John Masters Organics Calendula Hydrating & Toning Mask/ nawilżająco - tonizująca maseczka do twarzy z nagietkiem /recenzja/



Uwielbiam kosmetyki z nagietkiem, moja skóra docenia jego właściwości i od lat sięgam po przeróżne specyfiki z jego udziałem. Maseczkę JMO miałam okazję wypróbować przed zakupem, spodobała mi się. Na tyle, że zdecydowałam się na pełnowymiarowe opakowanie.



Słoiczek z ciemnego szkła zawiera 57 g produktu o gęstej i kremowej konsystencji. Nieco mnie zaskoczyła, ponieważ wcześniejsza próbka wydawała mi się dużo lżejsza ;) A może to tylko złudzenie?


Maska przeznaczona jest do skóry suchej lub dojrzałej, producent obiecuje nawilżenie, działanie tonizujące, wyrównujące produkcję sebum, regenerację.


PAO 6 miesięcy

Cena £26.00

Zapach, ziołowy, nieco daje po nosie na początku. Potem się przyzwyczaiłam ;)


Zastosowanie nie przysparza kłopotów, na wilgotną i wcześniej oczyszczoną skórę nakładamy maskę - sugerowane jest wmasowanie produktu i pozostawienie go 20 minut, po czym zmywamy ciepłą wodą przy pomocy szmatki lub płatka kosmetycznego (ja wybieram opcję nr 2 - szybko i higienicznie - nie wierzę w szmatki/płatki wielorazowego użytku)
Zmywanie, tutaj faktycznie pomoże szmatka lub płatek. Maska sama w sobie jest bardzo treściwa i samymi dłońmi jej nie usuniemy.

 




Pierwszy zawód, to skład INCI - wg którego nagietek znajduje się na szarym końcu - trochę go mało z uwagi na nazwę samej maski. Mój błąd, nie sprawdziłam tego wcześniej i gdybym to zrobiła, do zakupu by nie doszło. To po pierwsze.





Druga sprawa, wcześniejsza próbka oczarowała mnie, lecz ten rodzaj magii nie powtórzył się po zakupie. Na początku niby tak było, ale im dłużej po nią sięgałam coraz mniej zadowolenia generowała. Dziwne trochę i przez cały czas stosowania próbowałam doszukać tych samych wrażeń. Na próżno. Kupiłam nawet drugie opakowanie, w innym miejscu. Nadal to samo. Do czego zmierzam.



Jest to dobra maska, lecz mnie brakuje działania na poziomie Antipodes Aura Manuka Honey oraz Origins Drink Up /recenzje/ W przypadku JMO obietnice producenta pojawiają się tuż po zastosowaniu i chyba najlepiej jest, gdy stosuję ją rano. Przez cały dzień skóra zyskuje dodatkową porcję nawilżenia, którą utrwalam przy pomocy serum i kremu. Zachwyca mnie efekt tonizacji, dla mnie to największy atut tej maski. Jest porównywalny do toniku P&R. 



Natomiast w dłuższej relacji musiałabym stosować ją codziennie lub co drugi dzień, by efekty były utrwalone i odczuwalne. Być może skóra dojrzała lub sucha zareaguje inaczej. Mnie nieco zaskoczyło krótkotrwałe działanie. Teoretycznie jestem w grupie docelowej(cera dojrzała), obszary naczynkowe są suche i lubią tego typu formuły. Kremowa i gęsta maska ma bardzo przyjemną wręcz otulającą konsystencję, do tego komfortowa w użyciu - nic nie spływa, całość dobrze trzyma się na skórze. Jest także wydajna. 

Na początku byłam zadowolona, kilka pierwszych zastosowań nie zapowiadało takiego finału. Drugie opakowanie jedynie utrwaliło moje przekonanie, nie jestem z niej zadowolona. W międzyczasie i tak kupiłam następną sztukę Drink Up, byłam też trochę zła na siebie, ale z drugiej strony chciałam mieć pewność. Po 8 miesiącach używania Calendula Hydrating & Toning Mask oceniam na 3/5*

3 gwiazdki za brak podrażnienia, przyjemną konsystencję, efekt tonizacji oraz jednorazową dawkę nawilżenia.

Było to moje ostatnie spotkanie z ofertą JMO, wypróbowałam kilkanaście produktów i stwierdzam, że nie są mi one pisane ;)

Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...