Anastasia Beverly Hills Concealer /recenzja/


W zeszłym roku oferta ABH została powiększona o korektor w 16 odcieniach (o ile się nie mylę ;)) Wybrałam kolor 1.5 opisywany jako cool - perfect for light/ivory skin with yellow undertones, z perspektywy czasu oraz poznania tego kosmetyku powinnam wybrać 1.0 - możliwe, że do tego spotkania dojdzie.
Wg opisu firmy jest to "A full-coverage concealer". I pod pewnymi względami z taką rekomendacją się zgodzę. W dalszej części otrzymujemy zapewnienie "Instantly camouflage dark undereye circles, hyperpigmentation, and blemishes. The hydrating cream formula glides over skin without caking. It prevents setting into fine lines, stays put until you remove it, and it can easily be worn all over as a foundation. The result is skin that appears smooth, natural, and flawless."

Krótko mówiąc efekt bajka ;) A jak jest naprawdę?

Po roku używania mogę jasno powiedzieć, że ta przygoda była niczym sinusoida. Prawdziwa "love–hate relationship". Ale! od początku :)


Kupiłam go z myślą o maskowaniu moich zmian związanych z rosacea. Lubię kremowe formuły korektorów i do tej pory nie miałam z nimi większych problemów. Okazało się, że konsystencja ABH jest bardzo bardzo kremowa, niczym kremowe masełko (nie wiem, czy brzmi to właściwie, lecz pod wpływem dotyku oraz ciepła skóry korektor roztapia się na skórze - i chyba najlepiej wygląda wklepany opuszkami palców, lecz ja mimo wszystko wybieram jajo BB, dzięki niemu proces aplikacji jest dużo szybszy. Czy skuteczniejszy? Wszystko zależy od stanu mojej skóry.) Do pełnej prezentacji wybrałam jeden z gorszych dni, bo nie dość że od jakiegoś czasu męczę się z podrażnieniem/uczuleniem, to jeszcze hormony szaleją i rosacea kwitnie w pełnej krasie. Oczywiście i tak nie mogę narzekać, bo to, co jest i tak nie wygląda tak tragicznie. Osoby, które dzielą mój los wiedzą, co mam na myśli.

przed ;)

W takim też momencie najczęściej używałam go na wybrane partie twarzy, by po roztarciu całość wyglądała tak:


Potem tylko dodatek np. prasowany puder - tutaj jest to akurat Senna Mineral Mix Light (prasowany puder mineralny) , czasem wykorzystywałam krem tonujący lub sypki puder. I to (prawie) cały makijaż (jeszcze brwi, nieco różu, tusz i coś na usta :D)


Anastasia Beverly Hills Concealer + Senna Cosmetics Mineral Mix Light

wersja ostateczna

Założeniem było, by przy każdorazowym użyciu tego kosmetyku wybierać coś lekkiego, delikatnego. W zeszłym roku przez całe lato i trochę z powodzeniem używałam Giorgio Armani Luminessence CC Cream 02 (swoją drogą dopiero teraz, po wielu miesiącach maziania się tym cackiem doceniłam go należycie - będzie recenzja :)) Wracając do korektora - niewątpliwym atutem jest tonowanie zaczerwienień. Nie znikają one jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki :P ale na pewno widać różnicę. Nieźle radzi sobie z okolicą oczu. Niestety jego kremowość ma dobre i złe strony. Bywały dni, że wyglądał ciężko, podkreślał niedoskonałości i gdzieś w ciągu dnia zanikał (pomimo dobrego utrwalenia). Wszystko zależało w jakiej kondycji była cera. Dla mnie wystarcza jedna cienka warstwa, nie podoba mi się wykończenie oraz efekt końcowy podczas budowania krycia przez dokładanie kolejnych warstw. Na pewno nie na co dzień. W mojej ocenie, to dobry produkt, jednak wymaga on oswojenia i przygotowania skóry we właściwy sposób. Czasami szłam na skróty i nie wychodziło to na dobre, kończyło się na zmyciu i rozpoczęciu procesu od nowa. Niestety :D


Opakowanie zawiera 10g w cenie £20.00 Słoiczek wykonany jest z dobrej jakości sztucznego tworzywa. Całość otrzymujemy w opakowaniu zewnętrznym, na którym widnieją wszelkie wymagane informacje. PAO 12M - u mnie plus/minus mija rok i korektor o ile nie zmienił konsystencji, to zaczyna dziwnie pachnieć. On od początku sam w sobie ma dziwny aromat, ale wolę nie ryzykować i zasili kosz. Jak widać na zdjęciach powyżej, zostało go jeszcze całkiem sporo. Jest bardzo wydajny i możliwe, że gdybym nie sięgała po inne korektory, a bazowała tylko na tym jednym, to jest szansa na zużycie go do końca przed terminem.


Podsumowując - 3/5*, możliwe że zdecyduję się na zakup jaśniejszego koloru, a wtedy porównam je ze sobą. Cieszę się, że mogłam poznać ten korektor i zmierzyć się z legendą ABH po raz kolejny ;)))

Pozdrawiam :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...