Recenzje w pigułce cz. VI




Dzisiaj garść mini recenzji w skrócie. Uzbierało mi się od stycznia różnych produktów, o których popisałam sobie parę słów a dzisiaj spinam to w jedną całość. Po większość już nie sięgnę, nie tylko z racji problemu z dostępem, ale najzwyczajniej nie czuję potrzeby kupowania ich „na już i na teraz”, ale pewnie podczas kolejnej wizyty w Polsce skorzystam, że są pod ręką. Taka grupa kosmetyków się przydaje, a Wy jak myślicie?

Przy okazji BIG CMOK dla Simply : *, która swoim wpisem o zużyciach zmotywowała mnie do ruszenia klawiatury :)))

Bath&Body Works

Country Chic Body Lotion 
sponsorowany przez Krzyklę :)


Szał na te kosmetyki jest uzasadniony, przede wszystkim przez wrażenia zapachowe ♥ On robi niesamowite wejście. Pielęgnacyjne cudów nie ma, sama potraktowałam ten lotion, jako gadżet. Umilał mi wybrane dni, otaczałam się zapachem, który wyjątkowo mi się podobał. Czego chcieć więcej?
Dla mnie on był wystarczający i pewnie sięgnę jeszcze po inne warianty. Na chwilę obecną nie widzę sensu, by specjalnie zabiegać o produkty B&BW, ale jeżeli ktoś chciałby zrobić mi prezent lub dla kogoś szukałabym czegoś przyjemnego zapachowo a zarazem innego, to postawiłabym na tę markę.

Skład INCI może nie jest bogaty, ale dla mojej skóry okazał się dużo lepszy niż przereklamowane masła TBS. Nie zapominajmy o wariantach zapachowych:D

Farmona Sweet Secret

Czekoladowe mleko do kąpieli

Ciemna czekolada i orzech pistacji



To była trudna relacja. W opakowaniu zapach w miarę spodobał mi się, ale w kontakcie z wodą było tylko gorzej. Ciemna czekolada rozpłynęła się i pozostało tylko wspomnienie, szczególnie, że woda podczas kąpieli przybierała mało ciekawy kolor... 

Gęsta konsystencja dość ciężko przebijała się przez otwór w butelce, która niczym specjalnym się nie wyróżniała. Poza etykietą, ale z tego Farmona słynie.


Farmona Sweet Secret Kawowe smakowitości

Kawowy żel peelingujący 
Słodkie Cappuccino i Tiramisu



Kolejny cudak z Farmony, z którego gdyby odjąć wredne drobinki peelingujące to byłby świetnym żelem pod prysznic dla fanek kawowych aromatów. Żadne słodkie cappuccino i tirami su, dostajemy boską małą czarną. 

Opornie mi się go używało, zapach super, ale formuła do niczego. Nie lubię takich dodatków, ani się to nie rozpuszcza, ani nie peeling uje. Miałam wrażenie jakbym wysmarowała się makiem....
Na plus- nie wysuszył, nie podrażnił.

Farmona Sweet Secret Bajeczne słodkości

Piernikowy cukrowy peeling do ciała 
Korzenne pierniczki z lukrem



Uwielbiam wszystko, co jest korzenne, dlatego też cieszyłam się z udanego polowania na ten właśnie peeling. Obłędny aromat ♥ wiernie oddane korzenne pierniczki z lukrem, no liczy się, że cukrowy. Na tym koniec atutów. 

Peeling jedynie z nazwy, drobinki cukru bardzo szybko się rozpuszczały a całość zanurzona w tłustej, oleistej cieczy, która oblepiała skórę i sprawiała, że sięgałam po niego przed prysznicem.

Farmona Czekoladowe delicje
  Balsam do ciała antycelullit



Balsam jest należy do serii pro, ale tym razem Farmona pokazała, że jak chce to potrafi wyprodukować udany kosmetyk nie tylko pod kątem pielęgnacyjnym, ale także zapachowym.
Formuła jest bardzo udana, przyjemna konsystencja, która szybko się wchłania, nie jest lepka, nie zostawia uciążliwej warstwy na skórze. A zapach? Marzenie ♥ Dla mnie kojarzył się z czekoladowymi truflami, z aromatem prawdziwej czekolady bez żadnych dodatków.

Co do właściwości się nie wypowiem, używałam uzależniona zapachem łącząc z ulubionymi perfumami :) jeżeli tylko trafi mi się okazja lub ktoś będzie szukać czegoś dla mnie na prezent :D to mówię głośno – Taaaak, bardzo chcę :DDD

Alverde szampon Jabłko i papaja



Szampon wybrałam na fali zachwytów DM-manią, była to edycja limitowana. Początkowo byłam nim zachwycona, ale bardzo szybko pokazał swoje drugie oblicze. Niestety niezbyt dobre. Do regularnego stosowania odpada, ale świetnie zmywa oleje, domywa włosy z pozostałości po wszelkich środkach do stylingu. To jego podstawowy atut.
Jednak nie mogę sięgać po niego regularnie, bo podrażnia mi skórę głowy a włosy są irytująco skrzypiące w dotyku.
Przyjemny zapach i konsystencja plus doraźne zastosowanie. Nic poza tym w moim przypadku. Mam jeszcze dwie butelki, które męczę i z ulgą pożegnam się z tym produktem. Jest to kolejny kamyczek, który sprawia, że przestaję zabiegać o kosmetyki z DM-u. Wystarczy mi tego, co poznałam i przy okazji jeszcze pewnie coś wpadnie w moje ręce, ale nie planuję już zakupów za wszelką cenę :P

Alverde pomadki ochronne

Wanilia mandarynka oraz Nagietek



W tych pomadkach nie pokładałam wiele oczekiwań, ale bardzo mile mnie zaskoczyły pod kątem pielęgnacyjnym. Podczas zimowej aury świetnie zabezpieczały skórę ust, natłuszczały i nawilżały wystarczająco. Co prawda sztyft jest dość miękki i wydajność ich jest bardzo przeciętna, lecz dobrze mi służyły.


Składowo nie robią wrażenia na mnie ze względu na olej rycynowy w bazie, lecz z kolei przez zawartość wosków, które go świetnie równoważą są to dobrej klasycy pomadki ochronne.

Spodziewałam się, że wersja Wanilia & Mandarynka otulą mnie słodkim aromatem. Nic takiego nie miało miejsca ;) Wersję Nagietkową wybrałam ze względu na słabość, jaką darzę nagietka, lubię i doceniam jego walory pielęgnacyjne.

Wrócę do nich, szczególnie na jesień, bo teraz woskowe wykończenie nie jest zbyt komfortowe. Jednak gdybym miała problem z przesuszeniem/podrażnieniem skóry ust to z chęcią po nie sięgnę. Wiem, że dobrze zadziałają :)

Lirene Krem regenerujący miodowy 
sponsorowany przez Karotkę :)



Przyjemniaczek :) tak określę ten krem. Od razu zaznaczę, że nie mam wymagających dłoni, więc walory regeneracyjne są mi obce. Odpowiadała mi konsystencja, wchłanianie, nawilżenie oraz zapach. W pełni zgadzam się z recenzją Karotki, którą możecie poznać przy okazji tej notki i jednocześnie dziękuję za podesłanie tego małego cuda. Teraz mogę napisać, że zaliczyłam krem do rąk z Lirene :)))

Na dzisiaj to tyle, dziękuję za uwagę :))) Niebawem kolejna porcja :D Postanowiłam podzielić to na kilka postów. Ilość nieco mnie przytłoczyła. Też tak czasem macie?

Znacie coś z mojej gromadki? Z chęcią poznam Waszych faworytów.

Pozdrawiam :)))

118 komentarzy:

  1. Właśnie jestem na etapie rozmyślania co warto zakupić z firmy alverde i chyba sobie odpuszczę ten szampon choć z drugiej strony jestem ciekawa jak sprawdzi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli tylko go znajdziesz, bo to była edycja limitowana, może warto przekonać się na swojej głowie ;) Zajrzyj jeszcze do HexxBOX'a bo jest tam link do Fraise, a Karminowe Usta pisała także u siebie o nim i była zadowolona :)

      Usuń
  2. Uwielbiam ten zapach BBW jako jeden z nielicznych 'złożonych' (moje all time ulubione to niekomplikowane jedno/dwuskładnikowe)
    Też traktuję BBW jako umilacze zapachowe, szczególnie lubię żele pod prysznic, mydełka w piance i mgiełki zapachowe. I małe żele antybakteryjne do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że on jest taki zapach, który większość nosów dobrze przyjmie :) Od czasu do czasu lubiłam użyć go zamiast kremu do rąk :)
      Potrzebne są takie produkty, które krzywdy skórze nie czynią a walory zapachowe są bardzo udane :) Jestem na TAK i szkoda, że z dostępem gorzej :/

      Usuń
    2. no właśnie wiem że w Europie z dostępem gorzej :(
      tu na każdym kroku praktycznie BBW jakieś jest.. plus internet..
      może się w najbliższym czasie bardziej ogarną po Twojej stronie oceanu :)

      Usuń
    3. Szkoda, że dostęp w Europie jest gorszy ale może za jakiś czas to ulegnie zmianie? :) A nawet jeżeli nie, to wolałabym mieć dostęp przez Internet chociaż :)

      Usuń
  3. ten zapach czekolady z Farmony- jedna wielka masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co mnie podkusiło.... a tak, etykieta i długa kolejka w Rossmannie :P

      Usuń
    2. Przeczytałam 'etykieta długa jak kolejka w Rossmannie' i zaczęłam się zastanawiać, od kiedy długie składy to zaleta :D

      Usuń
    3. Też tak czasem mam, nie tyle że skrót myślowy ale pojawia się chwilowe zaburzenie czytania :D Ostatnio u Simply śmiałam się sama do siebie, bo tytuł posta brzmi "Zużyciowe podsumowanie czerwca" a ja widziałam Życiowe podsumowanie czerwca :)))

      Usuń
    4. Hexx ana dziękuje za jeszcze większe polepszenie humoru :D

      "oprócz błękitnego nieba... :D"

      Usuń
    5. Rudaaa samo życie :)))) ale cieszę się :D

      Usuń
  4. Ale bardzo owocowy post :D mnie ciekawi Sweet Secret piernikowy peeling do ciała :D przypuszczam że zapach na pewno by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz pierniczki z lukrem to peeling Ci się spodoba pod kątem zapachu :)

      Usuń
  5. Cieszę się, że krem z Lirene jako tako przypadł Ci do gustu i że nie zmieszałaś go z błotem :D Ja nadal jeszcze mam trochę w mojej tubce, muszę go w końcu wziąć w obroty! Chyba nawet podmienię go z Isaną, którą mam teraz w torebce, bo jest trochę zbyt tłusta do biura, a Lirene będzie jak znalazł :)

    Asiu, Asiu - ile to ja się naczytałam, że już nigdy więcej nie sięgniesz po nic od Farmony! ;)

    Fajnie, że balsam z Bath & Body Works również przypadł Ci do gustu. Mam podobną opinię na temat tych produktów - pielęgnacyjnie mi wystarczają, a wybór zapachów jest obłędny. Z tego też powodu mocno poszalałam na wyprzedaży w tym sklepie w ostatnich dniach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem był fajny :) Miło mi się go używało, wędrował też ze mną w torebce i ogólnie zaliczony dobry kontakt :) Myślę, że jeszcze kiedyś może do mnie trafić także dziękuję :*

      Oj powiem Ci, że z tą Farmoną to magia etykiety, kolejka w Rossmannie i sugestywne recenzje :) Niestety moje wszystkie uprzedzenia za każdym razem wychodziły na przeciw i pokazywały, że z tą firmą nie jest mi pisany długodystansowy związek. Ot, przelotne zauroczenie :)))
      Natomiast balsam z serii pro jest świetny. Szkoda, że firma jak chce, to potrafi zrobić dobrej klasy produkt ale zakup wymaga specjalnych zabiegów.

      Oj, gdybym miała pod nosem takie okazje to sama bym poszalała :)szczególnie, że jak jest promo na ichnie balsamy to naprawdę opłaca się brać :D Najbardziej ciągnie mnie w stronę balsamów.

      Usuń
    2. Rozumiem magię tych etykiet, bo i ja nie raz im uległam. Jednak ja z Farmoną mam dość pozytywną relację. Bez większych uniesień, ale mam raczej dobrze wspomnienia po większości ze stosowanych produktów. Najgorzej wspominam peeling z serii Tutti Frutti, za to peeling waniliowy z serii Sweet Secret ma szansę ponownie pojawić się w mojej łazience :)

      Oj, te okazje są teraz obłędne! Balsamy z kolekcji limitowanych, które sklep aktualnie wyprzedaje są teraz po 11zł! Zresztą niektóre z linii podstawowych są również tańsze o 50%, czasami nawet więcej! Ja skusiłam się na dwie wody toaletowe, tańsze o dobre 70-90zł! Oprócz tego zapas pianek, dwa żele, balsam... Oj zaszalałam, że aż mi głupio! ;)

      Usuń
    3. Co człowiek to opinia :) Tak to już jest, niestety nie mogę powiedzieć tego samego. No ale i tak bywa... :)
      Za dużo innych dobroci, aby skupiać się na mało udanych relacjach.

      Kurczę, teraz to brzmi niepokojąco :P

      Usuń
  6. Farmonowe zapachy lubię, ale działanie już mnie tak nie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać to rosyjska ruletka :P ale poza balsamem z serii pro nie zamierzam się już dać omamić pustym obietnicom :)

      Usuń
  7. Wiele razy przehodziłam koło produktow farmony i dzieki Twojej recenzji juz wiem ze cudow jednak nie ma. Wiec chyba jednak sie nie skusze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o co chodzi z tą firmą ;) ale za każdym razem zaliczam wpadkę z Farmoną. Nie należy ona do moich ulubieńców, ale jeżeli będziesz miała okazję poznać serię profesjonalną, to polecam.

      Usuń
  8. Ach ta Farmona, zapachy ma obłędne. A przynajmniej pomysł na zapachy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszko tak, pomysł jest. Gorzej z realizacją :P bo nie każda seria trafia w potrzeby, ale wyróżniają się na rynku :)))

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Już miałam chlip chlip :P

      Usuń
    2. Każdy kiedyś miał, to cykliczna impreza jest - chwal się! :D

      Usuń
  10. A miałam nadzieję,że ten piernikowy peeling Farmony okaże się lepszy. Z BBW na razie miałam tylko antybakteryjny żel do rąk i się z nim praktycznie nie rozstaje. Pięknie pachnie. Ciekawią mnie ich balsamy i mgiełki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do peelingów mam określone wymagania, tym razem niestety poza zapachem nie ma nic, co przyciągnęłoby mnie ponownie....
      BBW polecam, warto poznać. Dawno temu miałam perfumy i bardzo mile je wspominam :)

      Usuń
  11. Nie miałam jeszcze żadnego z tych produktów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości przypadków NIC straconego ;)

      Usuń
  12. obie te pomadki z Alverde uwielbiam. skończyłam właśnie drugie opakowanie nagietkowej i zaczęłam drugie mandarynki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje usta polubiły się z nimi :) i mam niezły zapas :D

      Usuń
  13. Bardzo nie lubię Farmony przez tą właśnie tłustą konsystencję mazi oraz duszące zapachy..jestem już na tyle silna w tej kwestii że nawet zapach chałwowy wafelek mnie by nie skusił :)
    Mam pomadkę z Alverde też czeka na sezon jesienny:) Zgadzam się, że co jak co, ale BBW ma obłędne i trwałe..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarda sztuka z Ciebie :) Niestety ja mam słabość do wszelkich jadalnych smaków, dlatego też Farmona tak często zagościła pod moim dachem :)
      Na razie nie mam potrzeby do sięgania po pomadki Alverde, ale gdyby pojawił się problem to na zmianę z balsamem Nuxe jest to dobra opcja ratunkowa dla moich ust. Lubisz ją? czy też zostawiłaś ją po prostu na sezon jesienny?

      Tak mnie BBW nakręciło na nowo, że jednak skusiłam się :D

      Usuń
    2. Zostawiałam ją na sezon temperatur bardziej umiarkowanych...Wiesz w tak gorące dni - nie stosuję niczego po prostu niczego oprócz środków myjących oczywiście - każda jakakolwiek forma bardziej tłusta wywołuje we mnie awersję i czystoobrazową panikę:D

      Usuń
  14. Bardzo fajny post Hexx, ja robię takie mini recenzje przy okazji denka ;) krótko i w temacie, można dowiedzieć się wiele o produktach oraz ich działaniu.
    Nie znam żadnego z powyższych kosmetyków, Bath&Body też chciała bym wypróbować, i to właśnie ze względu na zapachy, Farmona w swojej linii Professional ma wiele interesujących propozycji, na razie przyglądam się im, ale z chęcią poznam Twojego ulubieńca - uwielbiam trufle ( smakować i wąchać też ;))
    Lirene mam inny krem do rąk, wiele ich miałam, ale miodowego jeszcze nie, jakoś z ich kosmetykami do pielęgnacji stóp i dłoni różnie bywa, raz dobre, raz nijakie, ale poszukuję ciągle ideału ;)
    Miłego dzionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiesz, nie lubię denka. Nie rozumiem całego zamieszania z nim związanego i pokazywania pustych czy porozcinanych opakowań. Wymyśliłam sobie taką formułę, bo przez moje ręce przechodzi duża ilość produktów, ale nie każdy zasługuje na pełną uwagę. Dlatego też nie skupiam się na wszystkim, czego używałam/używam.

      Z całej linii pro Farmony poznałam jedynie ten balsam, pozostałe mnie nie zainteresowały. A jak zobaczyłam ceny to już w ogóle podziękowałam. Nie widzę sensu, by za tego typu markę płacić więcej tylko dlatego, że coś wchodzi w zestaw pro. Ten produkt uwiódł mnie zapachowo i był wyjątkowo przyjemny podczas stosowania. To plus dla Farmony :) ale jeżeli masz możliwość, by kupić go po cenie niedostępnej dla ogółu :P to polecam.
      U mnie relacja z Lirene jest dziwna, sinusoida :))) ale to był mój pierwszy krem do rąk z tej firmy. Na szczęście nie potrzebuję specjalnej artylerii do dłoni, a przy stopach też się unormowało :)

      Usuń
  15. Kawowy żel peelingujący jestem go ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz takie aromaty to polecam :)

      Usuń
  16. Takie krótkie podsumowanie kilku produktów na raz, to fajne rozwiązanie, Hexx :)

    Mnie Farmona jakoś nigdy do siebie nie ciągnęła. Jedynym kosmetykiem, na który skusiłam się przez moją koleżankę (i to dwukrotnie :P), był balsam Tutti Frutti o zapachu mango, bodajże. Kojarzy mi się przyjemnie, choć z biegiem czasu wywoływał u mnie niechęć do samego otwierania wieczka, o nakładaniu go na ciało nie wspominając :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Widzę, że ta formuła spotkała się z ciepłym przyjęciem.

      Uległam pokusie i to nie raz :P ale utwierdziło mnie to w przekonaniu, że jednak dość. Starczy :D

      Usuń
  17. Niestety nic nie miałam z Twojej gromadki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości przypadków nic straconego :)))

      Usuń
  18. Z tym makiem to od razu skojarzyło mi się z peelingiem wyszczuplającym z P&R tyle, że ja myślałam, że to zmielony pieprz bo pachniało tak pieprznie ;D Ja drapania nie czułam a wanna cała w tym była upaćkana.
    A nie masz czasem wrażenia, że ludzie są uczuleni na SLS, SLES a na inne rzeczy na S już nie? Nie wiem według mnie detergent to detergent i ważne jest aby podrażnienie nie wystąpiło.
    Pomadka Alverde u mnie z góry odpada bo z tego co pamiętam to zarówno pomadka isany, masełko z TBS i YR miało ten składnik na początku i żadne neutralizujące substancje nie zapobiegały masakrze ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę coraz częściej wrażenie, że ludzie polegają na zasłyszanych i nie do końca przeczytanych/doczytanych informacjach. Często też bazują wyłącznie na Internecie i nie myślą o tym, by poszukać wiarygodnego źródła. Kiedyś na jednym z blogów spotkałam się z fantastycznym określeniem - nazim kosmetyczny. I może samo skojarzenie nie jest dobre, to oddaje charakter zjawiska. Jeszcze chwila a zapłoną stosy....

      A widzisz, u mnie Isana, TBS czy YR zaliczyły kosz, ale tym razem było naprawdę dobrze. Może też dlatego, że używałam ich sezonowo? W każdym razie jestem zadowolona. Pomimo, że muszę uważać na masło shea to też nie zawsze robi mi kuku. Staram się podchodzić ostrożnie, ale bez paranoi :P

      Usuń
  19. Aaaale pachnący pakiet!
    Czytam takie recenzje i tym bardziej jest mi żal, ze na co dzień nie mogę używać pachnących kosmetyków. Za to w okresach, kiedy nie piszę odbijam sobie tak, ze czasem mam problemy z zaśnięciem z tymi wszystkimi aromatami na skórze. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę sobie wyobrazić :)))
      Sama korzystam jak tylko mogę, bo też przychodzą okresy, że skazana jestem na bezpłciowe mazidła, których zadaniem jest głównie pielęgnacja a zapachy pozostawiają wiele do życzenia ;)

      Usuń
  20. Pomadki Alverde zbierają same pozytywne recenzje. Ciekawa ich jestem bardzo :) Mam sztyft z Alterry i bardzo go lubię, jest naprawdę super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alterra zagościła na chwilę, nawet kupiłam potem kolejną ale jednak Alverde trudno przebić :)

      Usuń
  21. Bardzo lubię tę waniliowo-mandarynkową pomadkę Alverde.
    Nagietkowa nie sprawdzała się u mnie tak dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagietkowa ma też inną formułę, ale przynajmniej znalazłaś coś dla siebie :)

      Usuń
  22. Ten krem z Lirene z chęcią bym użyła i kurcze tak mnie kusi ten Bath & Body Works, ale nie mam do tych kosmetyków dostępu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę bez sensu, że firma nie pomyśli by wejść szerzej na rynek i udostępnić możliwość zakupów online :) bo przecież nie każdy bywa w Stolycy :P

      Usuń
    2. Szkoda, że dostęp jest utrudniony :(

      Usuń
  23. pomysł z recenzjami w pigułce bardzo mi się spodobał od początku, i sama myślę o tym, żeby robić coś podobnego; w roli głównej z produktami które nie za bardzo się sprawdziły bądź takimi, o których nie mam zbyt wiele do powiedzenia.
    krem do rąk z lirene miałam bardzo dawno demu, i był całkiem dobry, chociaż długo się wchłaniał. a o peelingach z farmony słyszałam różne opinie, i jakoś nie mogę zdecydować się na zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam w takim razie :) Sama także chętniej czytam tego typu notki niż to, co krąży w denkowym wydaniu aczkolwiek są osoby, które i na denko mają fajny pomysł i potrafią przyciągnąć Czytelnika :)
      Szczerze? wybierz sobie coś innego niż Farmonę :))

      Usuń
  24. Mam peeling Sweet Secret czekoladowo-pistacjowy i jestem z niego bardzo zadowolona. Muszę gdzieś znaleźć ten kawowy żel peelingujący, uwielbiam zapach kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może peeling jest lepszy, nie wiem i raczej nie sprawdzę ;) ale płyn był koszmarny.

      Usuń
  25. A ja uwielbiam ten kawowy żel peelingujący, u mnie się super sprawdza. :)
    Pomadki Alverde chodzą za mną już od dawna, w końcu trzeba by je zamówić na allegro. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia skóry i oczekiwań :) Ważne, że jesteś zadowolona.
      O dziwo na All nie zdzierają za pomadki, a może zerknij do Kokardi? To sklep jednej z blogerek.

      Usuń
  26. A ja ten piernikowy peeling polubiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tylko zapach zrobił dobre wejście :) ale jak widać mamy inne skóry.

      Usuń
  27. Pomadka z Alverde pod względem pielęgnacyjnym sprawdziła się u mnie nieźle, ale strasznie irytowały mnie drobne grudki, które były w pierwszej połowie sztyftu. Moją recenzję szamponu czytałaś, więc wiesz, że ogólnie na plus, ale to skrzypienie było niefajne. Do Farmony mam mieszane uczucia, mam wrażenie, że gdyby nie robili tak fajnych zapachów, ich sprzedaż byłaby dużo mniejsza, bo produkty same w sobie są przeciętne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego typu grudki miałam w Rokitnikowej pomadce Sylveco i na domiar złego kaleczyły usta :/ Ciekawa jestem, czy w kolejnych pomadkach Alverde zetknę się z tym, czy też może to jakaś wybiórcza przypadłość....
      Nie lubię tego skrzypienia :( ale z kolei to jeden z lepszych szamponów, który zmywa oleje z mojej głowy. Mam jeszcze dwie butle, które starczą na długo ale skutecznie ostudził zapał do kolejnych zakupów.
      To jest właśnie atutem Farmony, dużo osób odnajduje się w ich propozycjach zapachowych, marka jest tania i ogólnie dostępna, bo o jakości mówić nie można...

      Usuń
  28. Oj musze pobronić BBW - moja skóra wyglada po nich nietylko zapachowo cudownie ale i wizualnie:) Niesamowite wygładzenie a zużyłam ich bardzo duzo, bo ja maniak balsamów do ciała;)
    Farmony nie lubię, nie rozumiem zachwytów.
    Podziwiam spreżenie hehe bo ja nigdy jeszcze o zużyciach nie napisałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mówię, że są złe :P ale piszę o składzie w odniesieniu do mojej skóry, która nie jest zdrowa i z reguły skazana na bezzapachowe mazidła. Okresowo dobry stan pozwala mi na więcej swobody, ale nie można o nich mówić jak o pielęgnacyjnym plastrze miodu :) Także podchodzimy do tego produktu z zupełnie innego pułapu :)

      Jako takich denek, czy innych podsumowań nie robię bo nie lubię. Więcej, nie widzę sensu :P ale przez moje ręce przewija się grupa kosmetyków, która jakoś specjalnie nie robi większego wrażenia i nie ma potrzeby pisania recenzji. Do tego na ich temat wielokrotnie już pisano, więc po co ;) I tutaj formuła recenzji w pigułce się sprawdza.
      Do tego przez ostatnie zawirowania tylko upychałam wszystko w folderze do mini recenzji, nie mogłam się zebrać. Teraz nadrabiam :)

      Usuń
  29. Bardzo lubię kosmetyki Farmony, mają szeroką gamę pielęgnacyjną i te zapachy ;)))
    Alverde sprawdziłabym mimo wszystko, bo nigdy nic nie miałam z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy uwodzą w większości przypadków :)

      Usuń
    2. Zapachowo trafiają do dużej rzeszy osób :)

      Usuń
  30. Czekoladowe delicje dla mnie też przy okazji można zakupić ;)
    Ja na początku nie lubiłam tej pomadki alverde tak bardzo jak innych moich ochronnych, myślę, ze to kwestia przyzwyczajenia się do konsystencji bo działanie jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o bbw to nawet mi nie mów.
      Ja kacze nie miałam okazji próbować niczego, ale psychicznie jestem już zmarketingowana.

      Usuń
    2. Trzeba lubić ten rodzaj wykończenia, bo ono jest mocno woskowe. Mnie ratowało usta przy bardzo niskich temperaturach, wietrze itd. Marzy mi się, aby dorwać pomadki Cattier i najlepiej od razu w hurtowej ilości :)))

      BBW jest godne uwagi, ale pamiętam jak poznałam markę lata temu a potem widziałam ceny na All. Ktoś robił niezły biznes.
      Zachęcam do poznania, szybciej je kupisz niż ja :P

      Usuń
  31. Ależ Ci zazdroszczę tym doznań zapachowych! Nie mogę się doczekać, aż i u mnie otworzą B&BW. Na pielęgnację nie liczę, ale zawsze przyda się jakiś umilacz nastroju : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóz to :) nie wszystko od razu musi być mega pielęgnacyjnym nośnikiem :)

      Usuń
  32. Niestety z tej gromadki nic nie znam:/ Bath&Body - wszędzie o nich głośno, ale pewnie szybko się nie dowiem bo w trójmieście nie ma;p

    OdpowiedzUsuń
  33. Fajny pigłukowy post :) Miło mi się go czytało.

    OdpowiedzUsuń
  34. miałam tylko krem lirene.dla mnie zdecydowanie za słaby :/ ale tak to jest z problematycznymi dłońmi...

    ile kosmetyków farmony poznałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farmona przez chwilę mnie opętała ;)))

      Usuń
  35. Jestem ciekawa czy kremik z Lirene byłby równie dobry co Anida, muszę to sprawdzić. Narobiłaś mi też apetytu na delicje od Farmony. Nie widziałam tego cuda na półce, muszę poszukać ;D

    OdpowiedzUsuń
  36. Lirene miodowy znam i lubię ;)
    A patrząc po Farmonie, to zapachy świetne, a z działaniem gorzej... Nie licząc balsamu do ciała antycellulitowego, na który przyznam że zrobiłaś mi ochotę :) do tej pory nic tej marki nie miałam, chyba czas to zmienić ;d

    OdpowiedzUsuń
  37. Pomadki z Alverde są świetne, odkąd je odkryłam nie mam już ochoty eksperymentować i szukać niczego innego do pielęgnacji ust. Wydajność taka sobie, ale kosztują 1,15 Euro, więc nawet jeśli co 1,5 miesiąca muszę kupić kolejną, to żaden problem. Co do właściwości - chyba wolę nagietkową.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jeśli chodzi o nos - mogłabym z Tobą dzielić półkę z kosmetykami ;D
    Zapachy idealnie trafiają w moje gusta. Pomijam, że niektóre ginęły/rozpływały się w miarę przebywania poza opakowaniem [vide "Ciemna czekolada i orzech pistacji"], zaś działanie kosmetyków było dalekie od opisu na etykiecie - w tej chwili chodzi mi o sam typ zapachu <3

    Btw. Nierozpuszczalne drobinki? Nie spotkałam się *na szczęście* z takimi :D


    Ciekawi mnie tylko zapach tej kawowej Farmony - jeśli nie jest to słodkie cappuccino ani tirami su [podoba mi się, że dwuczłonową pisownią nawiązałaś do źródła, oryginalnej włoskiej nazwy] - czymże więc jest? Jeśli faktycznie pachnie świeżo parzoną kawą, to - jak dla mnie - trochę nie bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak zobaczyłam ten peeling, to przypomniał mi się mój koszmarek, peeling czekoladowo-kokosowy z Perfecty. Czekoladowo-kokosowy... zapaszek, który już z nazwy mi się podoba, a rozczarował mnie okrutnie. Nawet patrzeć nie mogę na takie konsystencje, bo aż mi się mdło robi :D ale wiem, że wiele osób go uwielbia.

    Ciekawa jestem kolejnej notki, lubię takie zbiorowe :D no i chyba zmotywowałaś mnie do postu denkowego, trzymam te puste opakowania i najwyższy czas je obfocić :-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś i ja Dax'a lubiłam, darzyłam słabością wersję pomarańczową. Jednak to dawno było i im więcej się używa, tym bardziej poprzeczka jest podnoszona.

      Usuń
  40. oooo sporo tego :) ja niestety nic z tego nie miałam, jedynie zaciekawiła mnie pomadka alvede :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten czekoladowy balsam bardzo mnie zaciekawił :) Muszę poszukać go w sklepach i przyjrzeć mu się bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepach go nie znajdziesz, ale na ich stronie można kupić lub przez osobę, która ma dostęp zawodowo :)

      Usuń
    2. W sklepach go nie znajdziesz :P Szukaj na stronie producenta lub przez znajome osoby, które są zawodowo związane z działką kosmetyczną :)

      Usuń
  42. a kosmetyki Faramony zawsze tak kuszą! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że to czysta kalkulacja ze strony firmy :)))

      Usuń
  43. Czyli widzę, że pomadki muszę sobie zapisać na listę :)
    Same jedzeniowe zapachy w kosmetykach miałaś: tu cappucino, tam delicje i jeszcze trufle i tiramisu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ciągoty do słodkości :))) szczególnie w okresie jesienno-zimowym.
      Spróbuj, może i Ty będziesz z nich zadowolona? :)

      Usuń
  44. pomadka alverde rewelacja ;) lubię, gdy sztyfty do ust zużywają się szybko, bo mogę próbować nowe i nowe ;D

    OdpowiedzUsuń
  45. ach te pomadki :D ja bez nich ani rusz :D

    OdpowiedzUsuń
  46. Farmona Czekoladowe delicje- czuję sie skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Jeśli o Farmonę chodzi, to pamiętam jeden peeling którego używałam w okresie nastoletnim (pffff, dwójka z przodu i już wielki come back do przeszłości trzeba robić, no na pewno :D). Karmel i cynamon - ani jednego ani drugiego nie czułam, ale pachniał obłędnie - słodko i jadalnie. Ciężko było powstrzymać się od liźnięcia :D

    Mandarynkowa pomadka mieszka u mnie od wizyty w Berlinie, ale póki co zużywam bieżące zapasy. Może do zimy się wyrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak miałam w przypadku tego peelingu korzennego :))) Zapach był niesamowity ♥

      Do zimy daleko :P Myślę, że na pewno zdążysz :)))Ciekawa jestem jak spisze się u Ciebie.

      Usuń
    2. OBY daleko :D Ja jedno masełko Nivei katuję od kilku miesięcy, a jeszcze dwa takie mi zalegają... wróć, zdobią kolekcję :D Nie mówiąc już o innych mazidłach. Alverde ma spore szanse wytrwać do zimy! :)

      Usuń
  48. Kosmetyki BBW kuszą mnie od dobrych kilku miesięcy. Kompozycje zapachowe wykorzystane w produktach tej firmy stały się już legendą;) Żałuję, że salony BBW nie pojawiły się na południu Polski. Niestety, rzadko odwiedzam Warszawę. Zdecydowanie częściej goszczę w Krakowie;)

    Mam czekoladowo-pistacjowe masło Farmony, które męczę od kilku miesięcy. Ulepkowaty, intensywny zapach tego produktu nie przypadł mi do gustu.

    Kosmetyki Farmony i Bielendy zazwyczaj nie wpisują się w moje potrzeby, aczkolwiek wersje pro często okazują się miłą niespodzianką:)

    Lubię mandarynkowo-waniliową pomadkę Alverde. Świetnie nawilża moje wymagające usta. Jej miękka konsystencja wpisuje się w moje preferencje. Zdaję sobie sprawę, że ta cecha przekłada się na słabszą wydajność, ale mój komfort jest najważniejszy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy z czasem oferta zostanie powiększona o inne miasta, czy zostaną tylko przy Warszawie? Miejmy nadzieję, że coś drgnie w tym temacie :D

      Bielendę zdecydowanie doceniam w wersji pro, jakoś do serii detalicznej straciłam serce ;) I chyba podobnie rzecz ma się z Farmoną.

      Moim zdaniem czasami wydajność schodzi na dalszy plan a ważniejsze jest działanie :)

      Usuń
  49. Nie znam ani jednego z tych kosmetyków. W zasadzie to Farmona i BBW są mi nieznane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BBW polecam jak będziesz miała sposobność :) A co do Farmony... wersja pro jak najbardziej :) Reszta już niekoniecznie.

      Usuń
  50. Miałam wersję nagietkową pomadki z Alverde i zrobiła na mnie niesamowite wrażenie jak bodajże dwa lata temu uratowała moje usta i doprowadziła do idealnego stanu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam trochę ostrożna przez zawarty olej rycynowy w bazie, ale woski dobrze zadziałały na szczęście :)))

      Usuń
  51. Blogger mi ciągle robi psikusy i usuwa moje komentarze zaraz po dodaniu ;P uwielbiam tą pomadkę ;) dla mnie plusem jest gdy takie kosmetyki się szybko kończą bo nie są drogie, a mogę testować wcześniej inne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie TO zauważyłam, wrrrr i bardzo mi się nie podoba :/ Chyba będę musiała zacząć pisać w Wordzie, bo o ile kilka zdań zostanie skasowane to pal licho, ale zostawiam "elaborat" w odpowiedzi i ... znika :(

      Usuń
  52. mi szampon alverde skóry nie podrażniał, ale moja skóra głowy jest specyficzna :D pomadka jakoś nie przypadła mi do gustu - albo trafił mi się lipny egzemplarz, albo ona po prostu jest taka twarda i ciężko się ją rozprowadza na usatch.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje były dość miękkie i nawet trochę mnie to irytowało, bo szybko się skończyły ;)
      W moim przypadku skóra głowy jest specyficzna, mam problemy na pograniczu AZS a łuszczycowym :(

      Usuń
  53. BBW bardzo chcialabym wyprobowac:) ale nie mam dostępu:( musze sie wybrac do stolycy:) Farmona ma kilka fajnych produktów, które bardzo mi odpowiadają, zwłaszcza właśnie peelingi, ja nie przepadam za czekoladą i korzennymi nutami wiec najcześciej wybieram owocaki :)
    Mi z firmą Alverde zupełnie nie pod drodze, testowalam już kilka kosmetykow i nie bylo wow po żadnym:(
    Buziaki z Chorwacji:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stolyca jest uprzywilejowana :P Trochę bez sensu, że taka polityka i nawet nie ma dostępu online.
      A widzisz, co osoba to opinia :) ale tak to już jest.

      Siooo od kompa :P i relaksuj się :)))

      Usuń
  54. ten kremik do rąk Lirene to mój ulubiony, dłonie są po nim jedwabiście gładkie, polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Zainteresowałaś mnie tym masłem czekoladowym z serii pro, przyszłam oblookać :) to prawda, sprowadzanie takich rzeczy trochę mija się z celem, ale ja się za nim rozejrzę :) co prawda mam teraz pełno balsamów/maseł, ale jak zużyję, to się zainteresuję ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...