Recenzje w pigułce cz. X




Przychodzę dzisiaj z porcją różności z ostatnich miesięcy. Kosmetyki te gościły u mnie w różnym czasie i w zasadzie wiele z nich tylko czekało na kilka słów. Za bardzo rozpisywać się nie będę ;) w myśl tytułu, recenzje w pigułce!
Zapraszam :)))


Sephora Express body scrub & mask – Gommage et masque corps express

Bardzo fajna i udana nowość z zeszłej wiosny, którą pokusiła mnie skutecznie konsultantka Sephory. Na początku byłam nieufna i podejrzliwa, lecz kosmetyk się sprawdził i za jakiś czas nabyłam kolejne opakowanie. Planuję zakup przy najbliżej wizycie w PL i wtedy możliwe, że zaprezentuję peeling w innym ujęciu.
Na szybko dodam, że jeżeli szukacie czegoś dobrze działającego dla wrażliwej skóry, jest to dobra pozycja.


Poshe Top coat

Miał zastąpić Seche Vite, miał szybko działać i nie gęstnieć. No cóż.... Nie dla mnie on, nie polubiliśmy się za brak wielu rzeczy. Nie trafił w moje potrzeby, zaliczyl kosz choć wierzcie mi dawałam mu wiele szans. Dla mnie to jeden z wielu top coatów, które po prostu są i w żaden sposób nie zagrażają SV :)


Maybelline Instant Anti-Age The Eraser Eye Perfect & Cover Concealer Light

Dobre początki, które szybko zmieniły się w ogromną niechęć. Wraz z każdym użyciem miałam dość tego korektora, na szczęście szybko się zużywa i ubywa. Koszmarek.... najgorsze było to, że na mojej skórze zmieniał odcień i stawał się dorodną pomarańczą. Kwestia krycia i trwałości na pewno nie była perfect....


Tisserand Tea Tree + Clear Skin Facial Soap

Kupiłam tę kostkę, bo zależało mi na czymś gotowym z olejkiem z drzewa herbacianego. Skuteczna :) Wykorzystałam do twarzy i ciała. Pewnie jak będę potrzebowała czegoś podobnego, to sięgnę po nią ponownie.


Douglas Beauty System More Than Moisture Shiny Lip-Balm

Normalnie nie kupiłabym tego mazidła, ale Pani z Douglasa napadła na mnie w takim momencie, że zapomniałam języka w gębie :D I wpakowałam do koszyczka potakując głową jak zaczarowana. Ogólnie nie był zły, podobał mi się efekt na ustach oraz działanie. Jest tylko jedno ALE, w szybkim tempie zmienił smak/zapach i poszedł w kosz zanim zdążyłam dobić do połowy opakowania. Dziwne... Używany regularnie i trzymany z dala od źródeł ciepła jakby się popsuł :P Zabrakło okazji do głębszej znajomości. Może to i lepiej? ;)


Payot Pate Grise, maść antybakteryjna 

Wpadła w moje ręce przypadkiem i muszę przyznać, że to skuteczny produkt na pojedyncze pryszcze, krostki i stany zapalne. Gorzej z opakowaniem, diabelski wynalazek. Temu, co wpadł na taki pomysł kazałabym używać i wycisnąć do samego końca.


Sanoflore Roll –on SOS Imperfections

Opakowanie/aplikator pełne nieporozumienie, lecz to co zawiera jest niesamowite. Ładnie sobie radzi z pryszczami, drobnymi krostkami. Koi i łagodzi, może i nawet zapobiega kolejnym. Trudno jest ocenić kiedy używam do w połączeniu w innymi specyfikami. Ideał do punktowego stosowania zwłaszcza pod makijaż. Dla mnie to plus i pewnie spotkamy się ponownie.


John Masters Organics Lip Calm
 
Kupiłam ten balsam na dobry początek przygody z ofertą JMO. Ciekawy skład i forma zachęciły mnie do tego. Kosztował 6 funtów więc nie rujnował portfela. Pierwsze wrażenie? Udany smak i zapach mandarynek, na tym koniec atutów. Sztyft łatwo się łamie i kruszy, działanie praktyczne żadne, by nie powiedzieć, że fatalne bo w rezultacie przesuszył mi usta.


Yves Rocher BIO Baume Levres Nourrissant

Przyjemny i tylko tyle. Nic specjalnego, do tego szybko się zużywa. Nie pozostawił po sobie nic ciekawego do przekazania ;) Jeżeli ktoś ma ochotę i lubi ofertę YR może się skusi w ramach zaspokojenia ciekawości tak jak i ja ;) Brak składu INCI na moim opakowaniu.




Yves Rocher Jardins du Monde Noix de Macadamia

Uwielbiam żele z tej serii, większość wariantów zapachowych trafia do mnie na 100% ale Noix de Macadamia uzależnił mnie aromatem. Polecam poznać :) Do tego firma w końcu zmieniła formę zamykania, w polskiej wersji także? 


Korres Hair Mask Shea Butter & Vitamins

Bardzo fajna maska, zaliczyłam kilka opakowań a jeżeli nadarzy się okazja, kupię ponownie. Moje włosy doceniły jej działanie a jeżeli chcecie wiedzieć więcej to zajrzyjcie do Patrycji Pieguski na Kosmetyczną Wyspę, która zrobiła pełną recenzję. W moim przypadku maska zadziałała tak samo i raczej nie będę robić pełnej recenzji.
Zapach jest dyskusyjny, konsystencja budyniowata, wygodny aplikator, produkt trzyma się na włosach i nie spływa. Po zakończonym rytuale włosy są miękkie, błyszczące, nawilżone, dobrze się układają, rozczesują. Nie obciążyła włosów, nie podrażniła skóry głowy.


Orientana Olejek do ciała Drzewo Sandałowe i Kurkuma

Nie lubię się z Orientaną, ale tym razem zapach jest boski Właściwości pielęgnacyjne przeciętne. Za to świetna do masażu we dwoje :) Plus za formułę, nie jest tlusty. W kontakcie ze skórą przypomina suche olejki.


Ziaja Maslo do ciała Kakaowe

Kiedyś byłam uzależniona od tej serii Ziai, z czasem mi przeszło.... Z trudem zużyłam opakowanie. Już nie wrócę w te rejony.


Avon Advance Techniques Lotus Shield

Wielki come back :D Pisałam o nim dawno temu i muszę przyznać, że nadal to świetny kosmetyk który służy moim włosom wybornie :))) KLIK! Czasami trudno uwierzyć, że to Avon, a jednak i ta firma ma swoje perełki :)


Avon Advance Techniques Daily Shine Dry Ends Serum

Kultowe serum na końcówki, które zaliczyło wielki powrót. Pomimo, że bardzo lubię i cenię sobie Phytokeratine, to równie chętnie sięgam po Avon :) O nim także pisałam KLIK!


Lush Ponche

Żel pod prysznic z limitowanej serii, szalenie mi się podobał zapach i działanie. Zapasy szybko zostały uszczuplone, obecnie inne Lush’owe cudo gości w mojej łazience. Ogólnie lubię żele z tej firmy i jak tylko podoba mi się zapach, trafia w moje ręce. Nie będę opowiadać o nim niestworzonych historii, po prostu wywiązuje się ze swojego przeznaczenia.


Phenome Oil- Control

Pożegnałam go na zawsze, żalu nie będzie i pozostał po nim jedynie ślad w formie pełnej recenzji KLIK!
Choćby dawali go za darmo, nie chcę. Nie i już.


Iwostin Lipidia Dwufazowy płyn do demakijażu twarzy i oczu

Firma Iwostin dobrze mi się kojarzy, lubię ich niektóre produkty i w ramach tego zaufania sięgnęłam po dwufazowy płyn do demakijażu twarzy i oczu. Powinno zostać użyte wskazanie do twarzy, bo... do oczu absolutnie nie. Każda próba zmycia banalnego makijażu jak sam tusz kończyła się źle. Szczypanie, podrażnienie i królicze oczy fundowała mi ta dwufaza za każdym razem. Próbowałam różnych technik i jeżeli choć kropla płynu przedostała się do oka, to był dramat.
Funkcja zmywania nie sprawdzała się, nawet na zwykłym tuszu, który z reguły rusza.... uwaga! woda.

Opakowanie to także porażka, łącznie z zakrętką....


Dr. Hauschka Korperbalsam Rose

Ekskluzywne opakowanie- szklana butelka z dozownikiem w kolorze złota robi wrażenie. To, co znajdziemy w środku już trochę mniej. Problem zaczyna się od zapachu. Płatki róży zatopione w alkoholu, różany poncz, pijana róża. Mogłabym mnożyć kolejne określenia. Pielęgnacja suchej skóry na średnim poziomie, operowanie szklaną butelką średnio wygodne a kosmetyk znika w ekspresowym tempie.
Kupiłam zachęcona obietnicą zapachu, który niestety mnie rozczarował. Działanie średnie i patrząc obiektywnie cena/pojemność/działanie to... mogłoby być znacznie lepiej.
Poj. 145ml ok. 80zł


Caudalie Cleansing Water Micellar solution

Płyn micelarny. Nie jest zły, nie rzuca też na kolana. Demakijaż twarzy tak, oczy na nie. Przyjemny zapach plus za ciekawe promocje marki w wybranych aptekach. Miałam kilka opakowań i jeżeli wpadnie w moje ręce jako dodatek do zakupów lub w dobrej cenie, kupię. Na pewno wolę go o wiele bardziej niż drogeryjne twory w stylu BeBeauty, Garnier, L’oreal.


Original Source żele pod prysznic


Cactus & Guarana; Golden Pineapple


 Raspberry & Cococa, Mandarin & Basil

Co ja mogę Wam napisać na temat Original Source? Po prostu lubię ofertę tej firmy i tyle. W kwestii żeli pod prysznic, płynów do kąpieli nie mam wygórowanych wymagań, ma ładnie pachnieć i otaczać mnie aromatem. Umilać kąpiel. Z tej gromadki najbardziej polubiłam Cactus & Guarana; Golden Pineapple, pozostałe dwa średnio przypadły mi do nosa ;) Mandarin & Basil za każdym razem kojarzył mi się z jakimś rodzajem zielska. Dziwny był. Natomiast Raspberry & Cococa niby “moja”, ale nie do końca.


L’occitane koszyczek

Słynny koszyczek, który wywołał niezłą burzę, aż zawrzało. Nie będę się za wiele do tego odnosić, bo firma straciła w moich oczach i przestalam też robić zakupy w L’occitane. Nie było to trudne, bo znalazłam sobie w UK coś lepszego i niebawem pokuszę i będzie coś dla Was :D

Z całego zestawu najfajniejsze było mydełko w kształcie motylka, miniatura perfum i kremu do rąk z masłem shea. Niektóre kremy z tej serii lubię, w UK regularnie bywają dołączane do gazet więc do torebki w sam raz. Pozostałe produkty specjalnie nie zapisały się w mojej pamięci ani notatkach. Długo były przekładane z miejsca na miejsce i gdybym miała z tego zrobić jakąkolwiek prezentację, to nie byłoby więcej słów niż teraz.... 


Sally Hansen Insta-Dri

Chwalony przez wiele z Was u mnie nie zrobił większego wrażenia. Korzystanie z Insta-Dri było męczarnią i nie wiem po co kupiłam ten top, chyba tylko w ramach eksperymentu, by przekonać się po raz kolejny o słuszności wyboru jakim stał się Seche Vite.


Sally Hansen Polish Remover for artificial and sensitive nails

Zmywacz, który wpadł przypadkowo do koszyka. Nie przepadam za zmywaczami Sally Hansen, ale kosztują grosze i nie wysuszają skórek oraz paznokci. Przy niektórych lakierach muszę się pomęczyć, ale ostatecznie mogą być.


The Somerset Toiletry Company Tropical Fruits Mango & Passionfruit

Mydło przywiezione w ramah wakacyjnej pamiątki ze Szkocji :) Dokładnie z Oban. Miałam wrażenie, że nigdy się nie skończy. Przyjemny aromat i niesamowita wydajność to jego atuty. 


Bioderma Sebium Solution Micellaire

Ostatnia butelka, która definitywnie kończy moją przygodę z serią Sebium Biodermy i radośnie nucę “do widzenia” :D Mam przesyt.... po kilku butelkach kupionych w szale promocji ten produkt mi się "przejadł".

Dobry jest i podtrzymuję swoje zdanie z recenzji KLIK!  jednak Bioderma chyba nigdy nie wróci do moich łask w pełni ;)



Korres Vanilla plum body milk

Przyjemne mazidło do ciała o pięknym zapachu. Coś dla fanek słynnego Słonia Kenzo, aczkolwiek nie jest to taki killer jak perfumy :)

Właściwości pielęgnacyjne na niezłym poziomie, ale przyznam się, że najbardziej uwodzi mnie woń tego balsamu. Kupiłam ze względu na etykietę, która kusiła mnie tą śliwką :D Miałam nadzieję na odrobinę takiego zapachu jak olej śliwkowy. Dostałam coś innego, równie fascynującego ale nie każdemu może się spodobać.


Lirene Kremowy płyn do higieny intymnej Łagodzenie

Bardzo udany produkt, robi to co do niego należy ale przede wszystkim jest łagodny, wydajny i posiada praktyczne opakowanie. Spotkamy się ponownie :)

I to już koniec :) Folder opróżniony, gotowy do kolejnego zapełnienia.

Co do zmiany formatu komentarzy, pisałam o tym w poprzedniej notce KLIK! Na razie będzie kilka tygodni testowania, Disqus nie wymusza posiadania konta jak to widzą niektórzy, jest opcja komentowania z pozycji Gościa- wpisujesz imię i podajesz adres e-mailowy. Decyzja należy do Was :) a ja w ten sposób chcę tez wyjść naprzeciw dla osób, które po prostu chcą zostawić komentarz, wejść w interakcję.

Czas pokaże :) To, co nowe nie zawsze wywołuje euforię głównie dlatego, że jest nowe. Postanowiłam oswoić ten rodzaj nowości z kilku powodów, ale o tym przy innej okazji.

Pozdrawiam :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...