy 8 miesięcy regularnego stosowania mogę podzielić się wnioskami :D

Tweezerman Smooth Finish Facial Hair Remover, sprężyna do depilacji


Lubię użyteczne gadżety, choć pewnie te dwa określenia nie do końca ze sobą współgrają ;))) Niemniej zwracam uwagę na to, by połączyć przyjemne z pożytecznym a Tweezerman Smooth Finish Facial Hair Remover  takim się stał. Jest to mój osobisty hit, który odmienił moją twarz :D Nazwa długa, ale krótko mówiąc jest to sprężyna do depilacji. Nadal brzmi kosmicznie, lecz pewnie te z was, które podobnie jak mnie dręczy problem meszku, drobnych włosków bądź wąsika doceni tego typu rozwiązanie. Jest wiele wariantów sprężyn tego typu, różnią się kształtem, nazwą itd. Mam słabość do marki Tweezerman, jeszcze nigdy nie zawiodłam się na jej produktach. Jakość idzie w parze z ceną, bo większości przypadków te akcesoria do tanich nie należą. W moim przekonaniu warto wydać więcej, zwłaszcza gdy tego typu ustrojstwo będzie miało bezpośredni kontakt ze skórą. A taki jest.

NIOD Non-Acid Acid Precursor 15% (NAAP) alternatywa dla kwasów i retinoidów /wstępna ocena/


NAAP to produkt skierowany dla osób, które z różnych powodów nie mogą sięgać po kwasy, retinoidy. Zużyłam opakowanie i zamierzam podzielić się kilkoma uwagami na jego temat. Już sama nazwa sygnalizuje z jakim rodzajem kosmetyku będziemy mieć do czynienia, co uważam za swojego rodzaju ciekawostkę. Jak się sprawdził i czy wywiązał się ze swojego przeznaczenia?

Mahalo Skin Care The Unveil Cleanser Melt Concentrate, balsam do mycia twarzy /recenzja/


Mijają ponad 3 miesiące od kiedy zaprezentowałam na blogu trzy nowości z firmy Mahalo KLIK! i dzisiaj chcę opowiedzieć o balsamie do mycia twarzy The Unveil.
Jest mi trochę smutno, bo w słoiczku nagle pokazało się dno, po czym dzień po dniu ubywało go coraz bardziej, choć nie oszczędzałam go specjalnie, ani też nie chomikowałam jak na "czarną godzinę" :D PAO to 8 miesięcy, lecz przy regularnym używaniu być może miałabym go góra do 6 miesięcy, a jeszcze podzieliłam się z dwoma osobami by mogły poznać kosmetyk przed zakupem. Dlatego mimo wszystko oceniam go jako produkt wydajny.

Nailberry London Acai Nail Elixir - 5 in 1 nail elixir - Intensive Nail Treatment /recenzja/


Od dłuższego czasu szukam skutecznej alternatywy dla Nail Teka oraz jemu podobnych preparatów. I w taki oto sposób odkryłam markę Nailberry - zainteresowanych odsyłam na stronę firmową KLIK! Oferta jest ciekawa i różnorodna, myślę że każdy znajdzie coś dla siebie :) Dzisiaj skupię na odżywce/eliksirze Acai Nail Elixir - 5 in 1 nail elixir - Intensive Nail Treatment. Wybrałam ją dlatego, ponieważ producent zapewnia o możliwości wykorzystania jej w roli bazy pod lakier oraz samodzielnego użycia, przy czym optycznie ukryje niedoskonałości płytki paznokcia. Ponadto ma wzmacniać, nawilżać, chronić a paznokcie będą rosnąć gładkie i błyszczące.

Walcząc z rosacea HIT: Hanyul White Chrysanthemum Radiance Serum /recenzja/


Hanyul White Chrysanthemum Radiance Serum miałam okazję poznać dawno temu, kiedy to dużą odlewką "poczęstowała" mnie Ania - Dwa Koty, tam możecie zapoznać się z Jej recenzją KLIK! Dzisiaj podsumuję swoją przygodę z tym koreańskim cudem. Aktualnie kończę kolejne opakowanie i nie będzie ono ostatnie. Materiał do recenzji "zbierałam" przez ponad 1,5 roku. Różne pory roku, okoliczności, kondycja cery, stan rosacea oraz pielęgnacja. Czym mnie zachwyciło i dlaczego planuję zakupy?

Przegląd w pigułce: Zelens Signature Collection Skin Perfectors - Z Matrix and Moisture Infusion, Transformer Instat Renewal Mask, 3t Complex Essential Anti-Aging Cream


Oferta marki Zelens nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia mówiąc delikatnie, o czym możecie poczytać przy okazji wpisów: tuszu do rzęs i balsamu do ust /recenzja/  balsamu do mycia twarzy /recenzja/. A jak będzie tym razem?
Zestaw miniatur wybrałam trochę z ciekawości, a trochę jako drugą szansę. Drugą, ponieważ z kremem Z Matrix już miałam (nie)przyjemość poznania i pomyślałam, że może jednak coś się zmieniło. Spotkania z 3t Complex nie kojarzyłam za bardzo, straciłam też dostęp do notatek, więc... dlaczego nie ;) Z kolei Transformer Instat Renewal Mask zainteresowała mnie z jednego ważnego powodu.

NASINE Revitalizing Cream 24h /Rewitalizujący krem do twarzy 24h/


Na ten krem miałam ochotę od wielu miesięcy, dokładnie od kiedy przeczytałam recenzję Sylwii na blogu Stellaililly.pl potem jeszcze trafiłam na kilka konkretnych uwag ze strony Arsenic KLIK! Spodobał mi się skład  i zdecydowałam, że wpada na listę. Pewnie kupiłabym go wcześniej, lecz brakowało tzw. "okienka" i kiedy upewniłam się, że nie ma żadnych problemów z wysyłką za granicę odłożyłam to w czasie. Pomysł zrealizowałam ponad 3 miesiące temu i od razu wjechał na półkę ;)

Leahlani Skincare Aloha Ambrosia Morning Moisture Elixir & Honey Love 3-in-1 /wprowadzenie/


Od ponad 4 tygodni poznaję dwa produkty marki Leahlani, która równie mocno mnie intrygowała jak Mahalo KLIK! - niebawem zaczną pojawiać się pełne recenzje, ale dzisiaj skupię się na przybliżeniu Wam Aloha Ambrosia Morning Moisture Elixir & Honey Love 3-in-1 :)

Leahlani KLIK! ma pięknie przygotowaną firmową stronę i zachęcam do przejrzenia jej. Nie będę opisywać tutaj filozofii marki oraz całej otoczki związanej z kosmetykami. Chcę skupić się na własnych odczuciach :) Zakupów można dokonać na firmowej stronie lub w holenderskim sklepie Reina Organics

Avène Solar SunsiMed Very High Protection Sensitive Skin - pierwsze wrażenia (ochrona UVA/UVB)


W tym sezonie pojawiła się nowość w ofercie Avene, która jest promowano jako wyrób medyczny z przeznaczeniem do skóry nadwrażliwej - zalety śledzenia konta Ziemoliny na FB :))) i czujnych Czytelników KLIK! Liczę, że Angela podzieli się informacjami z prezentacji, którą ma dostać, ponieważ "Internety" zbyt wiele nie przekazują konkretów w tym temacie. Jeżeli ktoś z Was był na tym spotkaniu może podzieli się informacjami lub poda link do interesującego materiału bez zbędnej otoczki? Temat ważny dla każdego, kto świadomie podchodzi do pielęgnacji i nie tylko :)

Ulubione róże do policzków - Laura Mercier Second Skin Colour Blush Sweet Mandarin & Soft Iris


Do oferty marki Laura Mercier mam dużą słabość, co prawda nie wszystko robi wrażenie, niektórych produktów lepiej unikać a inne z kolei gruntownie testować (z naciskiem na podkłady :DD). I nie ma co się sugerować marketingową propagandą LOL Dzisiaj omówię dwa róże do policzków (do pozostałych kolorów wrócę przy okazji recenzji palet do makijażu, mam ich kilka i po naprawdę długim czasie używania wyrobiłam sobie ugruntowaną opinię). Sweet Mandarin & Soft Iris posiadam od wielu miesięcy, początkowo miały zasilić kasetkę na sześć wkładów i stąd wybór pojedynczych kolorów. Ich opakowanie stanowi udane rozwiązanie, ponieważ sam róż jest wkładem który można kupić w takiej postaci jak poniżej bądź wyciągnąć go i przełożyć do zbiorczego opakowania, które jest w ofercie marki. Tutaj można podejrzeć KLIK! Kiedyś zrealizuję ten pomysł :)

Paleta do makijażu Senna 90’s Nude Revolution


W ubiegłym roku z okazji 40-lecia marki pojawiły się w sprzedaży cztery limitowane palety z podziałem na dekady. Wybrałam opcję lat 90-tych :) ze względu na kolorystykę oraz wykończenie cieni. Paleta zawiera dwa róże: matowy Raw Umber (idealny odcień do konturowania twarzy, oczu oraz jako cień transferowy) matowy Natural Rose (ładny zgaszony róż) oraz cztery cienie: Rice (matowa biel, bardzo napigmentowany), Shay (matowy beż w stylu taupe-mauve - bardzo ciekawy i w zależności od światła, stopnia nasycenia pokazuje wiele twarzy), Eggplant (głęboki, nasycony fiolet - idealna oberżyna), Espresso (matowy brąz), Bubinga Brown (cudny brąz ze złotym shimmerem, niesamowicie nasycony).

Pogromca słoniowych stóp :D Podopharm Krem do stóp z lipidami /recenzja/


Podopharm po raz kolejny i nie ostatni :D Zaczęło się od wpisu Agaty KLIK! do której co tu dużo mówić, mam bardzo dużo zaufania i z racji, że niejako "połączył" Nas wspólny problem, to zakupy przyszły mi niezwykle łatwo (ze swojej strony polecam Madric.pl - świetny kontakt, szybka wysyłka, dobrze zabezpieczony towar i zawsze wrzucą coś extra :)) a do tego przyjazna opłata za przesyłkę zagraniczną i wygodne opcje płatnicze. Nic tylko kupować :D ---> od razu zaznaczam, że nie jestem powiązana z hurtownią w żaden sposób i nie jest to wpis sponsorowany. Kupuję tam regularnie od jakiegoś czasu i pomyślałam, że warto podzielić się tym z Wami. Jest także oficjalny dystrybutor w UK, gdzie także robiłam zakupy i jestem bardzo zadowolona EuphoriaPro). Wracając do tematu, dzisiaj poopowiadam trochę o moich odczuciach względem kremu do stóp.

Pestle & Mortar - wprowadzenie, pierwsze wrażenia


Ponad dwa tygodnie temu kupiłam zestaw kosmetyków marki Pestle & Mortar. Wybrałam żel do mycia twarzy, krem nawilżający oraz serum z kwasem hialuronowym. O marce oraz założycielce można poczytać na firmowej stronie KLIK! Warto poświęcić te kilka chwil, ponieważ dzięki temu będziecie wiedzieć więcej :)) Strona wizualna bardzo oszczędna, wręcz minimalistyczna (jak to teraz w modzie :DD) niemniej, gdy myślimy o prezencie dla kogoś, to na pewno jest to bardzo udana opcja. Całość cieszy oczy. "Powitanie" zakupów w takiej odsłonie także należy do przyjemnych, choć ja przede wszystkim skupiam się na tym, co oferuje dany produkt.

HIT: krem z filtrem, ochrona UVA/UVB - Lancome Soleil Bronzer Protective Cream SPF 50 (Smoothing and refreshing protective cream luminous and even tan) /recenzja/


Używam tego kremu od ponad roku, był jedną z najlepszych decyzji zakupowych w swoim przedziale od wielu lat. Przebił wiele produktów i podniósł poprzeczkę. Lancome Soleil Bronzer Protective Cream SPF 50 (Smoothing and refreshing protective cream luminous and even tan) ma także wersję barwioną w swojej odsłonie, która nie wypadła zbyt imponująco. Odnoszę wrażenie, że dopasowanie barwionego kremu z filtrem to niczym "mission impossible". Dlatego też darowałam sobie kolejne próby i zostałam przy wersji klasycznej.

Recenzje w pigułce - podsumowanie pierwszego kwartału


Postanowiłam, że moją zabawę z zerowaniem będę podsumowywać kwartalnie. W związku z tym czas na przedstawienie pierwszego kwartału. Jestem z siebie dumna, że udało mi się "odgruzować" z paru rzeczy, zapanować nad zakupem nowości, trzymać postanowień odnośnie kolorówki. Nie przedłużając przechodzę dalej :)

Fresh & Natural Malinowy - delikatny balsam do ciała /recenzja/


Ten wpis nie powstałby, gdyby nie prezent od Hasiaczka - Aniu :* dziękuję bardzo! Ofertą F&N interesowałam się dawno temu po czym zrezygnowałam i zniknęła ona z mojej kosmetycznej mapy. Wiem, że firma także przechodziła pewne przeobrażenia, lecz jest wciąż obecna na polskim rynku.

Balsam do mycia twarzy: NIOD Sanskrit Saponins (SS) /recenzja/


Pora na pierwszą pełną recenzję produktu marki NIOD, o której przeczytacie tutaj nie jeden raz. Z wielu powodów :) Jednak najważniejsze jest to, że im dłużej używam tych kosmetyków, tym bardziej  generują one większy zachwyt, zadowolenie oraz korzyści. Na początek o niepozornej paście do mycia twarzy Sanskrit Saponins (SS). Zanim przejdę do dalszej części pragnę nieco omówić produkt oraz jego właściwości.

Pianka do włosów nadająca objętość - OUAI Haircare Soft Mousse /recenzja/


Mam cienkie wysokoporowate włosy z tendencją do skrętu i kiedy pozostawię je samym sobie przypominam połączenie Króla Lwa z nieopierzonym kurczakiem :D dlatego też uwielbiam wszelkie produkty do stylizacji. Najlepiej takie działające od razu :DD Stawiam na kosmetyki, które nadadzą objętości, pogrubienia, sprężystości, odbicia od nasady a przy tym nie obciążą, nie podrażnią skóry głowy i nie przyspieszą przetłuszczania się włosów.

Porozmawiajmy o pędzlach cz. II GlamBrush porównanie pędzli do twarzy T5 i T111


Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie prośba Leśnego Runa :))) Obiecałam przygotować zdjęcia i stwierdziłam, że być może komuś innemu także przyda owa prezentacja.
GlamBrush T5 kupiłam w grudniu ubiegłego roku, szalenie spodobał mi się jego kształt oraz możliwości. Dołożyłam go z ciekawości do pędzla do oczu Pro1 i nie mam innych doświadczeń z tymi pędzlami. Nie będę omawiać kolorów, skuwek i innych pierdółek, ponieważ dla mnie liczy się przede wszystkim kształt samego pędzla, jego wyważenia i jakość/zachowanie się włosia. I tak od pierwszego zakupu zainteresowanie dalszymi poczynaniami @digitalgirlworld13 zaowocowało nowymi zakupami :)

Skin & Tonic London: Coco Mask, Detox Mask, Gentle Scrub /recenzje/


Brytyjska marka Skin & Tonic London nie jest zbyt popularna w PL, ale wierzcie mi, warto przyjrzeć się ich ofercie z bliska. Pomimo, że mam ją na wyciągnięcie ręki, to nie zwracałam większej uwagi i tym samym chcę podziękować za rekomendacje oraz skuteczne kuszenie Natalii :* dzięki której poznałam rewelacyjny czyścik Steam Clean /recenzja/, Ani :* która stała się moim dealerem Skin & Tonic podsyłając Gentle Scrub, pomadkę Naked oraz Rozali :*, która tak sugestywnie opowiadała o Steam Clean i zapoznała mnie ze sztyftem Lemon. Każde z poleceń zaowocowało zakupami oraz powrotami, które mówią same za siebie :)) Dzisiaj przybliżę trzy produkty, które u mnie sprawdzają się genialnie! Lubię po nie sięgać i doceniam właściwości.

Pielęgnacja cery naczynkowej z rosacea: Bandi Medical Expert Anti Rouge + Skoncentrowana ampułka na naczynka /recenzja/


Swoją pielęgnację staram się dopieszczać na bieżąco poprzez świadomy wybór/nacisk na składniki aktywne/konkretne zestawienia/produkty uzupełniające wielowymiarowe działanie oraz różne etapy w pielęgnacji specjalnej i nie tylko. Śmiało przyznaję, że takie rozwiązania przynoszą efekty. Oczywiście one nie dzieją się od razu, potrzeba na nie czasu, a w połączeniu z pozostałymi aspektami jak codzienne menu, nawyki - szeroko pojęta higiena życia :D  łączą się w całość. Rosacea ustawia poprzeczkę wysoko, lecz dzisiaj, parę lat od chwili postawienia diagnozy śmiało mogę napisać, że trądzik różowaty jest do opanowania. Dzisiaj skupię się na właściwościach niacynamidu, po który sięgam bardzo chętnie od wielu lat. A im dłużej to robię, tym bardziej go doceniam. Zainteresowanych odsyłam też do recenzji kremów SVR z serii Sensifine /KLIK/

Clarins Instant Light Lip Comfort Oil 01 Honey /recenzja/


Pomyślałam, że nowa odsłona (w sprzedaży mają pojawić się (bądź już są) cztery nowe warianty) słynnych Lip Comfort Oil Clarins jest dobrą okazją, by napisać o moich doświadczeniach z tym olejkiem. Korzystając z okazji, chcę podziękować za prezent - Aniu :* /nie zdecydowałabym się na zakup i pewnie nadal dumałabym, czy chcę, czy nie itd. ;)/

Sprawdzone. Polubione. Kupione ponownie. - przegląd zakupów


Co jakiś czas będę wracać z podobnym wpisem, który będzie się odnosić do produktów, które u mnie się sprawdziły, polubiłam je i z chęcią kupuję ponownie. Powroty, to najlepsza rekomendacja. Po prostu :) Pośród wielu nowości, marek pojawiających się jak grzyby po deszcze czasem dobrze jest zatrzymać się na chwilę i zaplanować zakupy. Tak, by uniknąć gonitwy za króliczkiem :D A z tym cały czas walczę LOL

Zelens Z Pure Cleansing Liquid Balm /recemzja/


Dzisiaj omówię płynny balsam do oczyszczania twarzy, który mieści się w przedziale "melting cleanser" i jest nieco podobny do żelu Oskia, Perfcet Cleanse Omega Cleansing Jellu z Nude Skincare, Sensational Soft Cleanser Rituals i paru innych (w końcu tego typu formuła stała się na tyle popularna i coraz więcej marek oferuje coś zbliżonego mniej bądź bardziej :)). Z Pure Cleansing Liquid Balm może być używany jako first lub second cleanser - wszystko zależy od naszych preferencji. Wypróbowałam oba warianty i poniżej omówię za i przeciw :D

Kwas laktobionowy w mojej pielęgnacji - BANDI Anti Rouge + Peeling kwasowy na naczynka 10% kwas laktobionowy, glukonolakton /recenzja/


Przeszło rok temu wprowadziłam do swojej pielęgnacji kwas laktobionowy wybierając Iwostin Perfectin Re-Liftin profesjonalny peeling z 7% kwasem laktobionowym, ale podczas ubiegłorocznego pobytu w Polsce w październiku postanowiłam wypróbować Anti Rouge + Peeling kwasowy na naczynka 10% kwas laktobionowy, glukonolakton marki Bandi (przy tej okazji zakupy uległy rozszerzeniu ;) i będę po kolei dzielić się wrażeniami) i dzisiaj to właśnie o nim opowiem. Trochę odwrócę kolejność, ponieważ Iwostinu używałam non stop w sposób regularny przez blisko rok, wyrobiłam sobie zdanie nie tylko na temat rezultatów, ale samego działania (tego co się działo w trakcie) i Bandi oceniam na świeżo, kilka dni temu zużyłam peeling do ostatniej kropli.

Givenchy Prisme Visage Silky Face Powder Quartet 02 Satin Ivoire & 04 Dentelle Beige /pryzmy Givenchy/


W sierpniu ubiegłego roku kupiłam nową edycję pryzm marki Givenchy, choć nie przepadam za kolorówką tej marki i wielu własnych wyborów nie zaliczę do udanych, tak ten zakup przypieczętowała niezbyt miła przygoda z prasowanymi Meteorytami, którą opisałam przy TEJ okazji. Trochę popłynęłam w swojej wyobraźni i kupiłam od razu dwa odcienie 02 Satin Ivoire & 04 Dentelle Beige :D