Recenzje w pigułce cz. VIII


Kolejna porcja różności, które przewinęły lub przewijają się przez moją półkę/kosmetyczkę*

*niepotrzebne skreślić ;)))

Życzę przyjemnej lektury i mam nadzieję, że nie przesadziłam z ilością?! :)



Pliva Fem F żel do higieny intymnej



W poprzedniej części KLIK! przedstawiłam „siostrę” Pliva Fem B. Zdania o niej nie zmieniłam, lecz Fliva Fem F wypada dużo lepiej jeżeli chodzi o działanie. Wydajność tak samo średnia... specjalnie sobie zanotowałam i gościła u mnie od 1 sierpnia do 22 sierpnia włącznie. Słabo... Biorąc pod uwagę, że to jest produkt na którym nie wyobrażam sobie oszczędzać, czy dozować z aptekarską dokładnością. Natomiast muszę napisać, że „pomarańczowa” wersja jest świetna. Łagodzi, koi a przy tym jest bardzo delikatna. W moim odczuciu, to bardzo dobry żel do higieny intymnej i jakże odmienny od „niebieskiej” siostry. Odczułam to szczególnie, kiedy wróciłam na nowo do Plivy B.

Cena w Polsce jest zbójecka biorąc pod uwagę pojemność/wydajność. Sama namierzyłam miejsce, gdzie mogę kupić te żele w UK i zapewne to zrobię jak zejdę z zapasów. Jednakże wybiorę zdecydowanie Pliva F a przy tym jedna rzecz mniej do ściągania z Polski.

Liczę, że może jednak producent przemyśli kwestię dozownika-szatański wynalazek, korzystanie z niego kiedy mamy wilgotne dłonie nie należy do wygodnych. No i opakowanie.... Nadal „na czuja”, co za bzdura abym nie mogła podejrzeć zawartości.



Yves Rocher Eclat Radiance Vinaigre de Rincage
-Płukanka octowa z malin



Kultowy produkt, który na początku mnie oszołomił. Sprawił, że taka formuła trafiła w moje potrzeby. Niestety tylko na początku, potem już było coraz gorzej.

Męczy mnie zapach, który odbieram jako wyjątkowo chemiczny ulepek. Próbowałam dwóch metod, czyli w roli płukanki zgodnie z przeznaczeniem, delikatnej mgiełki z atomizera. Pierwsze opakowanie nie zwiastowało nic złego. Byłam zadowolona. Jednak już przy kolejnym coś się zmieniło, może moje włosy przestały ją akceptować? Po każdorazowym zastosowaniu pojawiają się smętnie zwisające strąki, a włosy wyglądają jakby nie były myte przez tydzień...
Stwierdziłam, że szkoda czasu. O wiele lepiej wspominam duet z Marion KLIK!



Balea Beautiful Berries
 krem do rąk & krem pod prysznic



Balea za każdym razem przyciąga moje oczy, działa jak magnes... Etykietami :) Potrafi czarować i obiecywać, sprawiać że zapominam o zdrowym rozsądku. W taki oto sposób w pierwszej kolejności kupiłam krem pod prysznic. Obrazki na opakowaniu sprawiały, że oczami wyobraźni widziałam i czułam te wszystkie owoce. Nie zawiodłam się :) Umilał mi kąpiel i nadal będzie, kupiłam na zapas kilka sztuk. Wiem, szalona jestem :D

Dlatego też kiedy dojrzałam krem z tej serii pomyślałam, że chciałabym nosić choć przez chwilę taki dziki aromat na dłoniach. Niestety moje marzenia szybko legły w gruzach. Krem w żaden sposób nie pachnie owocami, nie ma z nimi nic wspólnego. Właściwości pielęgnacyjne na marnym poziomie. Próbowałam zużyć go do stóp, ale finalnie powędrował do kosza. Takim oto sposobem zaczynam uodparniać się na ofertę tej firmy. Co prawda znalazłam kilka perełek, lecz nie do końca czuję potrzebę, by gonić za króliczkiem...:P



The Secret Soap Store Green Farm Line Mydło w kostce Mandarynka z bergamotką


Uwielbiam mydła w kostce i nie mogło takowego zabraknąć :D Samo mydło jest bardzo przyjemne, aczkolwiek liczyłam na bardziej aromatyczne połączenie, bo więcej jest mandarynki niż bergamotki. Nie podrażnia, nie wysusza. Dobre mydło :)
Wrócimy do siebie :D



The Secret Soap Store
Żel pod prysznic rewitalizujący  Pomarańcza z kurkumą



Powiem krótko, dla mnie ten żel, to orgia dla zmysłów. Zapach jest fantastyczny, pięknie odwzorowany. Zero sztuczności, czy chemicznej nuty. Jest doskonały!
Jeżeli szukasz dobrego żelu pod prysznic, który może zapewnić walory pielęgnacyjne i doznania zapachowe, to polecam ten wariant.
Aktualnie mam już kolejne opakowanie i przymierzam się do nowych zakupów :)


The Secret Soap Store
Mydło Rewitalizujące Pomarańcza z kurkumą


W tym przypadku jestem zawiedziona. Liczyłam, że mydełko będzie miało tak samo intensywny aromat jak żel. Jest inaczej. Delikatne i subtelne, dość szybko się kończy. Udana pielęgnacja, lecz spodziewałam się że będzie dobrym uzupełnieniem dla żelu. Niestety.... A szkoda.



BeBeauty płyn micelarny



Kto nie zna kultowego wręcz legendarnego micela z Biedronki?
Wiem, że wiele z Was go bardzo lubi. U mnie furory nie zrobił. Nie wymagałam nawet tego od produktu za 5zł. I nie, nie dlatego, że jest tani. Po prostu pierwszy kontakt pokazał, że jest niezły ale do przemywania twarzy a nie zmywania. Gdybym szukała produktu w tym typie, kupowałabym go lub zrobiła zapas. Jednak dla mnie to jest produkt, który może stanąć na tej samej półce z lubianymi przeze mnie micelami. Zresztą dodam jeszcze tyle, że po spotkaniu z micelem Uriage wiem, że można chcieć/wymagać więcej. I opłaca się takie podnoszenie poprzeczki, bo firmy same nas rozpieszczają.


Nivea Lip Butter Caramel Cream



Nasza relacja była trudna. Początkowo myślałam, że zaliczy kosz i będzie po sprawie. Zostawiał mi biały nalot na ustach i wyglądałam jak topielica. Nie muszę mówić, że jest to kosmetyk wyłącznie do stosowania „stacjonarnego” ze względu na opakowanie.


Nie wiem co się zmieniło z biegiem czasu, ale zamieszkał w sypialni, by mieć go zawsze pod ręką i nagle biały nalot zniknął a w jego miejsce pojawiło się uczucie nawilżenia, natłuszczenia i ukojenia. Dziwne czary mary :D
Ma przyjemny smak i zapach :) Wrócę do niego lada chwila, jeszcze tylko nie wiem, czy wybrać ten sam wariant a może inny? Polecacie coś szczególnie?


Under20! Anti Acne 
Tonik łagodząco matujący przeciw rozszerzonym porom



Już dawno nie jestem „under20” :))) jednak po zapoznaniu się z opisem i składem postanowiłam wypróbować. Ten tonik u mnie długo gościł i wiecie co? Oceniam go identycznie jak micela Biodermę Sebium. Długo czekałam zanim chciałam to napisać, ale tak, moja skóra reaguje identycznie na te dwa kosmetyki, choć z założenia to zupełnie inne produkty. U mnie co prawda jest jeszcze zapas micel Biodermy, dzięki szalonej promocji :D Jednak wiem, że na liście i w pamięci mam cały czas tonik Under20!



Alverde Mandel Argan, olejek do włosów arganowo-migdałowy



Mile zaskoczył mnie skład oraz przyjemna formuła. Udany produkt, który wykorzystywałam na końcówki jak i na całe włosy. Bardzo podoba mi się dozownik w formie pompki, który ma praktyczne zastosowanie.


Widzimy się ponownie za jakiś czas ze względu na zapas jednak nie kupię ponownie, bo mam inne oleje na celowniku :)



Dr. Scheller Calendula Hand Balm



Fantastyczny krem w postaci gęstego balsamu, który ma wszechstronne zastosowanie: dłonie, stopy, łokcie i wszelkie suche lub przesuszone partie ciała. Mam fioła na punkcie nagietkowych kosmetyków i kiedy dawno temu poznałam ten balsam obiecałam sobie, że jeszcze do niego wrócę. 

Żałuję, że oferta Dr. Schellera nie jest łatwo dostępna, ponieważ firma ma świetne jakościowo produkty. Jak macie okazję, polecam :)
Ze względu na formułę spodziewajcie się naprawdę gęstej i treściwej konsystencji, która zdecydowanie natłuszcza, nawilża i odżywia. W dokładnie takiej kolejności.

Nie zostawia lepkiej warstwy, lecz potrzebna jest dłuższa chwila by dobrze się wniknął w skórę. Kiedy już to się wydarzy, otrzymujemy efekt niewidzialnej rękawiczki


Balea Handlotion Himbeere


Miało być przyjemnie i malinowo…. A jest? Lejąca konsystencja, która nie bardzo chce się wchłaniać. Marne właściwości nawilżające. Zapach nie przypadł mi do gustu. Po raz kolejny uwiodła mnie etykieta. Powinnam sobie chyba kupić klapki na oczy :D
W planach był pobliski kosz, lecz robiłam zdjęcia na bloga i akurat w ruch poszły cienie. Nie miałam nic pod ręką do zmycia, sięgnęłam po ten lotion i.... Eureka! Świetnie zmywa kosmetyki kolorowe. W postaci mleczka do demakijażu go nie użyję. Nie ma mowy! Za to do zmywania słoczy, jak najbardziej :)


OilMedica maska i odżywka Olej kokosowy + 8 składników



To już któraś butelka z rzędu. Uzależniłam się od tego produktu. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj, KLIK!
Moje włosy i skóra głowy kochają tę mieszankę, która jak na razie świetnie służy. Oby tak dalej :)


Sephora Waterproof Eye Makeup Remover



Uwielbiam dwufazowe preparaty, dla mnie to podstawa podczas demakijażu oczu. Nic innego nie jest w stanie zadziałać równie szybko i skutecznie. Niestety zanim trafimy na takowy produkt trzeba trochę protestować/poszukać. Metodą prób i błędów. I tutaj pojawiają się schody, ponieważ dla mnie dwufaza musi być nie tylko skuteczna, lecz przede wszystkim łagodna dla oczu! Która nie pozostawia efektu „mgły na oczach”.
Niby wymagania niewielkie, tylko w zderzeniu z rzeczywistością producenci raczą nas różnymi rzeczami...

Przyznam się, że płyn Sephory miałam w głowie od dłuższego czasu. Zbierał dobre noty i pomyślałam, że dlaczego nie :) Dostałam go w spadku :))) i dziękuję :* bo inaczej utopiłabym 29zł(tak? tyle kosztuje? Bo nie pamiętam..) w koszu.

Dwufaza Sephory jest w miarę skuteczna, ale niesamowicie podrażnia mi oczy. W zależności od tuszu, radzi sobie z nim lepiej lub trochę gorzej... Ze zwykłymi tuszami/cieniami nie ma problemu ale produkt wg producenta jest przeznaczony do kosmetyków wodoodpornych więc oczekuję bardzo dobrego działania.

Pewnie byłabym nieco bardziej pobłażliwa dla niej, ale po spotkaniu z dwufazą HR wiem, że zasługuję na najlepsze i nawet cenione preparaty YR czy Garniera zostają w tyle... Jak widzę moje oczy są bardzo snobistyczne i hrabina musi zadbać lepiej o tę strefę :)))


Flormar Deluxe Shine Gloss Stylo D33



Lubię ofertę Flormaru i przeważnie coś dla siebie wynajdę :)) Deluxe Shine Gloss Stylo to krótko mówiąc pomadka w sztyfcie o właściwościach balsamu do ust. Barwiona, zostawia widoczny kolor na ustach. Bardzo przyjemny produkt, który.... postanowiła przygarnąć moja Mama i już nie chciała oddać :D Wcale się Jej nie dziwię, lecz liczę na ponowny zakup. Może w innym kolorze?


Jeżeli lubicie tego typu kolorówkę do ust, gorąco zachęcam :) warto poznać. Sztyft nie jest zbyt miękki, ale gładko rozprowadza się na ustach zostawiając ładną taflę na ustach. Mam wrażenie, że formuła jest żelowo-kremowa.

Eco Cosmetics
Balsam do ust w sztyfcie z owocem granatu i oliwą z oliwek



Mam słabość do bardzo dobrej pielęgnacji ust. W moje ręce dostał się sztyft z firmy Eco Cosmetics, o której nic nie wiedziałam. Za to szybkie zapoznanie się ze składem odkryło moje chciejstwo. Jest to jeden z lepszych produktów w tej kategorii, na tyle że zagroził pomadce z Nuxe o której pisałam w tym poście KLIK!

Liczę, że uda mi się kupić ponownie ten balsam ponieważ odkryłam w nim same atuty. Za opakowanie 4g zapłaciłam ok.13zł i świetnie nadaje się do kieszeni, sztyft nie mięknie pod wpływem ciepła, ani też nie zamienia się w kamień podczas niskich temperatur. Żałuję, że wzięłam tylko jeden :(
Nawilża, natłuszcza, koi podrażniania, dobrze radzi sobie z przesuszoną skórą usta. Co więcej, miałam ostatnio mało przyjemną przygodę, poparzyłam sobie dość dotkliwe kącik ust. I balsam pomógł szybko uporać mi się z tym problemem. Dwa dni regularnego smarowania i poparzenie zniknęło.


Bioderma Sensibio Deo
Delikatny antyperspirant do skóry wrażliwej w kulce


Bioderma nie należy do marek po które sięgam z chęcią. Nie przepadam za nią, ale po raz kolejny dałam się namówić. Miałam w pamięci, że spotkanie z serią Sebium wyszło mi na dobre więc pomyślałam, no dobrze! :)
Poprzeczka została postawiona bardzo wysoko ze względu na świetną relację z kulkami Garniera KLIK! KLIK!

Wcześniej zaliczyłam przygodę z Biotherm Deo Pure, ale opowiem o nim przy innej okazji, ponieważ spotkanie z nim, to sinusoida... Dlatego też nie byłam zbyt ufna wobec Biodermy.

Pierwsze co mnie mile zaskoczyło, delikatna formuła. Do tego bez problemu możemy po nią sięgnąć po depilacji. Zapach, w moim odczuciu jest neutralny.
Nie brudzi, nie zostawia plam, bardzo wydajna, nie przesusza, łatwo się zmywa.

Niestety długo schnie, i to jest główny zarzut dla Biodermy. Dobrze chroni, lecz potrzeba czasu, by wniknęła w skórę a nie zawsze mamy ku temu warunki. Jeżeli zapewnimy jej dobry czas i okoliczności nieźle radzi sobie podczas dnia. I to jest mały paradoks, ponieważ jak tylko dobrze wchłonie się i zaschnie, to świetnie chroni podczas wzmożonego wysiłku. Nie ma mowy o efekcie „mokrej plamy”. Neutralizuje zapach potu. Nawet podczas upałów spisywała się na medal.
W promocji można kupić dwupaki za ok. 25zł więc to dobra cena, za antyperspirant. O ile oczywiście nie borykamy się z większym problemem w tej kwestii.
Warto poznać Biodermę Sensibio Deo jeżeli szukamy łagodnego antyperspirantu, który jest idealny dla skóry wrażliwej i jednocześnie zapewni ochronę przez cały dzień.

Yves Rocher Hair Repair Oil
Olejek odbudowujący do włosów



Olejek przeznaczony jest do włosów bardzo suchych lub kręconych. Dodatkowo producent zapewnia o wyjątkowym koncentracie olejków : jojoba, babassu i makadamia, który intensywnie odżywia i odbudowuje włosy.

Zacznę tak, nie wiem jak olejek ma wpłynąć na odbudowanie struktury włosa ale ja się nie znam. Włosomaniaczką nie jestem :P Aczkolwiek wydaje mi się, że w tej kwestii, to takich zdolności raczej trudno szukać. A gdyby takowe były, zniknąłby problem wielu kobiet.


W moim przypadku olejek nie spisał się. Widocznie moje włosy już nie są tak suche jak były kiedyś lub wszelkie inne zabiegi skutecznie to niwelują. Dlatego też każde zastosowanie płynnego cudu nie przynosiło żadnych dobroczynnych efektów a wręcz przeciwnie. Włosy po umyciu były obciążone, totalnie bez życia. Jedne co mogłam zrobić, to albo umyć włosy jeszcze raz, lub związać.
Spodobał mi się zapach więc postanowiłam wykorzystać do ciała, a tutaj miła niespodzianka. Olejek zachowuje się na skórze w taki sposób jak wszelkiego rodzaju suche olejki. Co prawda na próżno w jego przypadku szukać nawilżenia, jest natłuszczenie z efektem satynowego woalu i tyle.
Zostało mi go jeszcze trochę i męczę się, oj bardzo....

Yves Rocher Nutri - Repair Mask 
Maska odbudowująca do włosów



Maska miała stanowić zgrany team z olejkiem, ale tak się nie stało. Co więcej gdyby nie przypadek skreśliłabym ją na amen. Dlaczego?

Moje włosy nie odczuły większego działania, do tego trudna w dozowaniu. Nabierałam jej za dużo lub za mało. Pudełka tego typu nie należą do moich faworytów, ale... Jak już oswoimy wymaganą ilość na pojedynczą aplikację nie jest źle. Aczkolwiek formuła samej maski jest udana, zwarta, nie spływa z włosów, wnikając w nie. Na plus zapach, który jest miły dla nosa :)

Trudno pisać i w tym przypadku o efekcie odbudowania, lecz warto wspomnieć że w moim przypadku najlepsze efekty przynosiło nałożenie jej po długości włosów, tak mniej więcej w ¾. Maska nie może mieć styczności z moją skórą głowy, bo zamiast pomagać wręcz szkodzi. Nie tylko obciąża, ale przyczyniła się do uporczywego swędzenia. Bonusem staje się uporczywe puszenie.

Nakładana po długości wygładza, pomaga rozczesać, zmiękcza. Na tym koniec, bo pomimo że włosy myję codziennie to niektóre szampony, czy odżywki/maski sprawiają, że nie muszę tego robić. I choć jest to mój wybór, to nie lubię kiedy dany produkt wymusza ten proces. A tak się stało w tym przypadku. Dlatego jeżeli komuś zależy na podtrzymanym efekcie, to nie jest produkt który potrafi zapewnić świeżość na kolejny dzień. A szkoda.
Nie sądzę abym do niej wróciła, za to w kolejce czeka inny wariant i przyznam się, że nie ma we mnie zbyt wiele zapału w obliczu takiego spotkania, jak to opisane powyżej.
 ***

Na dzisiaj to tyle z mojej strony :) Znacie coś z mojej gromadki?
Przyznam się, że jestem z siebie dumna, ponieważ folder do Recenzji w pigułce ponownie został „odchudzony”. I to znacznie :D


Pozdrawiam :)

178 komentarzy:

  1. Znam kilku Twoich "pigułkowców".Też żałuję,że nie mam dostępu do Dr.Schellera:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dostęp tylko bardzo wybiórczy i jak pojawi się okazja, to na pewno zadziałam :) Niebawem opiszę moje ulubione serum z tej firmy i o kremach szepnę słowo :D lub dwa :D

      Usuń
    2. Krem miałam, z arganem.cudo nie krem.Koszt około 60zł,więc to żaden koszt.

      Usuń
    3. Tego akurat nie znam, ale masz rację, że cena jest bardzo dobra wobec jakości.

      Usuń
  2. Przyzwyczaiłam się, że wchodzę na blogi i robię oczy jak pięć złotych, bo tego nie miałam :D Kilka produktów mnie zainteresowało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. znajdę tu kilka dla siebie :) odnośnie octu z YR mam to samo zdanie, niepraktyczne opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kosmetyki Balea kuszą opakowaniami, jak żadne inne. Nie raz można się dać nabrać na piękny zapach owoców z obrazka. Kremy do rąk nie miałam, ale nie spotkałam się jeszcze z negatywną oceną jego zapachu, dopiero u Ciebie. I teraz mi w głowie zamąciłaś, bo myślałam, że krem piękne pachnie i sobie go sprawię podczas zakupów online.
    U mnie micel z Biedronki sprawdza się super, ale to pewnie dlatego, że nie maluję się na co dzień mocniej i po prostu nie ma dużo do zmywania. Przy mocniejszym makijażu sięgam po micel z Bourjois, który uwielbiam.
    I moja ostatnia myśl odnośnie kosmetyków Under20. Sama jestem już po 20, a nawet +25, ale ostatnio odkryłam krem BB właśnie tej marki i o dziwo bardzo dobrze się u mnie sprawuje. To może tylko odznaczać, że nasza cera czuje się młodo, skoro tak dobrze przyjmuje kosmetyki Under20 :D
    Zaciekawiła mnie jeszcze ta maska z olejkami, lecę czytać recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niko, w kremie szukałam odwzorowania zapachu z kremu do mycia, niestety mój nos nie odnalazł tego podobieństwa :( Wiem, że zapach to bardzo subiektywna sprawa, ale nic mnie w nim nie przekonało.
      Masz rację, do delikatnego makijażu Biedronkowy micel jest w sam raz. Ten z Bourjois znam, nawet go mam obecnie ponownie ale niestety w UK on nie jest dostępny :( Co prawda nie do końca mnie zadowala, ale dużo lepiej radzi sobie z mocniejszym makijażem niż BeBeauty.

      Mam wrażenie, że firma coraz bardziej się stara i serie Under20 zyskują na jakości. Wiele osób zachwala poszczególne produkty. Tonik jest naprawdę godny uwagi, szczególnie dla osób, które lubią Biodermę Sebium i szukają podobnych właściwości przy wykorzystaniu w roli toniku :)

      Maska z olejkami to moje odkrycie, a pomyśleć że poznałam ją tylko przez czysty przypadek :D

      Usuń
  5. Spośród całej gamy widzę kilka perełek dla siebie:) A olejek Alverde mam, tylko w innym wariancie, też nie narzekam... YR, kochałam właśnie za zapach, to taka dodatkowa przyjemność użytkowania:D

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytałam recenzję, chcę to: OILMEDICA MASKA I ODŻYWKA OLEJ KOKOSOWY! I chyba przestanę zaglądać na Wasze blogi, bo pójdę z torbami;)

      :*

      Usuń
    2. powiedz mi tylko kochana, jak mam to zdobyć?:(

      Usuń
    3. Ja ich widziałam ostatnio w jakiejś mydlarni....ale za chiny ludowe nie przypomnę sobie gdzie:(

      Usuń
    4. ale Ciebie raczej w Polsce nie ma:( czy jesteś?

      Usuń
    5. Agreście, Patrycja z poza PL.

      Patrycjo, w UK raczej nie dostaniesz :( Sama przywoziłam z Polski, mogę Ci podesłać opakowanie jak masz ochotę :)

      Usuń
    6. No właśnie wiem,że w UK,ale myślałam, że coś się ostatnio zmieniło:)

      Usuń
    7. o jaaaa, Hexx, zrobiłabyś to! o ja! jak ja Ci się odwdzięczę?! Mów co Ci potrzeba, jeśli tylko będzie w zasięgu moich możliwości służę:D
      agreście, no właśnie widziałam w lawendowej mydlarni, mnie tylko wkurzają koszty przesyłek za kilka produktów, bo w tej cenie, mogę mieć kolejny/ne kosmetyki...

      Hexx, a my byśmy mogły pomyśleć o wspólnych czasem zamówieniach z Pl, chyba, że już kogoś masz...

      Usuń
    8. Poszłam, sprawdziłam i mam jeszcze dwie butelki. Tylko wybita jest data ważności do końca tego roku. Jeżeli Ci to pasuje to podeślij mi adres :)
      Nie ma problemu, u mnie oleje zawsze muszą być na stanie.

      Co do wspólnych zamówień to nie widzę problemu, tylko że teraz w zasadzie niczego nie potrzebuję. Szybciej coś po Nowym Roku :)

      Bardzo żałuję, że nie można kupić bezpośrednio u producenta. Ale z drugiej strony może coś się zmieniło od tamtej pory. Muszę podpytać :)

      Usuń
    9. Lawendowa to faktycznie w necie,a ja to widziałam gdzieś stacjonarnie we Wrocku,ale piorun wie w jakiej galerii,bo ostatnio wszystkie złaziłam....za butami:)

      Usuń
    10. Hexx, mi też pasuje, dopiero co przywlokłam tobołki z Pl, wysłałam namiary, jeszcze raz wielkie dzięki:) A i fajnie, daj znać, jak coś się dowiesz, gdzie można tę maskę jeszcze zdobyć...

      agreście, to jak Ci się przypomnij, daj znać proszę, bywam w Pl, to będę przynajmniej wiedziała, gdzie szukać...

      pozdrawiam dziewczyny:)

      Usuń
    11. Patrycjo, będę pamiętać :*
      I nie ma sprawy!

      Usuń
  6. Miałam Biodermę -kulkę , ja nie wymagam zbyt wiele od antyperspirantu... rzeczywiście w porównaniu do Vichy zielonej dłużej schnie:/ pozostaję przy Vichy a teraz na testy kupiłam Garniera, dużo dobrego czytałam, a mój maż z męskiej linii bardzo zadowolony, zobaczymy :) u mnie dwufaza Spehorowa też furory nie zrobiła :( nie trafiłam jeszcze na taką , która by mi podpasowała,spróbuję jeszcze Chanel, jak ta się nie sprawdzi daję sobie spokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że nie pamiętam już kiedy miałam kulkę Vichy. Zdradziłam je dla serii Garniera i przepadłam :) Tę męską też miałam :D Nieźle się spisywała.
      A próbowałaś tej z HR? Chanel też za mną chodzi, bo nie mam problemu z dostępem.

      Usuń
    2. Nie miałam HR, czytałam kilka opinii i podobno Chanel jednak lepsiejsza:), nie wiem , póki co odpuściłam temat dwufaz, jak się nadarzy okazyja to coś pomyślę:)

      Usuń
    3. Bazujemy chyba na tych samych porównaniach :))) Jednak nie daje mi to spokoju i muszę sama spróbować. U mnie dwufaza ma priorytet więc nie wyobrażam sobie bez niej funkcjonowania ;)))

      Usuń
  7. Asiu, uwielbiam Twoje recenzje w pigułce, zawsze czekam na nie z utęsknieniem :)
    Właśnie wykańczam karmelowe masełko do ust z Nivea, a w szufladzie czeka malinowe, pachnie naprawdę przyjemnie. Ten olejek do włosów z YR także posiadam, ale zbyt krótko go używam, żeby o nim się wypowiadać. Mam także balsam do rąk z Balea malinowy ale jeszcze go nie używałam, bo teraz z tej samej serii używam balsamu o zapachu masła shea i arganu (i latem mi ten produkt odpowiadał). Bardzo natomiast lubię olejek do włosów z Alverde, używam go na noc bądź na 3 godz przed myciem i moje włosy po nim są gładkie i miłe w dotyku, ale jednocześnie nie obciążone.
    Z opisanych przez Ciebie produktów bardzo mnie zaciekawił żel pod prysznic TSSS i mydełko w kostce oraz balsam do ust Eco Cosmetics. Asiu, gdzie ten balsam można kupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, dziękuję i miło mi :)))
      A ta malina przyjemna? bo mam jakoś uraz po nieszczęsnej płukance oraz lotionie Balea...

      Żel TSSS polecam jak tylko lubisz zapach soczystej pomarańczy z nutką kurkumy w tle :D
      Balsam kupiłam w sklepie z ziołami, trafił się przez przypadek i szkoda, że osoba sprzedająca nie potrafiła nic więcej powiedzieć, bo kupiłabym dwa :D Będę szukać na nowo, polski dystrybutor to Pro-Eco z Kielc, a firma jest niemiecka.

      Usuń
  8. Z masełek do ust Nivea najbardziej podoba mi się malinowe:) Jeśli zaś chodzi o płyny dwufazowe, od dawna moim ulubionym jest Bielenda, a w szczególności czarna oliwka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Princess, kiedyś byłam uzależniona od dwufazowców Bielendy. Jednak to dawno było :) Teraz też mam utrudniony dostęp więc odpuszczam.
      Mam nadzieję, że malinowe jak naprawdę malinowe?:D

      Usuń
  9. Bardzo lubię te masełka z Nivea, ale zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu wersja wanilia & makadamia :)

    Z tonikiem Under 20 również bardzo się polubiłam! Naprawdę dobrze działa na moją skórę i podoba mi się na tyle, że chyba zabiorę go od mamy i zostawię u niej inny kosmetyk "awaryjny". Ten jest zbyt dobry ;)

    Olejek do włosów z Alverde czeka już w kolejce, ale jeszcze dumam w jaki sposób chcę z niego korzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Wanilię lubię, makadamia też jest mile widziana więc tylko ciekawe, czy ten wariant dostanę u siebie :) Trochę uzależniłam się od tego masełka. Niby takie niepozorne a jednak świetnie działa.

      Z tonikiem Under20 to prawdziwe czary mary :))) Nawet nie sądziłam, że tak przypadniemy sobie do gustu. Pewnie sobie kupię opakowanie jak tylko pojawi się okazja.

      Ciekawe, czy i Tobie olejek Alverde przypadnie do gustu? :)

      Usuń
  10. też ma ten balsam malinowy z Balea- już od ponad roku i nadal jest polowa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toniu, mnie się wydaje, że u mnie on dłuuugo jeszcze będzie :DDD

      Usuń
  11. niestety znam tylko z 3 pozycje..

    za to chciałam powiedzieć, że tez uwielbiam kosmetyki z nagietkiem :) Ziółko to wręcz genialnie wpływa na moją skórę i włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaneto, a znasz wazelinę nagietkową z firmy Kosmed? jeżeli nie, gorąco polecam :) Świetny produkt. A może Ty polecasz coś innego z nagietkiem w roli głównej? :)

      Usuń
    2. Ja znam z nagietkiem kosmetyki Weleda, seria dla dzieci i tez lubie ten zapach chociaz nie wiem czy tak pachnie prawdziwy nagietek?
      Maja tam fajny krem zel do mycia ciala i wlosow, do wlosow dziecka jest ok ale dla moich za ciezki. Uzywamy go non stop.Mielismy tez balsam ijest dosc tlusty i ciezko sie wchlania ale skora jest mila w dotyku. Aktualnie wole p&r szybciej sie wchlania i mozna malucha od razu ubierac, wysaje mi sie, ze lepiej pielegnuje ale tez zapach :/ Kremy na otarcia itp z cynkiem dobrze miec w domowej apteczce np po depilacji fajnie lagodzi, krem na niepogode troche za tlusty jak dla mnie ale dla dziecka ok.

      Usuń
    3. Prawdziwy nagietek ma specyficzny zapach, ale ja go bardzo lubię :) Chyba już na zawsze będzie mi się kojarzyć z babcinym ogródkiem, bo zawsze rósł w ogromnych ilościach. Babcia potem szykowała z tego susz :)
      Muszę przejrzeć w takim razie ofertę Weledy, bo zatrzymałam się na serii z granatem, która dla mnie po prostu śmierdziała....

      Z P&R męczę oliwkę, ma naprawdę specyficzny zapach :P

      Usuń
  12. Szukalam mydelka z kurkuma i prosze Ty o nim piszesz. Mi bardziej niz na zapachu zalezy na dzialaniu kurkumy. Ciekawe czy mozna liczyc na efekt antybakteryjny?
    Co do naprawde lagodnej dwufazy polecam LRP Respectissime, jest SUPER LAGODNY nic nie szczypie i dziala szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! teraz mnie zaciekawiłaś, bo z tej serii znam tylko tusze do rzęs. Nie wiedziałam, że jest dwufaza. Mam nadzieję, że dostanę ją u siebie.
      Co do mydełka, kurkuma faktycznie występuje w składzie i nie jest na najgorszej pozycji :) Sama szukałam doznań zapachowych, ale podczas stosowania tego mydła nie miałam większych problemów ze skórą, co w sumie może przekładać się na efekt przeciwbakteryjny. Nie wiem na ile Ci to pomoże, ale zostały powstrzymane placki a'la łuszczycowo-atopowe.

      Usuń
    2. W pl tez dwufazy nie widzialam ale w de jest i juz mam drugie opakowanie. Nie mam pojecia jak ona sie ma do helenki ale jakos wcale mnie do innych juz nie ciagnie. Usuwa makijaz no moze nie jednym gestem a dwoma ale nie ma potrzeby skory trzec.
      Jesli chodzi o mydelko to jestem go coraz bardziej ciekawa :) nie mam na ciele juz wiekszych problemow, naturalna pielegnacja sluzy cialu ( twarzy nie hyhy) ale czasem po depilacji warto miec cos antybakteryjnego :)

      Usuń
    3. Dzięki! będę musiała poszukać, może akurat? a gdyby jeszcze się sprawdziła i była pod ręką, to marzenie :)
      U mnie z naturą pod górkę ;) Szybciej dopasuję do twarzy niż do ciała :D

      Usuń
  13. ja! ja nie znam micela z biedronki :P

    flormarowa pomadka rzeczywiście ma bardzo ładny kolor. nie dziwię się, że mama Ci ją podebrała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu nic nie tracisz ;)

      Flormar lubię i zawsze coś tam znajdę dla siebie. Jak kupowałam tę pomadkę, to była jakaś nowość i tylko jeden odcień posiadano na stoisku. Szkoda.... ale liczę, że będą dalej w sprzedaży, bo Mama już mi zapowiedziała, że chce kolejną :D

      Usuń
    2. Simpluś w moim też - naprawdę nic ciekawego - że tak powiem wiele hałasu o ..nic (o micelu z biedry mówię ;)0

      Usuń
    3. Esy, w moim odczuciu zyskał dlatego taką sławę, bo .... Jest TANI i dostępny dla każdego portfela.

      Usuń
  14. Bardzo chcę wypróbować ten olejek z Alverde - ciągle jestem pod bardzo pozytywnym wrażeniem tej marki.

    Zdjęcie Balei z malinami przypomniało mi zeszłoroczny pobyt u przyjaciółki w Niemczech, gdzie był żel malinowy Balei i pachniała nim cała łazienka. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alverde i ja lubię :) Produkty te marki trafiają w moje potrzeby. Polecam jak tylko będziesz miała okazję :)

      Taaak, Balea wabi zapachami :D

      Usuń
  15. Z masełek Nivea polecam malinowe, moje ulubione:) ostatnio dopiero otworzyli u nas sklep YR i przydają sie Twoje recenzje, wiem czego unikać. Kupiłam natomiast krem na noc z serii z wyciągiem z pestek jabłka i jestem zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że zdania podzielone ale chyba kupię jednak malinowe :)))
      Ciesze się i mam nadzieję, że będą przydatne. Jakbyś miała jakieś pytania, służę pomocą bo o wielu rzeczach z YR nie pisałam. jakoś nie było potrzeby, a przez długie lata bazowałam na ich ofercie. Co prawda dużo się zmieniło ale i tak jestem na bieżąco.

      Usuń
  16. Ja stosuję Pliva Fem B i jestem zadowolona z tego żelu. Jak dla mnie jest o dziwo wydajny, może dlatego, że posiada malutki otworek, a nie taki, z którego wylewałaby się zawartość. Boję się jednakże używać dozownika, bo za każdym razem myślę, że zaraz coś w nim zepsuję, zwłaszcza, że ostrzegają przed tym na etykiecie :P Co do ceny - masz rację, mogłaby być dużo niższa jak za taką pojemność.
    Micela z Biedronki lubię, chociaż podrażnia czasem moje oczy. Tak czy siak, dawno go już nie widziałam w swojej Biedronce, także nie wiem czy jeszcze kiedyś go użyję, bo zapasy się skończyły.
    Z masełkiem karmelowym mam tak samo jak Ty na początku, ale niestety nie zanosi się, aby coś się w tej kwestii polepszyło. Chciałabym je jak najszybciej skończyć, bo wolę pomadki ochronne w sztyfcie, a jak na złość, jest ono wydajne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w poprzednim poście "pigułkowym" toczyła się dyskusja ze Stri na temat wydajności :D Dlatego postanowiłam sobie zapisać od kiedy do kiedy :)
      Przyzwyczaiłam się do klasycznych pompek, a tutaj denerwuje mnie ten mały otwór i ogólnie sam dozownik kojarzy mi się z... penisem :P

      Masełko jak nie służy, to może na skórki wykorzystaj? Zazwyczaj tak robię :) i rozprawiłam się niedawno z wyjątkowym bublem z Biotherm, o którym muszę koniecznie napisać.

      Usuń
    2. Wiesz, ja też nie mam zbyt dobrych skojarzeń z tym dozownikiem :P
      Oj, gdybym miała używać masełka do skórek, to jego zużycie zajęłoby mi chyba wieki. Pozostanę jednak przy ustach, niech już stracę :P

      Usuń
    3. hahaha, czyli nie jestem sama :D

      U mnie wiele takich specyfików kończy w taki sposób i dość szybko się z nimi rozprawiam. Stawiam przy kompie i w wolnej chwili wcieram :P

      Usuń
  17. mam ten balsamik do ust z Nivea tylko ze waniliowy,pachnie obłęnie i super nawilża

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię recenzje w pigułce :P kusisz tą odżywką z oilmedica. Co do masełek z nivea to nie jestem przekonana do nich może zapałam większą miłością kiedy zacznie się zima i taka masełkowa warstewka będzie wybawieniem. Bardzo żałuję, że nie mam dostępu do balei i alverde bo mimo wszystko czasem można trafić, z tego co czytałam na blogach, na perełki w bardzo fajnych cenach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :)
      Czasami faktycznie można trafić perełki, ale wydaje mi się, że na "swoim podwórku" też masz godne uwagi marki, co?
      Oilmedicę polecam, choćby dla samego faktu wypróbowania :) Bo może akurat?
      Z masełkami Nivea jest podstawowy problem, opakowanie. Nie każdy takowe lubi, no i formuła. Moje suche usta je lubią.

      Usuń
  19. Płyn micelarny z biedronki u mnie nie sprawdzil sie niestety w ogole. Podrażnial oczy i to naprawde bardzo:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej darować sobie i wybrać coś innego :)

      Usuń
  20. Mam ten krem do rąk Balea owoce leśne, w sumie zapach może się podobać, ale dla mnie zbyt intensywny.
    Masełko Nivea też mam i bardzo lubię, używam codziennie na noc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, w takim razie mój nos jest inny niż reszta, bo już Nuneczka wspominała o przyjemnym zapachu :)))

      Usuń
  21. Znam kilka kosmetyków, nareszcie! Płyn z Biedry mam, ale bez zachwytów. Odnoszę wrażenie, że podraznia. Wolę Biodermę. Under20 tonik jest mi znany w wersji sprzed jakichś 5 lat. Wtedy się nie polubilismy, może kiedyś do niego wrócę. Szampony Balei uwielbiam, żele pod prysznic lubię, ale smarowidła wszystkie won. Nivea ma u mnie ban dożywotni. Choćby dodawali diamentów do tych masełek, nie kupię i tyle. Ostatnio w YR zastanawiałam się nad tym octem. Dotychczas stosowalam roztwór octu jablkowego robionego domową metodą. Działał świetnie, ale Misiek marudził, że cała łazienka pachnie starą skarpetą. Tak oto dobre działanie przegrało z komfortem :( Jeśli YR ma choćby odrobinę lepszy aromat, biorę! Flormar ostatnio chciałam kupić, ale jest nie do zdobycia w mojej okolicy. Szkoda, bo jedną z dziewczyn pokazywała piękny lakier do pazurków, na który zachorzałam straszliwie. Ehhh...szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego Nivea ma ban dożywotni? :)
      Sama przez jakiś czas robiłam płukankę na bazie octu jabłkowego, używałam jak byłam sama w domu :P ale aromat YR na pewno jest dużo lepszy. Choć teraz to mam w nosie walory zapachowe ;)
      Lakiery z Flormaru są świetne! i nie ustępują jakością wobec flagowych marek. A online nie da się kupić?:P

      Usuń
  22. ja plyn dwufazowy z sephory uwielbiam. teraz stosuje L'oreal ktory tez jest bardzo dobry,troche tanszy i szeroko dostepny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dwufaza L'oerala odpada. Dużo bardziej lubię Garniera, ale tak jak mówię, spróbowałam czegoś lepszego i teraz mam zachcioła :)

      Usuń
  23. U mnie ocet z malin YR w ogóle się nie sprawdził. Wciąż mam ponad połowę opakowania i na samą myśl o tym wstrętnym zapachu aż mnie skręca. Chyba go wyrzucę. W ogóle kosmetyki YR w ogóle mnie nie ciekawią. Kiedyś owszem, (na początku 2000 roku, byłam ich wielką fanką.
    Jeśli chodzi o masełko do ust Nivea to mam wersję malinową, którą szczerze cenię. Nie jest to jakiś nachalny zapach, nie klei się i nadaje ustom lekki kolorek. Czy wersja karmelowa to karmel słodki czy słony? Ja mam ostatnio fazę na słony karmel, jadłam fantastyczne lody, smak czuję do teraz. :)
    Biedronkowego micela dostałam w paczce od Esy, Floresy ale jeszcze nie miałam okazji użyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z YR to teraz ciężka sprawa, niektóre rzeczy bardzo lubię i kupuję regularnie a przy okazji nowości kuszą. Ostatnim bardzo udanym zakupem jest nowy kolor cienia i żelu JdM :) natomiast z nowościami z pielęgnacji jakoś nie po drodze. Wolę stare serie.
      Karmel jest słodki :) ale jak namierzysz gdzieś słony to daj koniecznie znać :)

      Usuń
  24. ja siegnelam po malinowe maselko z nivea i tez na poczatku myslalam ze sie nie polubimy ale z biegem czasu nie moglam sie obejsc bez niego:) uzywalam tylko w domu ze wzgledu na opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Jak fajnie Cię widzieć!
      Kiedyś zaglądałam do Ciebie, ale widziałam że dawno nie pisałaś. Wszystko ok?

      Usuń
    2. a dziekuje wszystko ok. tylko praca zabiera mi wiekszosc dnia i energii. odechciewa sie wszystkiego a z tym wena odeszla na pisanie, czasu brak nawet na czytanie blogow. ale powoli znowu zaczynam podczytywac sobie tu i tam:)

      Usuń
  25. Dwufaza z Sepfory to koszmar dla oczu, pisałam o niej na blogu. Kupiłam skuszona super opiniami, wyobraź sobie mój szok kiedy powieki puchły mi jak bańki paląc niemiłosiernie. Dobrze, że kran był blisko :/

    Reszty produktów nie znam, nie robię zakupów w Biedronce bo nie ma w mojej okolicy tego marketu, Balea też nie znam ale fakt opakowania mają kuszące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też skusiły dobre opinie...

      Teraz do Biedronki nie mam po drodze ;) ale parę rzeczy uchowało się z różnych przyczyn :)

      Usuń
  26. Z Twojej listy miałam ten krem Dr Scheller nagietkowy - był super, w ogóle zawsze lubiłam kosmetyki tej firmy, zwłaszcza kremy do rąk i ciała, ale ostatnio w ogóle ich nie widuję w Gdańsku :( jeszcze kiedyś były w Superpharm ale już dawno nigdzie się nie natknęłam. Szkoda :( Miałam też pomadkę Eco Cosmetics - świetna (ja z kolei za Nuxe nie przepadam, kupiłyśmy sobie z siostrą kiedyś i te balsamy wędrowały z jednego domu do drugiego, aż w końcu wróciły do sostrzycy, która je roztopiła w mikrofali, coś dodała i finalnie zużyła :))) Masełka z Nivei to dla mnie porażka, miałam to karmelowe i malinowo różane - nigdy więcej (przede wszystkich słabo nawilża, w ogóle nie regeneruje - a ja przez pół wakacji walczyłam z silną alergią, puchły mi okropnie usta i nabawiłam się zapalenia czerwieni wargowej, koszmar - puchło i pierzchło na zmianę, piekło cały czas, a jeszcze pojawiały się pęcherzyki - Nivea nie robiła nic, a wręcz pogarszała status quo. Micel z Biedronki kupiłam dopiero niedawno :) jest dobry, ale tak jak piszesz, to przemywania a nie oczyszczania i oczy lekko podrażnia. Nie miałam płukanki do włosów z YR ale miałam ocet z Marion - ot, był w lokalnej drogerii za parę złociszy, więc się skusiłam - ja mam bardzo suche włosy i trochę pomagał rozczesać kołtuny. Szału na Baleę nie rozumiem zupełnie - kupiłam przy okazji jakieś żele pod prysznic, masełka, kremy do rąk, szampony - wszystko mocno chemiczne, z silnymi detergentami i te zapachy, mocne, sztuczne z obrzydliwą nutą rozpuszczonej landryny. Nevermore. Jedyne co mi się spodobało tej marki to odżywka regenerująca do włosów w tubie - naprawdę fajna, jakbym na nią wpadła w sklepie to wzięłabym ponownie, ale zamawiać przez sieć nie będę, widzę alternatywne produkty w znacznej ilości. Tym żelem do higieny intymnej zachwyca się moja siostra, ale nie mam pojęcia którym = nawet nie wiedziałam, że są dwa! Ja z kolei na pewno poszukam tej błyszczykoszminki z Flormaru - mam słabość do tej firmy, lubię ich lakiery, rozświetlacze, róże i inne maziajki - a taka forma błyszczyka w sztyfcie, trochę ni to szminki, ni to balsamu bardzo mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że Dr. Scheller nie jest lepiej dostępny. Nawet zakupy online są z pewnym ograniczeniem :/ Buuu
      Eco Cosmetics zamierzam kupić ponownie, jak tylko będzie okazja :)
      No to Nivea nieźle Cię urządziła, u mnie nie było takich historii ale po sztyftach nie miałam większego zaufania, a jednak spotkała mnie niespodzianka.
      Wiesz, szał na Baleę polega na tym, że jest tania i coraz więcej miejsc oferuje niemieckie kosmetyki. No i etykiety, kuszą obietnicami zapachów/wrażeń. Sama się na to dałam złapać.
      Tak, żele są dwa i "pomarańczowy" jest świetny!
      Flormar to mam wrażenie mało doceniona marka, a mają sporo ciekawych produktów tylko dystrybucja kuluje.... Firma ma dziwną politykę. Polecam tę pomadkę, jest bardzo udana.

      Usuń
  27. Mam tą dwufazówkę Sephory, jest dla mnie nieco za tłusta, ale za to makijaż zmywa świetnie i nie zauważyłam aby podrażniała mi oczy :) Choć chyba wolę dwufazówkę z Douglasa, jest mniej tłusta. Co do kremu do rąk Balei o zapachu owoców leśnych- ja jestem nim zachwycona! Pachnie cudnie (jak dla mnie) i przyzwoicie pielęgnuje. Moje dłonie nie są wymagające, więc dla nich jest wystarczający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuneczko, może trafiłam na trefny egzemplarz, nie wiem.... ale krem miała okazję używać moja Mama i miała identyczne skojarzenia.
      Moje dłonie nie należą do wymagających, lecz ten krem nie robił nic. Dosłownie NIC.

      Nie znam dwufazówki z Douglasa i jakoś coraz mniejszą ochotę mam na tego typu marki ;)

      Dobre jest to, że każda z Nas ma zupełnie inne potrzeby i dzieli się swoimi opiniami.

      Usuń
  28. Ja mam masełko orzech macadamia i je lubię:)
    A płukankę mam w planach. Może u mnie się sprawdzi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W świetle poleceń, kupię chyba oba masełka :)))
      Daj znać, czy płukanka zrobi dobre wrażenie :)

      Usuń
  29. znam tylko micelka z Biedronki i mam takie odczucia jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  30. "Orgia dla zmysłów" no i jak po takiej opinii nie wpisać tego żelu na listę zakupów, no jak? :D Chyba zacznę pisać list do św. Mikołaja, ostatnio mam sporo zachcianek.
    Hehe..widzisz, wystarczyło zabrać masełko Nivea do sypianli i od razu zaczęło działać ;) Przyglądam się tym masełkom od dawna, ale sposób aplikacji mnie skutecznie odstrasza. Nie umiem się przełamać.
    Dobrze wiedzieć, że Dr. Scheller ma fajne produkty. Nie wpadły mi jeszcze w oko w żadnym sklepie, ale w końcu ich nie szukałam. A tą maską z olejem kokosowym to mnie mocno zaciekawiłaś. Opakowanie bardzo mi się podoba, a teraz idę poczytać co o niej myślisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antonino, jeżeli lubisz pomarańcze w bardzo jadalnym wydaniu, to gorąco namawiam :)))
      Mnie sposób aplikacji nie przeszkadza, w domu zawsze mogę umyć ręce i po sprawie. Nie wyobrażam za to nosić go ze sobą :P
      Dr. Scheller ponoć był w SP, można natknąć się w TK Maxx i Allegro. Dawno temu firma była dostępna w Naturze, lecz to zamierzchłe czasy :(
      Oilmedica to mój włosowy hit :D

      Usuń
    2. Moja pamięć dobra, ale krótka...wracam coby przypomnieć sobie co też mnie zaintrygowało. Starość nie radość:D Albo mam za dużo na głowie.
      Dr Scheller...od wyszukania tych produktów zacznę, bo moje dłonie i stopy zbzikowały tej jesieni. Jutro skoczę do TK Maxx i popatrzę czy przypadkiem nie ukryło sie tam jakieś cudo :) No i Oilmedica i pomarańczowy żel...od razu zacznę szukać, bo znowu zapomnę :D

      Usuń
  31. wciąż mnie zadziwia o ilu produktach nie miałam pojęcia ich istnienia;D miałam płukankę marion i YR, moje odczucia są podobne do Twoich jak sobie przypomnę męczący zapach YR to mnie odrzuca:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beauty, bo czasami kręcimy się wokół jednych i tych samych marek pomijając całą resztę świata ;))) No i nie sposób być ze wszystkim na bieżąco.
      Do duetu Marion wrócę :) a o YR zapomnę, z ulgą!

      Usuń
  32. znam z tej gromadki Sephorową dwufazę, którą lubiłam, dopóki nie poznałam Chanelowej ;) to ona jest teraz moim numerem jeden i pozostanę jej wierna przez długi pewnie czas :) kulki Biodermowej nie lubiłam za zapach, dłgi schnięcie i brak ochrony.. wróciłam z podkulonym ogonem do zielonej kulki Vichy :) a i masełko karmelowe mam, uwielbiam za zapach głównie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ten zapach jest nautralny i dobrze ją oceniam, ale nie mam większych wymagań, czy potrzeb. Zieloną kulkę Vichy cenię i pewnie kiedyś wrócę, kto wie :D
      Zapach jest udany :)

      Usuń
  33. micel z biedki jest mi znany. zaryzykowałam raz i nigdy więcej ;-) ale odkryłam przefajne mleczko z zielona herbato marki własnej carrefour i kupiłam już 3 opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że znalazłaś coś dobrego i dobrze wróży na przyszłość :)))

      Usuń
  34. herbatą! no chyba powinnam iść spać :-*

    OdpowiedzUsuń
  35. Miałam miniaturkę tego mydła mandarynka&bergamotka. Świetne było :D Nawet mój młodszy brat, który narzekał, że po co mi, że półka na mydło w kostce by wtedy nie była potrzebna.. gdy wyjechałam na wakacje zużył mi je do końca! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że te miniaturki/sample to świetny sposób na poznanie nowych wariantów. Przy zakupach zostałam hojnie obdarowana i skusiłam się na wersją z drzewem sandałowym :)

      Usuń
  36. Ja również zaczęłam od karmelowego balsamu do ust Nivea, a po jego skończeniu zaczęłam wanilię z makadamią i mój zachwyt trwa. Także polecam je jako drugie masełko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że u mnie będzie tak samo :)

      Usuń
  37. Z Twoich zrecenzownych miałam tylko micel z biedronki i zgodzę się, że nie wywołuje aż tak wielkiego efektu WOW, chociaż stosunek cena-jakość wypada jak najbardziej na plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu ten micel jest dobry dla kogoś, kto nie ma większych wymagań ;)

      Usuń
  38. Bardzo fajnie się czyta takie zbiorcze recenzje. Ujęłaś w nich wszystko, co najważniejsze! :-)
    Właściwie to nie miałam niczego z zaprezentowanych produktów, ale wiele spodobało mi się :-)
    Np. pomadka Flormar albo krem do rąk Dr.Scheller.
    Co do płukanki YR to twoje włosy pewnie się na nią uodporniły, może jak sięgniesz po nią za jakiś czas, to znowu będziesz zadowolona!
    Karmelowe masło Nivea kusi mnie od wielu tygodni. Niestety tu gdzie mieszkam nie ma tych maseł wogole, ale już za kilka tygodni będę miała okazję je kupić :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  39. No i dalej mam dylemat, która płukanka malinowa jest lepsza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba za bardzo nie pomogłam ;) ale jak masz gdzieś koło siebie Marion, to zacznij od niej.

      Usuń
  40. Uwielbiam płyn liva fem F ;) jak dla mnie jest najlepszy :) w co do masełka nivea to wolę malinowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersja F jest bardzo dobra jakościowo :)
      Malinowe powiadasz? :)

      Usuń
  41. Również miałam problem z białym nalotem jeśli chodzi o masełko nivea ;P Później zaczął mnie niemiłosiernie męczyć zapach i powierzchowne działanie. Także skończyło jako smarowidło do stóp.
    Z masek YR mam ochotę na tę Anti- Age i jeszcze z Organique z tej samej dziedziny mam ochotę wypróbować maskę winogronową.
    do demakijażu oczy lubię mleczko z douglasa ;) ogromna pojemność,pompka, przyzwoita cena 39 zł za 400 ml i do tego dobrze zmywa u mnie makijaż oczu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w zapasach jest Anti-Age, ale jakoś odwlekam ten moment :)))
      Mleczko już sobie znalazłam, z Caudalie ale do oczu stosuję wyłącznie dwufazy. Mleczko nie ma racji bytu ;) choć kiedyś lubiłam. Z czasem to się zmieniło.

      Usuń
  42. O matko, to ci recenzja, czytam, planuję odniesienia i po którymś gubię wątek ;P Ale to nic, na pewno darzę dużym sentymentem kosmetyki do kąpieli/pod prysznic od balea, też kupuję na zapas. Ponadto na wish liscie mam żel Pomarańcza z kurkumą i zła jestem, ze nigdzie tych kosmetyków stacjonarnie nie widzę, a tak kusisz opisem zapachu, że już już koniecznie chciałabym go mieć. No i ta odżwyka do włosów OilMedica też mnie ciekawi, ale w temacie pielęgnacji włosów mam taaaakie zapasy, ze aż wstyd tam coś dokładać :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach żelu jest bardzo udany w moim odczuciu, nie jest syntetyczny a do tego same właściwości na plus :) Lubimy się i to bardzo!
      Sama kupowalam online, bo stacjonarnie nie dostałam wszystkiego. No i firma ma udane promocje :D

      Usuń
  43. Ale obfite denko. :) Żeli pod prysznic nie używam, a do mydełek mnie nie przekonałaś, za to bardzo podobają mi się oba olejki (są już jakiś czas na mojej chciejliście. Nie wiem, czy nie zabrzmię dziwnie, ale zdziwiło mnie, że część tych kosmetyków jest z takiej zwyczajnej, średniej półki, u Ciebie zwykle oglądam rzeczy których nigdy nie będę trzymać w dłoniach. Zaskoczyło mnie oczywiście pozytywnie. :)
    W ogóle lubię posty denkowe, jestem bardzo ciekawa czego inne dziewczyny używają i sporo rzeczy kupiłam właśnie po przeczytaniu takich krótkich recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fightthedull, przyznam się że tego cyklu nie traktuję jako denka :P W ogóle nie lubię tego określenia i pokazywanie sterty pustych opakowań? Nie, to nie dla mnie. Jednak przez moje ręce przewija się wiele produktów i spora część z nich nie zapada szczególnie w pamięć, niektóre mijają się z celem do pełnej recenzji a jeszcze o innych napiszę tylko kilka zdań. Do tego większość popularnych kosmetyków jest aż do znudzenia opisywana w sieci. Nie chcę powielać schematów :P

      Serio tak myślisz? Staram się poruszać po różnych półkach cenowych, nie ograniczam się :) Z kolei im robię się starsza tym bardziej jestem wybredna ;)))

      Krótkie recenzje mają to do siebie, że w kilku zdaniach można określić podstawowe walory. Daje to szybki przegląd. Jednak mało jest blogów, na których podoba mi się forma i przemawia do mnie ;) Dlatego też posty "denkowe" śledzę jedynie w kilku miejscach.

      Usuń
    2. Chodzi mi właśnie o krótkie recenzje kilku produktów na raz, a najczęściej zdarzają się jako właśnie "denka". Sama śmieci też nie zbieram, żeby zrobić im pamiątkowe, zbiorowe zdjęcie. :) Podsumowując - podoba mi się ten post, zwłaszcza że część kosmetyków znam, lub poznam w niedalekiej przyszłości.
      Co do mojej półki cenowej - raczej się ograniczam i to tylko częściowo z powodów finansowych. Jakoś tak bardziej interesuje mnie zawartość opakowania niż to, jakie literki czy obrazki się na nim znajdują, a nader często płacimy właśnie za markę, nie za działanie (ależ jestem odkrywcza!) :)

      Usuń
    3. A wiesz, że raz przymierzyłam się do takiego typowego denka? :) Zbierałam skrzętnie przez cały miesiąc puste opakowania i jak mąż znalazł reklamówkę, to Jego wzrok powiedział wszystko :DDD Sama też poczułam się jak szalona, bo nawet nie zamierzałam tego fotografować. Uzmysłowiło mi tylko po raz kolejny jak lubię używać, a nie czerpać radość, że zużyłam...

      Ten cykl ma już niezłą historię więc zapewniam Cię, że i w poprzednich znajdziesz coś dla siebie. Lubię różne rzeczy.

      Z półką cenową jest tak, że zawsze staram się dopasować ją do własnych możliwości i patrzeć racjonalnie. Niektóre sfery są i zostaną snobistyczne :D bo np. kocham perfumy i tutaj nie wyobrażam sobie, by odpuścić; doceniam dobre jakościowo lakiery do paznokci pomimo, że używam wspomagaczy. A ze względu na problemy dermatologiczne niektórych kosmetyków nie chcę zmienić, bo wiem że jak mi coś służy, to już połowa sukcesu.
      Logo jakie by nie było nie stanowi dla mnie priorytetu, liczy się jakość. I tutaj niestety w wielu wypadkach za jakość trzeba zapłacić. Można znaleźć tanie perełki,zamienniki. Jak najbardziej i ja tego nie neguję. Tylko dopóki mogę sobie na coś pozwolić, to dlaczego nie? Życie jest zbyt krótkie, by się ograniczać ;)))
      Zetknęłam się już z wieloma produktami, z różnych półek cenowych i o ile w wielu przypadkach płaci się za markę, to w większej części za działanie :)
      Trochę poznałam pewne mechanizmy, które rządzą się swoimi prawami i warto próbować/testować/oceniać samemu :) A do tego korzystać z pewnego rodzaju filtra.

      Dziękuję, że zajrzałaś bo przy okazji pojawiła się bardzo ciekawa dyskusja a takie lubię :)

      Usuń
    4. Przeglądałam też wcześniejsze pigułki, wyszło, jakbym pierwszy raz czytała Twojego posta; zwykle muszę się gdzieś zadomowić, zanim zacznę się udzielać. :) Co do torby, wyobrażam sobie minę Twojego męża, hehe :) Moja Zo zbiera wystarczająco dużo śmieci, swoje już wyrzucam. :)

      Absolutnie kosmetyki z wyższej półki to nie jest zarzut, zresztą mam wielkie nadzieje, ze wkrótce sama będę mogła sobie pozwolić na trochę więcej (na razie jeśli szaleję to tylko włosowo). Wszystko jest dla ludzi, w tym i markowe kosmetyki, jak najbardziej, a już szczególnie w przypadku problematycznej skóry. Moja cera długo nie sprawiała mi żadnych problemów, może i dlatego moja pielęgnacja była mało świadoma i dość przypadkowa; wszystko pozmieniało mi się w ciąży, kiedy zaczęłam interesować się składami kosmetyków, naturalną pielęgnacją i zdrową dietą, wszystko z różnym skutkiem. Następnie przeszłam przez fazę kompletnego zaniedbania (młoda mama wpatrzona w córę-skarb), burze hormonalne i właściwie od niedawna zaczynam poznawanie siebie, i dbanie o siebie, na nowo.

      Ach, i jeszcze nawet jeśli nie mam możliwości i/lub ochoty czegoś kupić, chętnie o tym poczytam i pooglądam zdjęcia. :) Tak więc wyższa półka wskazana jest i pożądana. Lubię jak ktoś ma co innego niż to co stoi u mnie w szafce.

      Też bardzo lubię porozmawiać. :)

      Usuń
    5. W takim razie rozumiem :)
      Sama czasami robię podobnie, lecz dużo zależy od samej Autorki oraz nastawienia wobec Czytelników :)
      Mina była bezcenna :D

      Lubię poczuć się przez kogoś zachęcona do zakupu :) i nie na zasadzie, że ooo Diorek cudowny, który robi bla bla bla. Cenię konkret i rzetelne informacje oraz zdjęcia, na których widzę, to co najważniejsze. Do tego przeczytać coś odmiennego, co nie jest kalką n-tej ilości blogów. I staram się podchodzić podobnie do tego, co opisuję u siebie. Bo przecież potencjalny Czytelnik to nie tylko ten napływający z blogosfery, czy wyszukiwarki. Każdy szuka czegoś innego :)

      Cieszę się i pozdrawiam serdecznie :) mając nadzieję, że się zadomowisz i spodoba Ci się tutaj na dłużej.

      Usuń
  44. Z Twoich produktów znam tylko olejek i płukankę z YvesRocher, ale jednego i drugiego używałam po razie, więc wypowiedzieć się nie mogę. Natomiast z produktów mi nieznanych, zachęciłaś mnie do the secret soap store, pomarańcza z kurkumą! :D skoro to orga dla zmysłów, a Ty kupujesz kolejne opakowania, to ja to muszę poznać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kara, polecam przyjrzeć się ofercie TSSS. Można tam znaleźć fajne produkty, a może gdzieś stacjonarnie je namierzysz? :)

      Usuń
  45. O masz, Ty jak zawsze zasypujesz mnie informacjami :P
    Może zacznę od początku, czyli od płukanki octowej. Na moich włosach niewiele robi, ale polubiłam ją za piękny zapach :) Moje włosy pachną po niej cudnie, na tyle że lubię "otaczać się nimi" aby poczuć tę woń. Szkoda, że inaczej go odbierasz, bo według mnie jest dosyć zbliżony do naturalnego. No ale każdy ma inne powonienie ;) Mi np Marion pachniało zbyt sztucznie.
    Balsam do rąk Balea też nie stał się moim ulubieńcem. Nie tylko za konsystencję i beznadziejne działanie, ale też przez cukierkowy zapach. Niestety nie wpadłam na taki pomysł i zużyłam go tradycyjnie, czyli męczyłam go przez ostatnie pół roku z innymi produktami do rąk ;) Nigdy więcej!
    Tonikiem Under 20 narobiłaś mi smaka. Biodermę miałam, chyba tylko jedną buteleczkę, ale już nie pamiętam czy byłam zadowolona czy nie. Najczęściej jednak sięgam po Sensibio. Jednak dzieki wygranej na fejsie odświeżę sobie pamięć i później spróbuję tego toniku :) Liczę, że sprawdzi się u mnie tak samo dobrze.
    Dwufazę z Sephory lubię, jednak według mnie jest za droga i zbyt przeciętna, żebym miała ją kupować regularnie. W moim przypadku szału nie robi i nie widzę różnicy między nią, a innymi drogeryjnymi dwufazami. Co nie oznacza, że jej nie kupuję ;) Obecnie w zapasach mam jeden egzemplarz.
    Co do Yves Rocher to miałam wielką ochotę i na maskę i na olejek Ostudziłaś moje emocje i rozważę zakup. A właśnie! Chciałam zamówić cień, który polecałaś online i był wykupiony! Szaleństwo XD Rozważam złożenie zamówienia listownie, ale mam obawy czy zrealizują je w całości. Najwyżej kupię stacjonarnie, pod warunkiem że będzie ;)
    Co do antyperspirantu, to nie pamiętam, ale czy stosowałaś Vichy? Zielona jest według mnie najlepsza, jednak miałam kilka innych wersji i też się sprawdziły. Obecnie odchodzę od antyperspirantów i przerzucam się na dezodoranty naturalne. Skusiłam się na miodową kulkę Sanoflore , tylko nie jestem w stanie Ci jej polecić, bo też długo wysycha ;) Ja się cieszę, że udało mi się trafić kosmetyk bez aluminium, jednak ma swoje wady i zalety.
    Chyba już wystarczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszperałam Twojego bloga w poszukiwaniu kulki Vichy i chyba jej nie miałaś, więc jest nadzieja ;D ;P

      Usuń
    2. Iwetto, zieloną kulkę Vichy znam i miałam. Nie pisałam o niej, bo uznałam, że praktycznie wszędzie o niej poczytamy. Poza tym zdradziłam ją dla kulki Rillo, a potem nastały czasy Garniera :D
      Naturalne dezodoranty to nie dla mnie, wypróbowałam i dziękuję. Nie chcę :P

      Właśnie widziałam, że i u mnie ten cień zrobił furorę. A stacjonarnie jest dostępny już? bo może tak będzie szybciej? Czasami zdarzają się perełki w YR :)))

      Marion ma syntetyczny zapach, ale podobał się :D a z płukanką z YR to jest tak, że jak sięgałam po nią bardzo rzadko, zapach nawet był przyjemny. Natomiast w regularnym starciu coraz gorzej. Dziwna sprawa.Z zapachami tak już chyba jest. Taki urok ;)

      Widziałam wygraną :) i jeszcze raz gratuluję :*
      Sama mam taki zapas, że trochę jestem zła na siebie. Jak zużyję ostatnie opakowanie, to chyba przez długi czas nie spojrzę na Biodermę :P

      Tyle się naczytałam o tej dwufazie Sephory, że miałam zamiar nabyć ją w ciemno. Na szczęście Dobry Duch czuwa :))) bo inaczej byłoby źle. I masz rację, produkt jest drogi oraz przeciętny. A dla osób z wrażliwymi oczami to już w ogóle....

      Lubię jak się rozpisujesz :*

      Usuń
  46. Balea zdobyła szturmem polską blogosferę :) Trzeba im przyznać, że produkty mają w większości piękne zapachy i nęcące opakowania co kusi, szczególnie nas kobiety, mnie wzrokowca. Chociaż z biegiem używania przechodzą surową selekcję. W moim przypadku dużo bardziej w moje potrzeby trafiają kosmetyki Alverde (moje ulubione trio to kamuflaż, puder fixujący oraz odżywka do włosów z aloesem i hibiskusem). Mydełka z The Secret Soap Store bardzo lubię, zawsze do nich wracam i sprawdzają się bardzo dobrze w codziennej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie na nieszczęście jest właśnie wzrokowiec :))) więc jak się naoglądam, to potem droga do zakupu bardzo krótka :))
      Alverde bardziej trafia w moje potrzeby, aczkolwiek miałam też parę rzeczy z kolorówki Alterry i mile wspominam. Podobnie z Rival de Loop.
      A któreś z mydełek TSSS polecasz szczególnie? :)

      Usuń
  47. płyn z bebeauty szału nie robi , ja mam ale stosuje tylko na buzie bo makijażu oczu u mnie nie usuwa plus szczypie w oczy. Masełko do ust mam malinowe , fajne ale jednak wole takie przyjemności dla ust w sztyfcie :) Ach chciałabym to mydło w kostce Mandarynka z bergamotką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wydaniu jest do przyjęcia, ale uważam, że jeżeli mam kupować coś przeciętnego za 5zł, to lepiej dołożyć i wydać na dobry, sprawdzony produkt. Prawda? :)
      Właśnie! gdyby te masełka były w sztyfcie kupiłabym bez wahania :)))

      Mydełko jest warte poznania :) ale ja jestem uzależniona od mydeł w kostce :D
      Znasz mydełka z Orientany?

      Usuń
  48. Uwielbiam ten olejek z Alverde, u mnie świetnie się sprawdza do olejowania, zazwyczaj stosuję go na 1-2 godziny przed myciem i daje świetne efekty :) Do końcówek sprawdza się tak sobie, może obciążyć, ale od tego mam serum z Biovaxa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Biovax to już dawno nic nie miałam, a olejek lubię, choć widzę że wzbudza różne emocje ;))

      Usuń
  49. Z wymienionych przez Ciebie produktów, mam tylko płukankę malinową i olejek do włosów z YR. Płukanka z moimi włosami nie robiła zupełnie nic, taki zbędny produkt :) Na początku podobał mi się jej zapach- malinowa mamba :D Później stał się w moim odczuciu zbyt chemiczny, sztuczny, intensywny. Została mi końcówka, muszę zużyć i zapomnieć.
    Olejek lubię głównie za zapach, poręczne opakowanie i za to, że łatwo zmywa się z włosów. Stosuję go na przemian z innymi olejkami, więc ciężko mi stwierdzić, czy robi z piórami jakieś cuda.. Pewnie nie, ale jakoś tak chętnie sięgam po ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, jesteś z niego zadowolona :) więc jednak moje włosy mają inne potrzeby.
      Płukanka malinowa, to produkt o którym chcę zapomnieć :DDD

      Usuń
  50. Nie przesadziłaś z ilością, ponieważ Ciebie bardzo miło się czyta :-) Na pewno muszę zdobyć żel TSSS Pomarańcza z kurkumą, coś czuję, że zapach jest totalnie w moim guście...

    Olej Oilmedica mam ciągle na oku, ale niestety (a może stety :>) moje zapasy olejowe maleją pomalutku. Jak będę dobijać to wtedy zakupię ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) bo jak zebrałam w jedną całość, to trochę tego wyszło :)))

      Żałuję, że asortyment TSSS jest dość trudny do namierzenia stacjonarnie. Sama kupowałam online i załapałam się na kilka fajnych promocji, aczkolwiek gdyby była okazja obmacać to i owo, z chęcią bym to zrobiła. Zapoznałam się jedynie z kremem do rąk przed zakupem i każde zamówienie hojnie obdarowują próbkami, które zachęciły mnie do kolejnych :)

      U mnie ten olej ostatnio dość szybko schodzi ;) ale z racji zapasów nie myślę o nowościach. Póki co ;)

      Usuń
  51. to już nie pigułka, to wielka tableta :D
    ja do płukanek przekonać się nie mogę... na włosach bez spłukiwania uznaję jedynie odżywkę Schaumy, ewentualnie tę z Joanny z lnem i rumiankiem. chyba odpuszczę sobie ten punkt pielęgnacji, ewentualnie skieruję kroki w kierunku Marion. zapachu pomarańczy z kurkumą jakoś nie jestem w stanie sobie wyobrazić, ale jak tylko będę miała okazję, na pewno "zasięgnę" nosa :) micel z biedronki to dla mnie też taki średniak - nic specjalnego, ale jak brakuje pomysłu na coś innego - będzie w sam raz. karmelowe masełko lubię bardzo, teraz mam wersję z makadamią do rozdziewiczenia i jestem bardzo, bardzo ciekawa. nie miałam problemu z białym nalotem, chociaż używam go tylko na noc i w sumie się nie przyglądałam. olejek alverde również polubiłam, chociaż nie jest to jakiś szczególny cudak - za to opakowanie producent powinien dostać nagrodę konsumentów. ja bym mu ją z przyjemnością dała :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wyszło :D

      Hm, nie wiem, czy znasz aromat kurkumy? bo jest specyficzny :) Dlatego powiedziałabym, że to rozgniatana pomarańcza okraszona nutką kurkumy :)))
      Przez bardzo długi okres używałam wyłącznie produktów bez spłukiwania, dobrze mi służyły ale potem zmieniłam swoje nastawienie w tej kwestii. Płukanka YR to bardziej taki gadżet, o wiele bardziej podoba mi się własna mieszanka na bazie octu jabłkowego. I chyba na nowo wrócę do tego.
      U mnie ten biały nalot został odkryty przypadkiem, dlatego przestałam używać go przed wyjściem z domu. Może dlatego, że przebywa w stałej temperaturze to nie ma z nim problemów? Nie wiem, nie sprawdzałam ;)
      Oj tak, tego typu opakowania powinny mieć praktycznie wszystkie oleje używane w celach kosmetycznych :)

      Usuń
  52. U mnie micel z Biedronki świetnie się sprawdza właśnie do zmywania, głównie oczu :)
    Będę musiała zwrócić uwagę na ten tonik z Under20, pamiętam, że swego czasu lubiłam tę serię :)
    Malinowy balsam do dłoni używam od początku września i też jakoś specjalnie mnie nie zachwycił - zbyt lejąca konsystencja, jedna pompka to zdecydowanie za dużo na jedną aplikację i dość wolno się wchłania. Zapach śliczny, ale jednak nie rekompensuje wad... Ale cieszę się, że mogę go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam :) bo akurat pisałaś teraz u siebie. Sama jednak wymagam więcej, choć miceli nie używam do oczu, głównie do twarzy.
      Może i Tobie ten tonik posłuży? :)
      Dla mnie zakup malinowego balsamu to mega niewypał. Uwiodła mnie etykieta.... niestety. Po raz kolejny przekonałam się, że pora dać sobie spokój z tą firmą :P

      Usuń
    2. Wiadomka, każdy ma inne wymagania i potrzeby :) Ja największą uwagę zwracam na zmycie oczu, mam lekką paranoję na punkcie tej okolicy ;)
      Aż jestem ciekawa, jak go zobaczę, to kupię :)
      Mnie wciąż do balei ciągnie, podejrzewam, że gdybym jakimś cidem znalazła się w DM, to kupiłabym milion żeli pod prysznic i szamponów ;)

      Usuń
    3. Myślę, że to nie jest paranoja tylko normalne i zdrowe podejście :) nie wyobrażam sobie, by odpuścić w tym temacie. Dlatego też ja lubię sięgać po dwufazy. Tylko one gwarantują mi, że makijaż oczu zostaje w pełni usunięty, ale z kolei jak mam tylko zwykły tusz i kreskę/cień w stylu nude to micel daje radę. Tylko nie każdy i lubię stawiać na pewniaki.

      Gdybym zawędrowała do DM, to obkupiłabym się w ofertę z Dr. Schellera :D i może coś z Alverde by wpadło w ręce. A i spray do włosów kręconych z Balei. To chyba jedyny kosmetyk, który kupiłam kilka razy :D Muszę o nim napisać i przy okazji postarać się o zapas.

      ten tonik to chyba będzie w Hebe, tak mi się wydaje ;)

      Usuń
    4. Jak zwał tak zwał, ważne, że dbamy :D
      O widzisz, ja dwufazy średnio lubię... Miałam ostatnio tę zachwalaną z YR i nie zmywała mi makijażu, rozmazywała go trochę i po dalszym oczyszczaniu robiła mi się panda... Wędruje do kogoś innego... Jedyną dwufazą, którą w miarę dobrzewspominam, jest ta z Sephory ;)

      No ja pewnie Alverdowe półki też bym wyczyściła ;) Jestem ciekawa spray'u, napisz o nim, napisz :) Bo moje włosy bez suszenia po myciu mają tendencje do kręcenia się, może by im się spodobał taki spray :))

      Tonik będzie i w Hebe i w Rossmanie na pewno, bo mają ich ofertę całą :)

      Usuń
    5. Każda z Nas lubi coś innego, ma swoje wymagania i priorytety :))) Co do YR, zauważyłam że w zależności jakiego użyję tuszu, to radzi sobie lepiej lub gorzej. Wcześniej jakoś nie zwracałam na to takiej uwagi, ale jak się trafi na coś extra, punkt odniesienia zmienia się drastycznie :D

      Napiszę o sprayu i uważam, że zasługuje na uwagę :)

      Warto wiedzieć, że jest także w Rossmannie :*

      Usuń
  53. Zgadzam się połączenie zapachów Pomarańcza z kurkumą wyszło im idealnie mnie jednak po pewnym czasie męczyło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie gdybym na półce miała tylko ten żel i nic więcej, to podzieliłabym Twoje wrażenia ;) Jednak u mnie jest zawsze kilku towarzyszy, lubię zmiany :) Niemniej, firma wypuściła produkt godny uwagi :)

      Usuń
  54. masełka NIVEA zrobiły się już niemal kultowe, też mam i lubię, zwłaszcza wanilia i makadamia :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że one szturmem zdobyły blogosferę :)))

      Usuń
  55. Ale ładna gromadka! Cieszę się, że koniec końców masełko się u Ciebie spisało. Mam jeszcze wersję waniliową i ona bardzo mi zalatuje mlekiem. Karmel podoba mi się dużo bardziej. Dużo osób chwali sobie jeszcze malinę, ale nie wiem czy nie jest to lepsza wersja na lato :)
    Szkoda, że dufazówka z Sephory podrażniała Ci oczy, cały czas się waham nad zakupem. Z ciężkim makijażem czasami micele sobie nie radzą, a za mleczkami nie przepadam ;)
    Oilmedicę, którą dostałam od Ciebie cały czas dzielnie zużywam i jestem z efektów bardzo zadowolona. Po zastosowaniu jej włosy są mięsiste i jedwabiste w dotyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzbierało się w ostatnim czasie :)

      Hm, mówisz że wanilia zalatuje mlekiem? nie lubię mlecznych aromatów :P
      Jeszcze nie trafiłam na micel, który dałby radę w przypadku pełnego makijażu. Podstawy jak zwykły tusz, odrobinę cienia-owszem. Dlatego lubię sięgać po dwufazy.
      Jak trafisz na miniaturę lub próbki mleczka Caudalie, to wypróbuj koniecznie. Dla mnie to odkrycie w tej sferze, że można zrobić tak udaną formułę. Do twarzy jak najbardziej, bo od oczu trzymam się z daleka ;)
      Cieszę się, że Oilmedica Ci służy. Sama w pewnym stopniu uzależniłam się od niej :)

      Usuń
  56. Ojesusiemaryjoallahu... Przejechałam 3 i pół km na rowerku zanim wszystko przeczytałam :D
    I żebym teraz pamiętała wszystko co w tym czasie myślałam :D

    O! Ja nie znam micela z Biedronki :D Może kiedyś poznam, może nie... Przydałoby mi się coś do przemycia buzi na szybko...

    Kusiłby mnie też antyperspirant, bo lubię pachnieć jak ćwiczę, ale dłuuugie zasychanie mnie tak irytuje, że chyba wolałabym capieć jak skunks :D
    Na razie zużywam kulkę Garniera i całkiem prędko schnie, chroni też nieźle - póki co z nim zostanę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notki trzeba robić :DDD

      Kulki Garniera gościły u mnie aż do znudzenia więc jak pojawiła się okazja wypróbowania czegoś nowego, to byłam na TAK :))) I pewnie wrócę do nich za jakiś czas. Dla mnie Bioderma ma jeden podstawowy atut, jest naprawdę łagodna dla skóry. A u mnie od czasu do czasu pojawiają się podrażnienia.
      Długi czas schnięcia nie jest aż tak długi, u mnie to wygląda tak, że zakładam bieliznę, myję zęby, daję kulkę i po umyciu zębów mogę się dalej ubierać :) Aczkolwiek gdybym miała ograniczyć ten czas do minimum, to wtedy byłby problem.
      No i podoba mi się, że neutralizuje zapach potu. Robi to, co do niej należy :)

      Usuń
    2. Muszę zacząć :P Ale jak spadnę z roweru, to kto mnie naprawi?:P

      Ma sporo czasu, żeby zadziałać... Ale bywają takie kulki, że człowiek czeka i czeka i czeka, a w końcu zniecierpliwiony wciąga bluzkę i wielkie plamy po mokrym dezodorancie, który się przy okazji starł lądują gdzieś w okolicy boczków... Ehh. To potrafi zdenerwować :D

      Usuń
    3. Oj tam :P Nie będzie tak źle, chyba ;)

      Masz rację, miałam takie sztuki i do tej pory zostały mi plamy na bluzkach :/ Nie cierpię tego!

      Usuń
  57. Przeszła mi fala na Balea - podejrzewam że podobnej jakości żele znajdują się w poczciwej Biedronce = ale fakt co jak co szatę graficzną mają świetną..
    Ja się nie polubiłam z masełkiem nivea - zupełnie nie podoba mi się metoda aplikacji to raz, dwa to coś co czuję na ustach ...nie wiem jak to określić - powłoczka? bo nie nie jest to jakiś tłusty film - jedynie powłoczka, która jednak wyraźnie mi nie odpowiada..
    Od jakiegoś czasu przyglądam się Oilmedice - wiele dobrego o niej słyszałam :)
    Mam płyn do demakijażu Sephory ale niewodoodporny i bardzo sobie chwalę :) ale dobrze wiedzieć, będę unikać tej formuły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że jak mam polować za piękną grafiką z Balea, to wolę wybrać Original Source. Bardzo lubię ich żele, płyny do kąpieli. Mają fajne i udane zapachy. Do tego jest cała masa innych firm.
      Rozumiem :) U mnie metoda aplikacji nie ma znaczenia, nie noszę go nigdzie ze sobą. Masz rację, jest pewnego rodzaju powłoczka na ustach. Nie przeszkadza mi, może dlatego, że z reguły mam suche usta i ona przyjemnie je natłuszcza :)

      Oilmedica to udany olej, moje włosy i skóra głowy doceniają dobroczynne działanie :)))
      A może u Ciebie ta dwufaza lepiej się spisze skoro lubisz zwykłą? :)

      Usuń
  58. Tą płukankę z malin YR uwielbiam, miałam 2 sztuki, ale teraz kuszą mnie płukanki z Lawendowej Farmy, jednak nie jest to produkt niezbędny w pielęgnacji włosów więc odwlekam zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama szybciej kupię zestaw z Marion lub na nowo wrócę do płukanki na bazie octu jabłkowego :)

      Usuń
  59. Szkoda, że masełko Nivea zostawiało u Ciebie biały nalot :( Ja mam karmelowe i bardzo się z nim polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku nie było za kolorowo ;)))

      Usuń
  60. Bardzo lubię Balea za bardzo dobre lub dobre działanie oraz cudne zapachy, ale pewnie nie zamawiałabym tych rzeczy przez internet. Ceny w internetowych drogeriach sprawiają, że te produkty nie są, aż tak konkurencyjne w moim odczuciu w stosunków do rzeczy, które spokojnie znajdziemy stacjonarnie. Z tego też powodu cieszę się, że mam do nich przez mamę dostęp :)

    Co do micela z BeBeauty to się z Tobą zgadzam. Miałam okazję wypróbować u koleżanki kilka razy i szału nie ma. Dla mnie zbytnio sobie nie radzi z makijażem oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lady, masz rację :) Dlatego też nie widzę sensu w polowaniu na te produkty, jak jest okazja bezpośredniego zakupu? pewnie :) Ale już nie dam się wciągnąć w wir wzajemnego nakręcania. Podobne marki mam na miejscu.

      BeBeauty jest średni i jak mam go oceniać na tle innych płynów w tej kategorii, bo przecież producent tak go określa, to znajdzie się na szarym końcu :P

      Usuń
  61. Sporo tego, sporo.
    Biedronkowy płyn micelarny uwielbiam, ale stosuję go tylko do demakijażu oczu.
    W tej roli sprawdza się znakomicie. W użyciu mam już 'ente' opakowanie.
    Olejek Alverde mam. Kupiłam z myślą stosowania na włosy.
    Początkowo robił cuda z moją falowaną czupryną.
    Przy używaniu drugiej butelki efektu już nie ma, niestety.
    Teraz stosuję go tylko na końcówki lub na skórki wokół paznokci.
    Tonikiem Under20 czuję się zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzbierało się :)
      Już mi gdzieś mignęło na którymś blogu, że nie do końca polubiłaś się z tym olejkiem Alverde. Czasami tak bywa ;)
      Tonik Under20 uważam za godny uwagi :)

      Usuń
  62. najbardziej ciekawi mn masełko do ust z Nivea... nie mam zadnego musze nadrobic. Bardzo lubie micel z biedronki, u mnie zmywa makijaz dobrze. ciekawa jestem mgiełki z YR, mialam z Marion i niesty mne nie przekonala, moze ta jest lepsza? Miałam olejek arganowy z Alverde, przypomniałas mi ze musze kupic go po raz kolejny i jeszcze serum pod oczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełko jest przyjemne jak tylko lubisz taką formę ;)
      To płukanka, nie mgiełka i zupełnie inna niż z Marion. Jednak duet Marion moje włosy lepiej przyjmują :) a co do micela, to każda z nas ma swoje preferencje :)))
      Które serum pod oczy z Alverde?

      Usuń
    2. o kurcze gapa jestem.
      Serum pod oczy Alverde z jagodami goji:)

      Usuń
  63. Mam ten krem do rąk z Balei i również nie do końca podoba mi się zapach, a działanie ma takie sobie. Natomiast zupełnym niewypałem u mnie jest tonik z Under 20. Wolałabym o nim zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że chyba nawet pisałaś o tym toniku, nie?
      Balea już coraz rzadziej będzie u mnie gościć.

      Usuń
  64. Ten żel z kurkumą i pomarańczą także stosowałam i byłam pod wrażeniem, masełko Nivea bardzo lubię, u mnie nie tworzyło i nie tworzy białej warstewki, ale świetnie nawilża, wygładza i chroni usta zapobiega ich przesuszeniu, jest to moje pierwsze masełko, ale z pewnością po zużyciu wypróbuję nowe " smaki " :)
    Ten kokosowy smakołyk do włosów bardzo mnie kusi, musi być rozkoszny ;) Pozostałych cudeniek nie znam, ale mam ochotę na tom wieloowocową Balee pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel jest świetny, ciekawa jestem co tam teraz nowego mają w ofercie. Sprawdzałaś może? :)
      Oilmedica to w zasadzie olej jednym słowem i w takiej kombinacji dobrze mi służy :)

      Usuń
  65. Większości tych kosmetyków nie znam, ale teraz mam pogląd, które warto zakupić a które raczej omijać :)
    Nie dziwię się, że skusiłaś się na Baleę, mnie również kuszą kolorowe i atrakcyjne opakowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azime, to chyba dobry sposób na szybki przegląd :)
      Etykiety robią swoje :D

      Usuń
  66. Kolejny przykład że każdy włos inny :) u mnie ten olejek z yves rocher sprawdził sie nieziemsko dla mnie mistrzostwo :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Kolejny przykład że każdy włos inny :) u mnie ten olejek z yves rocher sprawdził sie nieziemsko dla mnie mistrzostwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diuna, mnie w nim nie pasuje także skład i sama formuła, ale to już inna inszość. Natomiast chyba moje włosy już nie wymagają extra nawilżenia ;)

      Usuń
  68. Kusi mnie ta odżywka kokosowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann, jak tylko gdzieś namierzysz to warto zwrócić na nią uwagę :)

      Usuń
  69. Poczytałam poczytałam i połowę zapomniałam co miałam napisać :D Przerosła mnie długość i ilość liter w tym poście :D Ale co pamiętam to o tym balsamiku Nivei - czary mary mówisz? Hahaha dooobre czary :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo wszystkiego :)))

      Tak, to były dobre czary :D Nie wiem na czym ten fenomen polega, ale liczę, że następnym razem także zadziała.

      Usuń
  70. Ile pamiętam tyle napiszę ;)
    -także wolę ocet z marion, równie dobry, a sporo tańszy
    -jeśli chodzi o produkty Balea to jest niestety sporo przeciętnych, ale mam swoje perełki. Aktualnie polecam mleczko migdałowe- pachnie obłędnie i dobrze działa
    -jeśli chodzi o olejki alverde to miałam chyba wszystkie oprócz tego, o którym napisałaś i z każdego byłam zadowolona- ciężko powiedzieć z którego najbardziej, bo każdy znalazł jakieś swoje zainteresowanie
    -nie znam dwufazówki sephory, ale ten z hr nie powalił mnie na kolana (miałam miniaturkę)
    -w końcu ktoś kto nie lub płynu micelarnego z biedronki, juhu :d dla mnie on tak samo jest do przemywania, a nie zmywania

    To chyba tyle.

    p.s. świetny zbiorczy post, krótko ale konkretnie; można poczytać o wielu produktach naraz.

    OdpowiedzUsuń
  71. Pozwól, że za szminkę Flormaru to już ja będę odpowiedzialna ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. Micel z Biedry też się u mnie nie sprawdził, żel Pliva F uwielbiam, a na krem do rąk Dr Scheller poluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  73. Sama bym wymiziałaby się tymi pysznościami z Balea, ale u mnie już nie ma sklepu z niemiecką chemia a tam kupowałam :/

    OdpowiedzUsuń
  74. Wiele znajomków tu widzę :) Ciekawe kosmetyki się tu pojawiają. Znam olejek z Alverde - super. Płukanka i olejek z YR - KLAPA! Szkoda kasy :/ Pliva Fem miałam kilka razy ale zielony, po kapnięciu się o parabenach zmieniłam na inny (a poleciła mi go moja ginekolog). Za roll-onem Biodermy się kiedyś rozglądałam, ale boję się zdradzić zielonej kulki z Vichy, bo jest bardzo dobra a co wazne - szybko schnie (więc z tego co czytam z Biodermy nie byłabym do końca zadowolona).

    Mam chrapkę na masełko karmelowe do ust, postawię je w sypialni, to może i u mnie nie będzie efektu topielca :D

    Ps wiem, wiem, stare zużycia,ale jak już przeczytałam to i się wypowiedziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi bardzo miło, dziękuję za ślad :* Dla mnie nie ma znaczenia, czy post jest nowy czy też nie.

      U mnie finalnie problem z bieleniem zniknął i masełko dobrze służyło. Gdyby nie nowa szaleńcza fascynacja czymś innym, kupiłabym inny wariant. Jednak musi to poczekać :)
      Zieloną kulkę Vichy bardzo lubię, ale ja sobie tak krążę pomiędzy tymi produktami. Bioderma nie jest zła, mam jeszcze parę sztuk które zużyję, ale czy wrócę? Nie wiem.
      Nie wiedziałam, że Pliva ma jeszcze wariant zielony. Moja znajomość skupiła się na pomarańczowym i niebieskim :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...