Petal Fresh Organics Rose & Honeysuckle * pierwsze wrażenia


Znacie markę Petal Fresh?

Dla mnie to pierwszy kontakt, w zasadzie gdyby nie propozycja ze strony agencji PR pewnie dalej żyłabym w błogiej nieświadomości ;) Do wyboru były dwa zestawy, dla mnie najciekawsza wydała się linia oczyszczająco-tonizująca Rose & Honeysuckle (z wyciągiem róży i wiciokrzewu): żel do pod prysznic oraz balsam do rąk i ciała.


Kilka słów ze strony dystrybutora na Polskę:

„Kosmetyki Petal Fresh Organics w 100% oparte są na najwyższej jakości roślinnych składnikach, pochodzących wyłącznie z upraw ekologicznych. Zgodnie z zasadą – nakładaj na ciało tylko to, co możesz zjeść – firma Petal Fresh Organics do swoich produktów nie dodaje żadnych:
- syntetycznych środków konserwujących,
- syntetycznych substancji zapachowych,
- syntetycznych barwników,
- substancji pochodzących z ropy naftowej,
- roślin manipulowanych genetycznie.
Kosmetyki Petal Fresh Organics posiadają Certyfikat Stellar Certification Services, przyznany przez USDA (United States Department of Agriculture). Daje on gwarancję produktu etycznego, nie testowanego na zwierzętach na żadnym etapie produkcji. Petal Fresh Organics używa surowców zwierzęcych, (mleko, miód, lanolina, wosk pszczeli), jednak tylko pod warunkiem, że są one pozyskiwane od zwierząt żywych, w sposób dla nich bezpieczny i nieszkodliwy.
Kosmetyki Petal Fresh Organics dostępne w sieci sklepów Hebe oraz Rossmann na terenie całego kraju. W ofercie znajdują się szampony i odżywki do włosów oraz żele i balsamy do ciała.
szampony i odżywki do włosów ok. 19,99 zł/355 ml
żele do kąpieli i balsamy do ciała ok. 19,99 zł/355 ml”

Rose & Honeysuckle oczarowała mnie zapachem. Może dlatego, że wiciokrzew kojarzy mi się z ogrodem w rodzinnym domu i przywołuje wyłącznie szczęśliwe chwile tam spędzone? ;)

Słodki, otulający, przyjemny aromat nie przytłacza, lecz zdaję sobie sprawę, że to bardzo indywidualna kwestia. Na pewno dominuje tutaj nuta wiciokrzewu, róża jest na drugim planie i jak na mój nos słabo wyczuwalna.


Żel pod prysznic spełnia swoje podstawowe zadanie i w pełni mnie satysfakcjonuje, czyli nie przesusza skóry/nie powoduje podrażnienia, skutecznie oczyszcza i odświeża, posiada udaną konsystencję oraz opakowanie. 


Pojemność w relacji do ceny i jakości produktu, to dla mnie kolejna zaleta. Skład INCI na pewno wyróżnia się na tle innych kosmetyków w tym przedziale.


Jeżeli ktoś szuka produktu nie testowanego na zwierzętach, wolnego od szkodliwych substancji, stawia na produkty wegańskie może poczuć się usatysfakcjonowany pojawieniem się takiego kosmetyku na drogeryjnej i ogólnodostępnej półce.


Balsam do rąk i ciała stał się dla mnie dużym zaskoczeniem. Śmietankowa konsystencja o mocnym aromacie początkowo nie wróżyła nic dobrego. Obawiałam się przytłoczenia zapachem, na szczęście to tylko pierwsze wrażenie, które podczas regularnego używania przeminęło. Jednym słowem otula potem tylko delikatną mgiełką, nie koliduje np. z perfumami oraz nie utrudnia zasypiania. Nie wiem jak Wy, ale od pewnego czasu unikam niektórych kosmetyków ze względu na uporczywy zapach i w ostatnim czasie trafiłam na pewien produkt, do twarzy, którego nie jestem w stanie używać. Właśnie przez zapach. Niesamowicie perfumowany i choć przyjemny, to drażniący mój nos.


Wracając do tematu balsamu. Tak jak wspomniałam powyżej, posiada śmietankową konsystencję, która gładko rozprowadza się na skórze. Początkowo nieco bieli, lecz efekt ten szybko zanika. Najbardziej zachwyca mnie szybki proces wchłaniania, ukojenia skóry bez warstwy okluzyjnej. Skóra w widoczny i odczuwalny sposób staje się nawilżona, natłuszczona, ale w chwilę po nałożeniu produktu śmiało możemy ubrać się. Dla mnie, to bardzo ważne, zwłaszcza tuż po porannym prysznicu. Bardzo często, a w zasadzie regularnie korzystam z tego rytuału i lubię mieć pod ręką produkt do pielęgnacji ciała zapewniający nie tylko komfort na cały dzień, ale przede wszystkim oferujący natychmiastowe działanie.

Świetnie radzi sobie z moją bardzo suchą skórą oraz zmianami łuszczycowymi, ograniczył uporczywe swędzenie. Dzięki temu mogłam odstawić leki oraz inne produkty pomocnicze. Nie zniwelował suchych placków, za to widać, że te obszary wyglądają lepiej, nie są podrażnione, ani zaczerwienione tak jak wcześniej. Odnoszę wrażenie, że łuska także stała się bardziej ograniczona. Ciekawa jestem dalszego działania.
Z racji, że balsam szybko się wchłania i poprawia kondycję skóry, stosuję go także okazjonalnie w zastępstwie kremu do rąk. W tym wypadku nie ma większego wyzwania. Przywraca właściwe nawilżenie i zmiękcza skórę, więcej nie potrzebuję.

Bardzo wydajny, wygodny dozownik w postaci pompki oraz skład INCI, który podobnie jak w przypadku żelu pod prysznic, zasługuje na uwagę.


Na chwilę obecną za mną trzy tygodnie regularnego stosowania duetu Rose & Honeysuckle. Żel pod prysznic lada chwila się skończy (w moim przypadku produkty do kąpieli są jednym z najszybciej zużywanych kosmetyków :P) natomiast balsam posłuży mi jeszcze przez kilka tygodni (nie mam potrzeby smarowania się nim od stóp do głów  :D). Dlatego też na razie skupiam się na tzw. pierwszych wrażeniach, które są bardzo pozytywne. Nie mam na co dzień dostępu do marki, jednak jak tylko pojawi się okazja z chęcią zobaczę pełną ofertę Petal Fresh Organics i z pewnością dokonam zakupów.


Myślę, że patrząc na obietnicę producenta oraz ofertę na drogeryjnych półkach, Petal Fresh Organics ma szansę przyciągnąć uwagę wielu osób. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?


Pozdrawiam :)

*stanowi Recenzję sponsorowaną, która oznaczona jest etykietą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...