Mahalo Skin Care The Unveil Cleanser Melt Concentrate, balsam do mycia twarzy /recenzja/


Mijają ponad 3 miesiące od kiedy zaprezentowałam na blogu trzy nowości z firmy Mahalo KLIK! i dzisiaj chcę opowiedzieć o balsamie do mycia twarzy The Unveil.
Jest mi trochę smutno, bo w słoiczku nagle pokazało się dno, po czym dzień po dniu ubywało go coraz bardziej, choć nie oszczędzałam go specjalnie, ani też nie chomikowałam jak na "czarną godzinę" :D PAO to 8 miesięcy, lecz przy regularnym używaniu być może miałabym go góra do 6 miesięcy, a jeszcze podzieliłam się z dwoma osobami by mogły poznać kosmetyk przed zakupem. Dlatego mimo wszystko oceniam go jako produkt wydajny.

Nailberry London Acai Nail Elixir - 5 in 1 nail elixir - Intensive Nail Treatment /recenzja/


Od dłuższego czasu szukam skutecznej alternatywy dla Nail Teka oraz jemu podobnych preparatów. I w taki oto sposób odkryłam markę Nailberry - zainteresowanych odsyłam na stronę firmową KLIK! Oferta jest ciekawa i różnorodna, myślę że każdy znajdzie coś dla siebie :) Dzisiaj skupię na odżywce/eliksirze Acai Nail Elixir - 5 in 1 nail elixir - Intensive Nail Treatment. Wybrałam ją dlatego, ponieważ producent zapewnia o możliwości wykorzystania jej w roli bazy pod lakier oraz samodzielnego użycia, przy czym optycznie ukryje niedoskonałości płytki paznokcia. Ponadto ma wzmacniać, nawilżać, chronić a paznokcie będą rosnąć gładkie i błyszczące.

Walcząc z rosacea HIT: Hanyul White Chrysanthemum Radiance Serum /recenzja/


Hanyul White Chrysanthemum Radiance Serum miałam okazję poznać dawno temu, kiedy to dużą odlewką "poczęstowała" mnie Ania - Dwa Koty, tam możecie zapoznać się z Jej recenzją KLIK! Dzisiaj podsumuję swoją przygodę z tym koreańskim cudem. Aktualnie kończę kolejne opakowanie i nie będzie ono ostatnie. Materiał do recenzji "zbierałam" przez ponad 1,5 roku. Różne pory roku, okoliczności, kondycja cery, stan rosacea oraz pielęgnacja. Czym mnie zachwyciło i dlaczego planuję zakupy?

Przegląd w pigułce: Zelens Signature Collection Skin Perfectors - Z Matrix and Moisture Infusion, Transformer Instat Renewal Mask, 3t Complex Essential Anti-Aging Cream


Oferta marki Zelens nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia mówiąc delikatnie, o czym możecie poczytać przy okazji wpisów: tuszu do rzęs i balsamu do ust /recenzja/  balsamu do mycia twarzy /recenzja/. A jak będzie tym razem?
Zestaw miniatur wybrałam trochę z ciekawości, a trochę jako drugą szansę. Drugą, ponieważ z kremem Z Matrix już miałam (nie)przyjemość poznania i pomyślałam, że może jednak coś się zmieniło. Spotkania z 3t Complex nie kojarzyłam za bardzo, straciłam też dostęp do notatek, więc... dlaczego nie ;) Z kolei Transformer Instat Renewal Mask zainteresowała mnie z jednego ważnego powodu.

NASINE Revitalizing Cream 24h /Rewitalizujący krem do twarzy 24h/


Na ten krem miałam ochotę od wielu miesięcy, dokładnie od kiedy przeczytałam recenzję Sylwii na blogu Stellaililly.pl potem jeszcze trafiłam na kilka konkretnych uwag ze strony Arsenic KLIK! Spodobał mi się skład  i zdecydowałam, że wpada na listę. Pewnie kupiłabym go wcześniej, lecz brakowało tzw. "okienka" i kiedy upewniłam się, że nie ma żadnych problemów z wysyłką za granicę odłożyłam to w czasie. Pomysł zrealizowałam ponad 3 miesiące temu i od razu wjechał na półkę ;)

Leahlani Skincare Aloha Ambrosia Morning Moisture Elixir & Honey Love 3-in-1 /wprowadzenie/


Od ponad 4 tygodni poznaję dwa produkty marki Leahlani, która równie mocno mnie intrygowała jak Mahalo KLIK! - niebawem zaczną pojawiać się pełne recenzje, ale dzisiaj skupię się na przybliżeniu Wam Aloha Ambrosia Morning Moisture Elixir & Honey Love 3-in-1 :)

Leahlani KLIK! ma pięknie przygotowaną firmową stronę i zachęcam do przejrzenia jej. Nie będę opisywać tutaj filozofii marki oraz całej otoczki związanej z kosmetykami. Chcę skupić się na własnych odczuciach :) Zakupów można dokonać na firmowej stronie lub w holenderskim sklepie Reina Organics

Avène Solar SunsiMed Very High Protection Sensitive Skin - pierwsze wrażenia (ochrona UVA/UVB)


W tym sezonie pojawiła się nowość w ofercie Avene, która jest promowano jako wyrób medyczny z przeznaczeniem do skóry nadwrażliwej - zalety śledzenia konta Ziemoliny na FB :))) i czujnych Czytelników KLIK! Liczę, że Angela podzieli się informacjami z prezentacji, którą ma dostać, ponieważ "Internety" zbyt wiele nie przekazują konkretów w tym temacie. Jeżeli ktoś z Was był na tym spotkaniu może podzieli się informacjami lub poda link do interesującego materiału bez zbędnej otoczki? Temat ważny dla każdego, kto świadomie podchodzi do pielęgnacji i nie tylko :)

Ulubione róże do policzków - Laura Mercier Second Skin Colour Blush Sweet Mandarin & Soft Iris


Do oferty marki Laura Mercier mam dużą słabość, co prawda nie wszystko robi wrażenie, niektórych produktów lepiej unikać a inne z kolei gruntownie testować (z naciskiem na podkłady :DD). I nie ma co się sugerować marketingową propagandą LOL Dzisiaj omówię dwa róże do policzków (do pozostałych kolorów wrócę przy okazji recenzji palet do makijażu, mam ich kilka i po naprawdę długim czasie używania wyrobiłam sobie ugruntowaną opinię). Sweet Mandarin & Soft Iris posiadam od wielu miesięcy, początkowo miały zasilić kasetkę na sześć wkładów i stąd wybór pojedynczych kolorów. Ich opakowanie stanowi udane rozwiązanie, ponieważ sam róż jest wkładem który można kupić w takiej postaci jak poniżej bądź wyciągnąć go i przełożyć do zbiorczego opakowania, które jest w ofercie marki. Tutaj można podejrzeć KLIK! Kiedyś zrealizuję ten pomysł :)

Paleta do makijażu Senna 90’s Nude Revolution


W ubiegłym roku z okazji 40-lecia marki pojawiły się w sprzedaży cztery limitowane palety z podziałem na dekady. Wybrałam opcję lat 90-tych :) ze względu na kolorystykę oraz wykończenie cieni. Paleta zawiera dwa róże: matowy Raw Umber (idealny odcień do konturowania twarzy, oczu oraz jako cień transferowy) matowy Natural Rose (ładny zgaszony róż) oraz cztery cienie: Rice (matowa biel, bardzo napigmentowany), Shay (matowy beż w stylu taupe-mauve - bardzo ciekawy i w zależności od światła, stopnia nasycenia pokazuje wiele twarzy), Eggplant (głęboki, nasycony fiolet - idealna oberżyna), Espresso (matowy brąz), Bubinga Brown (cudny brąz ze złotym shimmerem, niesamowicie nasycony).

Pogromca słoniowych stóp :D Podopharm Krem do stóp z lipidami /recenzja/


Podopharm po raz kolejny i nie ostatni :D Zaczęło się od wpisu Agaty KLIK! do której co tu dużo mówić, mam bardzo dużo zaufania i z racji, że niejako "połączył" Nas wspólny problem, to zakupy przyszły mi niezwykle łatwo (ze swojej strony polecam Madric.pl - świetny kontakt, szybka wysyłka, dobrze zabezpieczony towar i zawsze wrzucą coś extra :)) a do tego przyjazna opłata za przesyłkę zagraniczną i wygodne opcje płatnicze. Nic tylko kupować :D ---> od razu zaznaczam, że nie jestem powiązana z hurtownią w żaden sposób i nie jest to wpis sponsorowany. Kupuję tam regularnie od jakiegoś czasu i pomyślałam, że warto podzielić się tym z Wami. Jest także oficjalny dystrybutor w UK, gdzie także robiłam zakupy i jestem bardzo zadowolona EuphoriaPro). Wracając do tematu, dzisiaj poopowiadam trochę o moich odczuciach względem kremu do stóp.

Pestle & Mortar - wprowadzenie, pierwsze wrażenia


Ponad dwa tygodnie temu kupiłam zestaw kosmetyków marki Pestle & Mortar. Wybrałam żel do mycia twarzy, krem nawilżający oraz serum z kwasem hialuronowym. O marce oraz założycielce można poczytać na firmowej stronie KLIK! Warto poświęcić te kilka chwil, ponieważ dzięki temu będziecie wiedzieć więcej :)) Strona wizualna bardzo oszczędna, wręcz minimalistyczna (jak to teraz w modzie :DD) niemniej, gdy myślimy o prezencie dla kogoś, to na pewno jest to bardzo udana opcja. Całość cieszy oczy. "Powitanie" zakupów w takiej odsłonie także należy do przyjemnych, choć ja przede wszystkim skupiam się na tym, co oferuje dany produkt.

HIT: krem z filtrem, ochrona UVA/UVB - Lancome Soleil Bronzer Protective Cream SPF 50 (Smoothing and refreshing protective cream luminous and even tan) /recenzja/


Używam tego kremu od ponad roku, był jedną z najlepszych decyzji zakupowych w swoim przedziale od wielu lat. Przebił wiele produktów i podniósł poprzeczkę. Lancome Soleil Bronzer Protective Cream SPF 50 (Smoothing and refreshing protective cream luminous and even tan) ma także wersję barwioną w swojej odsłonie, która nie wypadła zbyt imponująco. Odnoszę wrażenie, że dopasowanie barwionego kremu z filtrem to niczym "mission impossible". Dlatego też darowałam sobie kolejne próby i zostałam przy wersji klasycznej.

Recenzje w pigułce - podsumowanie pierwszego kwartału


Postanowiłam, że moją zabawę z zerowaniem będę podsumowywać kwartalnie. W związku z tym czas na przedstawienie pierwszego kwartału. Jestem z siebie dumna, że udało mi się "odgruzować" z paru rzeczy, zapanować nad zakupem nowości, trzymać postanowień odnośnie kolorówki. Nie przedłużając przechodzę dalej :)

Fresh & Natural Malinowy - delikatny balsam do ciała /recenzja/


Ten wpis nie powstałby, gdyby nie prezent od Hasiaczka - Aniu :* dziękuję bardzo! Ofertą F&N interesowałam się dawno temu po czym zrezygnowałam i zniknęła ona z mojej kosmetycznej mapy. Wiem, że firma także przechodziła pewne przeobrażenia, lecz jest wciąż obecna na polskim rynku.

Balsam do mycia twarzy: NIOD Sanskrit Saponins (SS) /recenzja/


Pora na pierwszą pełną recenzję produktu marki NIOD, o której przeczytacie tutaj nie jeden raz. Z wielu powodów :) Jednak najważniejsze jest to, że im dłużej używam tych kosmetyków, tym bardziej  generują one większy zachwyt, zadowolenie oraz korzyści. Na początek o niepozornej paście do mycia twarzy Sanskrit Saponins (SS). Zanim przejdę do dalszej części pragnę nieco omówić produkt oraz jego właściwości.

Pianka do włosów nadająca objętość - OUAI Haircare Soft Mousse /recenzja/


Mam cienkie wysokoporowate włosy z tendencją do skrętu i kiedy pozostawię je samym sobie przypominam połączenie Króla Lwa z nieopierzonym kurczakiem :D dlatego też uwielbiam wszelkie produkty do stylizacji. Najlepiej takie działające od razu :DD Stawiam na kosmetyki, które nadadzą objętości, pogrubienia, sprężystości, odbicia od nasady a przy tym nie obciążą, nie podrażnią skóry głowy i nie przyspieszą przetłuszczania się włosów.

Porozmawiajmy o pędzlach cz. II GlamBrush porównanie pędzli do twarzy T5 i T111


Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie prośba Leśnego Runa :))) Obiecałam przygotować zdjęcia i stwierdziłam, że być może komuś innemu także przyda owa prezentacja.
GlamBrush T5 kupiłam w grudniu ubiegłego roku, szalenie spodobał mi się jego kształt oraz możliwości. Dołożyłam go z ciekawości do pędzla do oczu Pro1 i nie mam innych doświadczeń z tymi pędzlami. Nie będę omawiać kolorów, skuwek i innych pierdółek, ponieważ dla mnie liczy się przede wszystkim kształt samego pędzla, jego wyważenia i jakość/zachowanie się włosia. I tak od pierwszego zakupu zainteresowanie dalszymi poczynaniami @digitalgirlworld13 zaowocowało nowymi zakupami :)

Skin & Tonic London: Coco Mask, Detox Mask, Gentle Scrub /recenzje/


Brytyjska marka Skin & Tonic London nie jest zbyt popularna w PL, ale wierzcie mi, warto przyjrzeć się ich ofercie z bliska. Pomimo, że mam ją na wyciągnięcie ręki, to nie zwracałam większej uwagi i tym samym chcę podziękować za rekomendacje oraz skuteczne kuszenie Natalii :* dzięki której poznałam rewelacyjny czyścik Steam Clean /recenzja/, Ani :* która stała się moim dealerem Skin & Tonic podsyłając Gentle Scrub, pomadkę Naked oraz Rozali :*, która tak sugestywnie opowiadała o Steam Clean i zapoznała mnie ze sztyftem Lemon. Każde z poleceń zaowocowało zakupami oraz powrotami, które mówią same za siebie :)) Dzisiaj przybliżę trzy produkty, które u mnie sprawdzają się genialnie! Lubię po nie sięgać i doceniam właściwości.

Pielęgnacja cery naczynkowej z rosacea: Bandi Medical Expert Anti Rouge + Skoncentrowana ampułka na naczynka /recenzja/


Swoją pielęgnację staram się dopieszczać na bieżąco poprzez świadomy wybór/nacisk na składniki aktywne/konkretne zestawienia/produkty uzupełniające wielowymiarowe działanie oraz różne etapy w pielęgnacji specjalnej i nie tylko. Śmiało przyznaję, że takie rozwiązania przynoszą efekty. Oczywiście one nie dzieją się od razu, potrzeba na nie czasu, a w połączeniu z pozostałymi aspektami jak codzienne menu, nawyki - szeroko pojęta higiena życia :D  łączą się w całość. Rosacea ustawia poprzeczkę wysoko, lecz dzisiaj, parę lat od chwili postawienia diagnozy śmiało mogę napisać, że trądzik różowaty jest do opanowania. Dzisiaj skupię się na właściwościach niacynamidu, po który sięgam bardzo chętnie od wielu lat. A im dłużej to robię, tym bardziej go doceniam. Zainteresowanych odsyłam też do recenzji kremów SVR z serii Sensifine /KLIK/

Clarins Instant Light Lip Comfort Oil 01 Honey /recenzja/


Pomyślałam, że nowa odsłona (w sprzedaży mają pojawić się (bądź już są) cztery nowe warianty) słynnych Lip Comfort Oil Clarins jest dobrą okazją, by napisać o moich doświadczeniach z tym olejkiem. Korzystając z okazji, chcę podziękować za prezent - Aniu :* /nie zdecydowałabym się na zakup i pewnie nadal dumałabym, czy chcę, czy nie itd. ;)/

Sprawdzone. Polubione. Kupione ponownie. - przegląd zakupów


Co jakiś czas będę wracać z podobnym wpisem, który będzie się odnosić do produktów, które u mnie się sprawdziły, polubiłam je i z chęcią kupuję ponownie. Powroty, to najlepsza rekomendacja. Po prostu :) Pośród wielu nowości, marek pojawiających się jak grzyby po deszcze czasem dobrze jest zatrzymać się na chwilę i zaplanować zakupy. Tak, by uniknąć gonitwy za króliczkiem :D A z tym cały czas walczę LOL

Zelens Z Pure Cleansing Liquid Balm /recemzja/


Dzisiaj omówię płynny balsam do oczyszczania twarzy, który mieści się w przedziale "melting cleanser" i jest nieco podobny do żelu Oskia, Perfcet Cleanse Omega Cleansing Jellu z Nude Skincare, Sensational Soft Cleanser Rituals i paru innych (w końcu tego typu formuła stała się na tyle popularna i coraz więcej marek oferuje coś zbliżonego mniej bądź bardziej :)). Z Pure Cleansing Liquid Balm może być używany jako first lub second cleanser - wszystko zależy od naszych preferencji. Wypróbowałam oba warianty i poniżej omówię za i przeciw :D

Kwas laktobionowy w mojej pielęgnacji - BANDI Anti Rouge + Peeling kwasowy na naczynka 10% kwas laktobionowy, glukonolakton /recenzja/


Przeszło rok temu wprowadziłam do swojej pielęgnacji kwas laktobionowy wybierając Iwostin Perfectin Re-Liftin profesjonalny peeling z 7% kwasem laktobionowym, ale podczas ubiegłorocznego pobytu w Polsce w październiku postanowiłam wypróbować Anti Rouge + Peeling kwasowy na naczynka 10% kwas laktobionowy, glukonolakton marki Bandi (przy tej okazji zakupy uległy rozszerzeniu ;) i będę po kolei dzielić się wrażeniami) i dzisiaj to właśnie o nim opowiem. Trochę odwrócę kolejność, ponieważ Iwostinu używałam non stop w sposób regularny przez blisko rok, wyrobiłam sobie zdanie nie tylko na temat rezultatów, ale samego działania (tego co się działo w trakcie) i Bandi oceniam na świeżo, kilka dni temu zużyłam peeling do ostatniej kropli.

Givenchy Prisme Visage Silky Face Powder Quartet 02 Satin Ivoire & 04 Dentelle Beige /pryzmy Givenchy/


W sierpniu ubiegłego roku kupiłam nową edycję pryzm marki Givenchy, choć nie przepadam za kolorówką tej marki i wielu własnych wyborów nie zaliczę do udanych, tak ten zakup przypieczętowała niezbyt miła przygoda z prasowanymi Meteorytami, którą opisałam przy TEJ okazji. Trochę popłynęłam w swojej wyobraźni i kupiłam od razu dwa odcienie 02 Satin Ivoire & 04 Dentelle Beige :D

Przeminęło z... Hagi Cosmetics Ochronna pomada do ciała z masła cupuacu & Naturalne mydło z olejem z lnianki siewnej /recenzje/


Pod koniec ubiegłego roku weszłam w posiadanie dwóch produktów marki Hagi - Leśne Runo :* dziękuję! :)) i dzisiaj podsumuję moją przygodę z ochronną pomadą oraz naturalnym mydłem.
Internety szaleją z zachwytów, a ja jestem po drugiej stronie. Jeżeli zaglądacie na mój Instagram, wiecie dlaczego ;)

Zmiana warty ;) L'Oreal Fine Flowers Gel-Cream Wash vs Skin Perfection Soothing Gel-cream wash /dry & sensitive skin/


Ponad roku temu opisywałam perełkę za grosze, która był kremowy żel Skin Perfection Soothing /recenzja/ po czym firma zdecydowała się go wycofać i zastąpić nową serią Fine Flowers Gel-Cream Wash. Dzisiaj będzie o nim oraz odniosę się do kilku zmian. Czy na lepsze?

YSL Le Teint Touche Eclat Awakening Foundation /Podkład rozświetlający (nowa wersja)


Kiedy do sprzedaży weszła nowa wersja wiedziałam, że muszę ją mieć. Obietnica zmian była dla mnie kusząca, choć szczerze mówiąc nie bardzo pamiętam wrażenia odnośnie poprzedniej. Dlatego też nie będę odnosić się do niej i skupię się na ocenie podkładu, który moja skóra pokochała od pierwszej aplikacji :) W tym miejscu muszę także nadmienić, że do nakładania najczęściej wykorzystuję gąbkę BB bez której nie wyobrażam sobie makijażu, czasem sięgam po pędzel Marc Jacobs Beauty The Face III Buffing Foundation Brush (pędzel do podkładu płynnego) który pokazywałam tutaj (swoją drogą, to jeden z najlepszych pędzli do podkładu z jakim miałam okazję się zetknąć). Bardzo rzadko, by nie rzec w ogóle - nie nakładam podkładu dłońmi. Piszę o tym dlatego, ponieważ w zależności od użytej metody i narzędzia zmieniamy wykończenie, poziom krycia danego produktu pod kątem formuły. YSL LTTE nałożony dłońmi - w moim odczuciu oczywiście wygląda dość ciężko i wtedy widać także jego pełne możliwości w kwestii krycia. Gąbka BB lub pędzel nadaje lekkości, nad stopniem krycia można mieć dużo lepszą kontrolę. Pozostałe właściwości zależą od naszej cery, utrwalenia, użytej pielęgnacji oraz temperatur. Tyle słowem wstępu :)

Moja kolekcja perfum: Les 4 Saisons Red Sea M. Micallef


Zakup niemalże w ciemno, nie biorąc pod uwagę kilku kropli na dnie fiolki, która przeleżała wiele tygodni porzucona na dnie szuflady. To dziwna kompozycja, ponieważ teoretycznie NIC nie mogło tutaj zagrać, a jednak!

Najlepsza matowa pomadka Nabla Cosmetics Diva Crime Lipstick - Ombre Rose /recenzja/


W Kosmetycznych objawieniach 2016 nie mogło zabraknąć matowej pomadki marki Nabla Cosmetics KLIK! Kupiłam ją w ciemno dorzucając do wirtualnego koszyka, w którym czekały rewelacyjne cienie w kremie tej samej marki. Pomyślałam, że wiele nie ryzykuję i postawiłam na bezpieczny (co)dzienny odcień Ombre Rose (Medium antique rose with mauve shades. Matte.)

Moja pielęgnacja z NIOD (Non Invasive Options In Dermal Science) /rosacea/


Wpis z nowościami zawierał wstęp do pielęgnacji z marką NIOD /klik!/ - dzisiaj pragnę rozwinąć ten temat, ponieważ niebawem miną trzy miesiące i uzbierała się garść wrażeń. Zdradzę, że z poniższej gromadki tylko jeden produkt nie do końca mi odpowiada tzn. nie jest zły, lecz w swoim przedziale nie wyróżnia się na tyle, by od razu uplasować się w czołówce.

Na życzenie: Victoria Health, zakupy krok po kroku


Dzisiaj trochę nietypowo, ale wychodząc naprzeciw pewnym prośbom postanowiłam przeprowadzić zainteresowane osoby przez zakupy w internetowym sklepie Victoria Health /LINK/. Można tam kupić między innymi marki należące do koncernu Deciem, mianowicie The Ordinary oraz NIOD.

Sprawdzone/polubione - więcej niż tylko baza pod cienie: Laura Mercier Eye Basics Linen /recenzja/


Przy okazji ostatniego wpisu powróciłam na nowo do używania pewnego produktu marki Laura Mercier, który daaawno temu wpłynął znacząco na mój makijaż oczu w wydaniu leniwca :D Zanim przejdę dalej, musicie wiedzieć, jak bardzo przeobraziło się moje podejście do codziennego makijażu w ogóle. Przestałam sięgać po szalone, często bardzo odważne kolory i zabawę z barwnymi zestawieniami odłożyłam na bok. Dojrzałam do wielu zmian i zapewne za jakiś czas po raz kolejny przyjdzie mi zrewidować moje poglądy/podejście. To jest naturalna kolej rzeczy. Nie zmienia się jedno, zamiłowanie do kolorówki -choć pielęgnacja zawsze ma pierwszeństwo :) Jednak jest taka grupa, która po prostu stała się moim must have

#projectpan - akcja zerowanie


Kolorówkę lubię i używam, jednak bardzo mi zależy na uporządkowaniu poszczególnych kategorii. W związku z tym poza serią #myeverydaymakeupbag będę co jakiś czas publikować wpis #projectpan
Plan jest taki, by za bardzo nie kupować niczego nowego :D Oczywiście, to tylko założenie, bo wiadomo. Od czasu do czasu coś wpadnie w moje ręce i tyle. Minimalistką nigdy się nie stanę, choćby ze względu na kolekcję perfum :P Dzięki temu, że opracowałam zestawy i staram się, by one ulegały rotacji wyłoniłam grupę kosmetyków, które są już mocno "nadgryzione" i jeżeli nie zużyję ich do końca, to wrzucę do szuflady i zapomnę o nich na dobre. A tego nie chcę.

Pod lupą! Hylamide High-Efficiency Face Cleaner (skin balancing face cleanser and makeup remover), Hydra-Density Mist (multi-depth toning treatment for water density) /recenzje/


Z ofertą marki Hylamide jest to już kolejne spotkanie i postanowiłam wziąć na celownik nowości, które pojawiły się od koniec ubiegłego roku. High-Efficiency Face Cleaner, to czyścik do demakijażu oraz mycia twarzy. Hydra-Density Mist śmiało można nazwać tonikiem. Z racji, że oba produkty zużyłam, postanowiłam że napiszę o nich kilka słów. Dosłownie :D głównie dlatego, że są to podstawowe produkty w codziennej pielęgnacji, spełniają zadanie i wywiązują ze swojego przeznaczenia.

Oribe Split End Seal Beautiful Color Treatment /recenzja/


Mam włosy wysokoporowate, suche, farbowane i od lat sięgam po rozmaite preparaty do zabezpieczania końcówek włosów, z różnym skutkiem. Ogólnie, nie wierzę za bardzo w magię kosmetyków pod tym kątem i jestem zwolenniczką nożyczek tzn. lepiej ściąć, czasem nawet więcej, niż nosić mało estetyczne siano na głowie ;) Jednak entuzjastyczne recenzje popchnęły mnie do zakupu i wypróbowania na własnych włosach preparatu Oribe.

Rozczarowanie wszech czasów Zelens Just Flirt Active Colour Collection



W zeszłym roku postawiłam dać drugą szansę ofercie marki Zelens i dzisiaj podsumuję moje za i przeciw. Jest to firma o której głośno na anglojęzycznych stronach, mnie jakoś nie do końca przekonuje pod wieloma względami może dlatego, że lubię konkrety, jasny przekaz i poparcie składami INCI oraz działaniem.

Obsmarowane! Dior Addict Lip Glow Pomade 001 Universal Pink


Kiedy dzieliłam się z Wami moimi kosmetycznymi rozczarowaniami ubiegłego roku wymieniłam właśnie tę pomadę Diora KLIK! i dzisiaj przychodzę ze szczegółami :) Klasyczny balsam Lip Glow uważam za produkt niesamowity, dla mnie rzecz jasna :D I tylko dlatego kupiłam Lip Glow Pomade, ponieważ sądziłam, że będzie to dobre uzupełnienie/okresowa wymiana/zastępstwo itd. Dior Addict Lip Glow Pomade, to nic innego jak żelowy błyszczyk, który ma zapewnić głębokie odżywienie, ochronę i komfort. Kolor na ustach u każdego będzie wyglądać nieco inaczej, w moim przypadku to ładny różany odcień. W miarę zanikania zostawia widoczny tint na skórze warg. Dla mnie tego typu produkty stanowią świetne uzupełnienie do codziennego makijażu, gdy nie mam ochoty sięgać o kolorowe pomadki, błyszczyki, lakiery itd.

Nowości w mojej pielęgnacji Mahalo Skin Care /wprowadzenie/


Ofertą Mahalo Skin Care zainteresowałam się dawno temu, lecz z uwagi na brak zakupu na miejscu, zrezygnowałam. Potem na długo zapomniałam i dzięki Martynie :* dowiedziałam się, że w UK jest ich oficjalny dystrybutor. Do bliższego kontaktu zachęcił mnie Rare Indigo Beauty Balm, a wszystko to a sprawą Tatcha Indigo Soothing Triple Recovery Cream. Pomyślałam, że może najpierw wypróbuję ten lepiej dostępny dla mnie, z Mahalo. Sklep oferuje zestaw startowy sampli, który kosztuje £22.00 i jednocześnie otrzymujemy kod rabatowy na tę kwotę, o którą pomniejszymy zakupy z marki Mahalo w ciągu miesiąca od daty zakupu. Pomysł bardzo fajny. Gorzej, że ilość produktu starcza dosłownie na test uczuleniowy itd. Możemy też zapoznać się z zapachem, bo od razu warto zaznaczyć, że stanowią udaną aromaterapię. Byłam trochę zła na siebie, ponieważ z testy za wiele nie zdradziły i pozostał niesmak względem próbek (to tak w temacie ogólnych narzekań jak to w PL jest źle :P i firmy/konsultantki "żałują" produktu. Wszędzie pracują ludzie.) Jednak szkoda mi było wydanych pieniędzy na takie nic i stwierdziłam, że kupon wykorzystam. A co :D

Moja kolekcja perfum: Brocard Queen of Spades Modern EDP (Pikowa Dama)


Czasami mam ochotę na eksperymenty zapachowe, strzały w ciemno. Nie bronię się przed nimi, zwłaszcza w oparciu o konkretne nuty zapachowe oraz ich kompozycje jestem w stanie przewidzieć zadowolenie. Nie zawsze to się sprawdza, ponieważ chemia skóry lubi płatać figla i nos też czasami zmienia preferencje (tak się stało w przypadku np. Opus X, ale to już inna historia i nie obejmuje ona strzału w ciemno, za to będzie opowiadać o efekcie wielotygodniowych testów w oparciu o kilka ładnych miesięcy). W każdym razie zagłębiłam się w ofertę marki Brocard za sprawą flakonów. Mam nadzieję, że uda mi się kupić kilka z nich, co z uwagi na politykę sprzedaży z Rosją jest nieco zagmatwane. Na początek wybrałam Modern Classic Noir (koszmarek jeżeli chodzi o flakon, ale zapach jest godny uwagi i kiedyś o nim opowiem), za to najdłużej wyczekałam się na Queen of Spades Modern EDP, ale było warto :)

Podopharm Intensywnie wzmacniające serum do paznokci /recenzja/




Marka Podopharm wywołała małe zamieszanie "w mojej kosmetyczce" w zeszłym roku i trafiła zarazem do Kosmetycznych objawień 2016 KLIK! Obiecałam sobie, że po kolei będę dzielić się wrażeniami z efektów oraz działania poszczególnych preparatów. Zanosi się na długi cykl pt. Podopharm, będzie także dużo zachwytów :) Nie przedłużając, serię otwiera Intensywnie wzmacniające serum do paznokci.
Kupiłam je trochę na przekór, ponieważ nie wierzyłam do końca w jego możliwości i obietnice, które widnieją na opakowaniu. Z drugiej strony, lata temu i gdzieś po drodze od czasu do czasu z różnym wynikiem wcierałam różnego rodzaju oliwki, olejki w paznokcie, skórki. Dlatego też byłam skłonna uwierzyć w jego moc.

Nowości małe i duże :)


Zanim przejdę do efektów czyszczenia przestrzeni kosmetycznej pokażę jeszcze nowości, które uzbierały się w przeciągu ostatnich trzech miesięcy. Nie było okazji, by pokazać wszystko, choć duża część już miała swoje pięć minut. Dla przypomnienia:
- prezenty świąteczne /link/
- pielęgnacja /link/
- kosmetyczne objawienia /link/
Dzisiaj typowe rozpieszczanie samej siebie :D

Moja kolekcja perfum: Molton Brown Rosa Absolute EDT


Pod koniec 2016 roku Molton Brown wypuścił na rynek kolekcję z motywem przewodnim jakim jest róża. Nie muszę chyba mówić, że zaświeciły mi się oczy. Jako osoba obłąkana na punkcie różanego aromatu wiedziałam, że będę musiała poznać tę linię. Pierwsze testy wywołały pożądanie. Zakup stał się nieunikniony.

Porozmawiajmy o pędzlach Cz. I - Guerlain Meteorites Brush /Pędzel do pudru /


W ostatnich miesiącach nałożyło się kilka rzeczy i pomyślałam, że to dobry moment na stworzenie cyklu o pędzlach do makijażu. Może komuś pomoże on podczas wyboru bądź zwróci uwagę na detale, które do tej pory nie były istotne. Impulsami, które wyzwolił chęć podzielenia się własnym doświadczeniem był na pewno zakup pędzli M Brush /recenzja/ świetnego zestawu z Marc Jacobs Beauty /prezentacja/ oraz kilku innych marek, o których będę opowiadać/porównywać ze sobą w miarę możliwości. Cykl będzie zamykać moja recenzja gąbki Beautyblender, której nie może tutaj zabraknąć i stała się dla mnie absolutnym Hitem Wszech Czasów :D

Perełka za grosze: Evree Max Repair regenerujący balsam do skóry bardzo suchej i podrażnionej


Balsam dostałam od Kasi :* (Sexichicblog, która na nowo wróciła do prowadzenia bloga) i to dzięki Niej mogła powstać ta recenzja :) Sama do tej pory jakoś nie odnotowałam specjalnego zachwytu nad ofertą Evree. Owszem, niektóre kosmetyki są całkiem niezłe, ale nie poczułam się przekonana do dalszych zakupów. Aż do teraz :)

nie(zwykła) mgiełka - Oribe Foundation Mist


Z jednej strony jest to produkt jakich wiele w swojej kategorii, a jednak po dłużej znajomości zauważyłam, że wyróżnia się i to znacznie :)
Zacznijmy od tego, że lubię w swojej codziennej pielęgnacji włosów mieć pod ręką coś, dzięki czemu ułożę włosy szybko i bez większych problemów. Coś, co zapewni mi komfort w ciągu dnia, ujarzmi włosy nadając im jednocześnie ładny wygląd. Zero obciążenia, smętnie zwisających strąków itd. Foundation Mist szybko zyskała moją sympatię.

Bobbi Brown Extra Eye Repair Cream - krem pod oczy /recenzja/


Przygoda z tym kremem trwała ok. 3, 5 miesiąca - od września do mniej więcej połowy grudnia. Początkowo używałam go dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Potem miałam przerwę, po czym wróciłam do stosowania raz dziennie - w zależności od potrzeb, na noc bądź na dzień i końcówkę zużyłam na przemian z koncentratem NIOD FECC.

Ulubieńców nie będzie!


Dzisiaj nieco przewrotnie i jednocześnie ten wpis stanowi wprowadzenie do nowego cyklu Sprawdzone, polubione, kupione ponownie! -nie wiem jak dla Was, ale dla mnie najlepszą rekomendacje stanowią powroty, ponowne zakupy. Jeżeli coś się sprawdza i z chęcią sięgamy po dany produkt, to z góry dostaje miano ulubieńca. W taki oto sposób chcę przypominać o preparatach do pielęgnacji, makijażu, które czasami tracimy z oczu goniąc za kosmetycznym króliczkiem ;) I nie ma w tym nic złego, ale czasami łatwo zagubić się pośród bogatej oferty na rynku i donośnych sloganów reklamowych.

Moje kosmetyczne objawienia 2016


Łatwo jest pisać o rozczarowaniach, ulubieńcach, ale postanowiłam skupić się na tym, co tak naprawdę odkryłam w sferze kosmetycznej w 2016, co mnie zachwyciło, powaliło i zapragnęłam więcej. Mieszanka prawdziwego wow z natychmiastowym pożądaniem. Coś, co wywołuje autentyczny entuzjazm, radość, satysfakcję i poczucie dobrze wydanych pieniędzy. Prawdziwy  F E N O M E N I dzisiaj będzie o takich produktach. Wybrałam najlepsze z najlepszych, po które sięgam bez zastanowienia. Jeden z nich może być sporym zaskoczeniem, a przynajmniej dla mnie był ;) 
Zapraszam :)))

Recenzje w pigułce - Zerowanie cz. IV


Ponad miesiąc używania i zużywania minął od poprzedniego wpisu. W poniższej gromadce znajdują się kosmetyki, które miałam od wielu miesięcy (np. zestaw L'anzy, olejek Kiehl's), pozostałe dołączyły parę miesięcy temu oraz kilka nowości (jak żel Sylveco). Zerowanie pomaga mi usystematyzować kilka rzeczy, a czyszczenie przestrzeni kosmetycznej nabiera określonych kształtów :)

Nowości w mojej pielęgnacji cz. I


Planowałam opublikować ten wpis w grudniu ubiegłego roku, lecz jakoś nie było okazji. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ po sześciu tygodniach stosowania teraz mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami. Zwłaszcza w temacie nowych marek i produktów. Ten rok, to zdecydowanie zielone światło dla koncernu Deciem (o którego produktach głośno w Internetach, a oferta na Black Friday zaowocowała szalonymi zakupami plus dostałam kilka rzeczy w prezencie yay!) i postawiłam na bliższe poznanie marek, które wchodzą w jego skład: NIOD, Hylamide (aczkolwiek tutaj większą część oferty już znam), The Chemistry Brand, The Ordinary (ta ostatnia marka dużo namieszała na rynku). Poza tym kilka ciekawostek z Bandi, Skin & Tonic London i paru innych. Zapraszam :)