Recenzje w pigułce cz. I



Dzisiaj będzie trochę o bublach, czyli zakupach udanych mniej lub bardziej, ale finalnie niezdających egzaminu. To oczywiście wyłącznie moje odczucie i opinia. Nie jestem żadną wyrocznią: D Jednak chyba każda z Nas trafia na takie „kwiatki” i pojawia się pytanie, co dalej?

Nie chcę tego wyrzucać a znalezienie nowego domu odrobinę budzi moje obawy, bo nie chcę, by osoba obdarowana myślała, że wciskam jej coś, co nie zadziała w ogóle.
Jakie Wy macie odczucia w tym temacie?

Mnie z jednej strony szkoda wyrzucić do kosza nowy produkt, na nowe zastosowanie nie mam ochoty i jedynie w przypadku, kiedy pojawi się uczulenie/podrażnienie to nie ma zmiłuj- kosz!

Niektóre produkty pozostają w użyciu ze względu na ich postać jak np. mydło. Ostatecznie wykorzystam do wymoczenia stóp z dodatkiem soli.

W taki oto sposób zapoczątkuję nową serię – Recenzje w pigułce, tutaj trafią kosmetyki, które jakoś specjalnie wg mnie nie zasługują na większą uwagę/prezentację. Pamiętam, że przy którejś okazji duża część czytelników wyraziła zainteresowanie taką formą, więc postanowiłam, aby wpisała się na stałe w zawartość bloga.

Zaprezentuję Wam moje ostanie zakupy zaczynając od:

Joko Marrakesch Dream For Blonde J261 
 matowy puder brązujący



O tym bronzerze naczytałam się wiele. Niektóre zdjęcia były bardzo sugestywne. Przyznaję się bez bicia, że ogromnie podoba mi się tłoczenie. Jest piękne/ a raczej było: D, bo nie sposób tylko podziwiać. Trzeba użyć. Kiedyś.

Pierwszy kontakt i… co to ma być?- Przemknęło mi przez głowę nerwowe pytanie. Puder jest grubo zmielony, tępy i kredowy. Nie tego się spodziewałam. Lubię, kiedy aksamitna struktura tego typu kosmetyku sama nakłada się na pędzel. Tutaj tego brak!
Jest topornie, tworzy plamy, pyli niemiłosiernie. Można się załamać.

Wiedziałam, że nie powinnam kupować tego bronzera, bo ogólnie z Joko mam na pieńku i mało, który ich kosmetyk spełnia moje oczekiwania, ale pomyślałam sobie, dam szansę.
Przyszły nowe pędzle, rozpoczęłam oswajanie od początku. Niestety.

Kolor - piękny herbatnikowy odcień, niestety jego magia zanika w kontakcie z moją skórą. Zaczyna ciemnieć na skórze i wybijają wściekłe pomarańczowe tony.



Plus- faktycznie jest matowy i NIC poza tym.



Przyznam się, że gdybym podczas zakupu obejrzała skład to zostawiłabym go na półce, by kurzył się tam na dobre. To jego jedyne przeznaczenie.

Manhattan Top Coat Speed dry & extreme shine



Po raz pierwszy od dawna “zdradziłam” Seche Vite, bo najzwyczajniej w świecie nie uzupełniłam buteleczki a ilość, jaką przywiozłam ze sobą szybko się skończyła przy malowaniu paznokci swoich oraz Mamy. Podczas szybkich zakupów wpadły mi w oczy produkty Manhattan. Gdzieś w głowie kołatała mi się dobra recenzja no i…. Postanowiłam kupić.

Cóż…. Speed dry, to chyba kpina. Nie wiem, na jakich lakierach i w jakich okolicznościach, Kończyło się tym, że zmywałam lakier i na nowo malowałam, by wydobyć resztki SV:/
Extreme shine, to też niezła bajka.

Powiem tak, nie polecam! Po prostu. Najgorszy top, z jakim zetknęłam się od bardzo długiego czasu. Szybko zamówiłam, Seche Vite i wybrałam opcję tzw. refila.

Już nigdy więcej przypadkowych zakupów a na pewno nie odejdę od stosowania SV.

BingoSpa
 Maska do włosów z proteinami kaszmiru i kolagenu



Przeglądając półki w Tesco trafiłam na regał, gdzie dojrzałam bogatą ofertę firmy, BingoSpa. Trochę recenzji było jakiś czas temu i kojarzyłam, że były to dobre noty. Może nie wszystkie, ale większość.
W ręce wpadła mi ta oto maska, zerknęłam na skład - zapowiadał się ciekawie.

Niestety moje włosy uznały inaczej. Nie chcą współpracować z tą maską, zapach jest okropny i sama też nie palę się do kolejnych testów. Użyłam kilka razy, podziękowałam.

Maska obciąża moje włosy, przyspiesza przetłuszczanie, kiedy nie miałam wcześniej takich problemów i już w połowie dnia na moje głowie pojawiają się smętnie wiszące strąki. Wygląda to okropnie. Pytam się, gdzie efekt błyszczących, sprężystych i miękkich włosów?

Miałam już produkty do włosów z keratyną i niestety BingoSpa nie spełniło określonego zadania. Jedyny plus, po użyciu maski - włosy rozczesywałam bez problemu. Ułatwiała ten zabieg szczególnie po szamponach, które plątały włosy.

Alterra 
Mydło z olejami roślinnymi Nagietek
z kojącym ekstraktem nagietka



Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Mydło z olejami roślinnymi Alterra z kojącym ekstraktem z nagietka. Łagodnie myje skórę i pomaga jednocześnie zachować jej odpowiednie nawilżenie. Subtelny zapach rozpieści Twoje zmysły.

Tyle bajecznego opisu producenta i jeżeli ktokolwiek pomyśli, że to mydło może pieścić zmysły to niestety na pewno nie moje!
Ta kostka po prostu śmierdzi, nie ma NIC wspólnego z nagietkiem, ekstrakt jest w składzie, ale na tym koniec.
Jakie nawilżenie i jaka łagodność?
Mydło – porażka!, Nikomu nie polecam.

Sylveco 
Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu



Następny kosmetyk, który przetoczył się przez blogi. Firma obszernie opisywana w każdy możliwy sposób w superlatywach.
Niestety u mnie nie będzie hymnów pochwalnych.

Pomadka ochronna-hmmmm….. Do tej części trudno jest mi się odnieść, bo pielęgnacji nie odnotowałam. Natłuszczenie i paskudny smak/zapach jak najbardziej. Gdzie cynamon – się pytam, no gdzie? Na pewno nie w moim egzemplarzu. Może wyparował?

Szkoda, bo być może gdyby był, to zabiłby ten paskudny posmak, jaki pomadka zostawia.
Do zestawu dorzucę tandetne opakowanie, które popękało, choć ona głównie urzędowała w domu i wędrowała z kuchni do pokoju. Długa to droga…

U mnie ona się nie sprawdziła a w okresie, kiedy jej używałam nie miałam specjalnych wymagań. Wystarczyło, aby nawilżała. Nic więcej….

Oeparol 
Pomadka ochronna do ust Owoce Leśne



Lubię firmę Oeparol jednak tym razem dostałam najszybciej zużywającą się pomadkę ochronną na świecie: D
Wyobraźcie sobie, że 2, 5 tygodnia i KONIEC.

Nie wyczuwałam smaku/zapachu owoców leśnych. W zasadzie była neutralna. Dobrze nawilżała i natłuszczała skórę ust, ale dość miękki sztyft bardzo szybko ubywał.
Nie oczekuję, że pomadka ochronna będzie mi służyła przez wieki, ale 2, 5 tygodnia? To trochę mało, za mało…

Opakowanie lepsze niż w przypadku Sylveco, producent nie oszczędzał na plastiku: P

Isana 
Pomadka pielęgnacyjna do ust Soft Rose 



Nie wyczuwam specjalnego zapachu, ale za to ogromnie gorzki posmak! Sztyft ma różowy kolor, ale nie barwi on ust a jedynie subtelnie podkreśla naturalny kolor warg.
Natłuszcza, bardzo…. Nie lubię takiego uczucia smalcu na ustach. Efekt zbliżony do felernego sztyftu z Sylveco, ale w jeszcze gorszym wydaniu.

Przyznam się, że wpadła mi do koszyka spontanicznie. To jest chyba pewien syndrom Rossmanna…. Mam nauczkę, że powinnam trzymać się sprawdzonych rzeczy, ale od czasu do czasu ciągnie mnie w nowe rejony. Pomyślałam sobie, że może, …bo przecież, …ale chyba…

Mam nauczkę. Na drugi raz pójdę na zakupy z kartką i koniec włóczenia się po Rossmannie jak po muzeum. Wiem, że brakuje mi polskich drogerii i teraz wszystko jest takie NOWE: D, ale taki zestaw tylko coraz boleśniej mi uświadamia, że nie wszystko jest dobre. Potrzebuję planu, planu na zakupy. Koniec z oglądaniem półek w niemym zachwycie: D

Tyle na dzisiaj: D A może znacie któryś z powyższych kosmetyków i macie zupełnie inne wrażenia?

Miłego weekendu!

Pozdrawiam!



84 komentarze:

  1. Miałam pomadkę Oeparol o zapachu malinowym. Dla mnie była wystarczająca jeśli chodzi o pielęgnację (fakt faktem używałam jej wiosną, nie wiem jakby byłoby zimą w trakcie mrozów), ale potwierdzam, że zużyłam ją w ekspresowym tempie. Żadna pomadka do ust nie znikała u mnie w takim tempie jak ta. Mimo, że ją nawet polubiłam to nie kupię jej z powodu tej kiepskiej wydajności. Teraz używam Nivei classic. Może to śmiesznie zabrzmi, ale mam ją po raz pierwszy i jestem z niej bardzo zadowolona. Podobno dobre pomadki pielęgnujące ma Alverde. Zamówiłam dwie, więc wkrótce się okaże ile w tym prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyło mnie to. Bardzo, po pamiętam te pomadki pielęgnacyjne z zupełnie innej strony. Były naprawdę wydajne.
      Nivea Classic gościła u mnie kilka razy ale nie wrócę do niej już, ogólnie oferta tej firmy nie trafia teraz w moje potrzeby.
      Pomadki z Alverde mam w zapasach ale zanim się do nich dobiorę to muszę poczekać do powrotu do domu. Natomiast czytałam dobre recenzje i brzmią zachęcająco :)

      Usuń
    2. Pomadki ochronne Alverde są cudowne, zwłaszcza wersja z mandarynką! Polecam jeszcze pomadkę z Alterry, też przyzwoita:)

      Gayenka

      Usuń
    3. Witaj Gayenko :)

      Alterrę znam, dałam jej drugą szansę :)
      Wersja mandarynkowa czeka od wakacji no i... jeszcze poczeka :(

      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Ojej, to tak o tym bronzerze Joko już wspominałaś i dalej się dziwię, jakie to skrajne opinie o nim są. Na ten matowy w takim razie się nie skuszę, ale zastanawiam się nad kupnem tego nowego... kurcze, sama nie wiem!

    I daruję sobie w takim razie szminkę z Oeparolu, lubię ich kosmetyki ale chyba nie aż tak bardzo ;>

    Dzięki za tę notkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gray, nie wiem co Ci doradzić. Sama nie lubię się z Joko, nie trafia w moje potrzeby i oceniam słabo ich kosmetyki. Oczekuję więcej.
      Może gdybym dostała go w swoje ręce jakieś 10 lat wcześniej to byłabym zadowolona ale nie teraz. Przez moje ręce przeszło już spore grono określonych produktów i wiem, czego szukam. Wyciągnęłam wnioski i nigdy więcej :)
      Zachęcam za to, by dobrze sprawdzić tester. Nie kupuj kota w worku ;) bo uważam, że na rynku jest wiele dużo lepszych firm.

      Pomadka Oeparolu jest OK ale ten brak wydajności już nie...Lepiej kupić coś innego :D

      Proszę bardzo :)

      Usuń
    2. Właśnie, właśnie, powoli też mi wymagania rosną ;> Chyba lepiej dołożyć do tych 30 złotych parę dyszek i kupić coś lepszego. Ale nie omieszkam porządnie go zmacać :))

      Dokładnie, ja bym ją zużyła w kilka dni zapewne ;) Mam dobre tempo przy takich Carmexach np. ;>>

      Usuń
    3. Dokładnie.
      Dokładasz więcej i możesz wybrać coś np. z oferty Deborah. Miałam bronzer Maxi Terra i gdyby nie to, że był dla mnie za jasny to zostawiłabym sobie.

      Usuń
  3. Nic z powyższych nie gościło u mnie w łazience i myślę, że tak pozostanie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak :) Nic nie straciłaś, nie warto.
      Pocieszam się, że to moja pierwsza zakupowa wpadka od bardzo dawna.

      Usuń
  4. jakoś nic mnie nie przekonało... a szkoda, bo poluję ostatnio na odpowiednią pomadkę ochronną i myślałam, że te dwie propozycje jakoś mnie "zdobędą" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ich nie polecę....lepiej wybrać coś innego.

      Usuń
  5. miałam tą maskę od BingoSpa i dla mnie to była klapa. ciężko mi było ją zużyć, a szkoda było wywalić. na szczęście już od jakiegoś czasu jej u mnie nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się w takim razie, że wyrzucę ją bez żalu chyba, że mój Dobry Duszek ją będzie chciał przygarnąć ale nic na siłę.
      Mam nauczkę.

      Usuń
  6. Nie mam nic z powyższych rzeczy i nie płaczę z tego powodu. Bronzer rozbij na drobny pył i wymieszaj mniej więcej 1:1 np. z puderm jedwabnym. Zrobi się z tego taki delikatny sypki bronzerek.A jak masz w domu malakser to na FB zdradzę Ci kilka patentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym ale póki co, to jestem poza własnymi zasobami i Marrakesch będzie miał nowy dom. Z propozycji skorzystam, mam w domu spory arsenał minerałów i wypełniaczy- pora zrobić z tego użytek :D

      Usuń
  7. A mnie się trochę oczy świeciły do tego marakeszu, pewnie bym kupiła, gdyby był łatwiej dostępny. Ciekawe, co by się działo. Hm, hm.

    Pomadkę Oeparolu po Twojej recenzji mam ochotę spróbować, żeby sprawdzić, czy też ją tak szybko zjem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz! Myślałam o Tobie ale spytałam się pierwszej Stri no i do Niej powędruje, swoją drogą teraz ja będę miała do Niej bliżej :D Przez jakiś czas. Ale zawsze jest szansa, że Jej się nie spodoba :P i poda dalej.

      Sama w końcu okrężną drogą zaliczyłam Ziemię Egipską i wiem, że to był strzał w 10-tkę. Zakończyłam poszukiwania bronzerów :D Jeszcze tylko Bobbi Brown w tegorocznym duo, które jest już w drodze i zyskałam zestaw na cały rok.

      Szkoda tylko, że poszukiwania produktu idealnego pochłaniają tyle czasu bo o środkach finansowych już nie wspomnę :/

      Usuń
    2. Aaaa, nie zależy mi na nim aż tak bardzo. Stri pewnie bardziej się ucieszy.

      Usuń
  8. Kochana, ja chętnie przygarnę ten bronzer i maskę, jeśli chcesz je puścić w świat :D Maska jest dla mnie przegenialna i moje włosy ją kochają, a u mnie jest trudno dostępna (choć mam akurat jedną w zapasie), a bronzer chciałam wypróbować od dawna, już Ci nawet pisałam, że szukałam go (w lato), ale wszędzie była wersja dla blondynek, która teraz mogłaby być akurat :)

    Pomadkę z Oeparol mam i całkiem lubię, choć może nie powala, to jednak jest dla mnie przyzwoita :) Ale używam jej na przemian z innymi produktami, więc akurat mi tak szybko się nie zużyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karo, w takim razie jak tylko dostanę info co z maską to dam znać i mogę Ci ją jeszcze dokupić :) Płaciłam za nią 6,99 czy jakoś tak więc jeżeli Ci tylko pasuje, to zużyjesz z przyjemnością.
      Bronzer już obiecałam, że pójdzie w inne ręce. Nie spodziewałam się, że wzbudzi takie zainteresowanie ;)

      Usuń
    2. O kurczę, ale tania! U mnie kosztuje ok.12zł! Pewnie, że chcę, jeśli tylko będzie Ci po drodze :)

      Usuń
  9. Chciałam kupić tą pomadkę ochronną, ale się wstrzymam. 2,5 tygodnia to bardzo mało, a ja sobie takich rzeczy nie szczędzę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak, jak i ja :D Co prawda ona nie kosztuje wiele, bo w Biedronce chyba była za 5zł z groszami, jak dobrze kojarzę.

      Usuń
  10. a ja mam ten bronzer z joko i jestem z niego baaaardzo zadowolona, mi normalnie isę na pedzel nabiera ( moe masz jakiś z miękki) i bardzo długo mi ise na twarzy utrzymuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to nie wina pędzle bo ten sam stosuję do Ziemi Egipskiej Bikoru i nie ma żadnego problemu. Używam pędzli Zoevy i Hakuro.
      Niestety nie polubiłam się z nim ale to kwestia tego, czego wymagamy/oczekujemy :)

      Fajnie, że Tobie służy i jesteś zadowolona. Bo przecież oto chodzi :)

      Usuń
  11. Miałam tę pomadkę z Sylveco i też była dla mnie fatalna, do tego te grudki :/
    Co do Top Coatu Manhattan, co pisze o nim producent?
    Niestety przy preparatach typu "quick shine" dodatek "speed dry" tyczy się nie tyle przyspieszania wysychania lakieru tylko tego, że ten preparat sam w sobie szybko schnie :/ i tutaj możemy się gorzko rozczarować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! zapomniałam o tych paskudnych grudkach, które kaleczyły usta. Boże, kto coś takiego wyprodukował. Dużo osób chwaliło, że super, bo polskie, naturalne.
      Guzik prawda! Mam jeszcze jedną w zapasie, ciekawe czy takim samym bublem się okaże bo krem Brzozowo-Rokitnikowy zrobił dobre wejście ale jak to mówią "im dalej w las tym więcej drzew" i było coraz gorzej.

      A oto, co głosi producent Speed Dry& Extreme Shine
      Perfekcyjne wykończenie kolorowego lakieru dzięki ekstremalnie szybkoschnącej emulsji.
      Nałożona na wilgotny lakier skraca czas schnięcia i znacząco wydłuża jego trwałość na paznokciu. Dodatkowo przekonuje wyjątkowym połyskiem.

      Zostawię bez komentarza bajki producenta, bo tylko się denerwuję :D Może i ten preparat działa ale TYLKO z lakierami tej samej firmy? Nie wiem i już nawet nie chcę się dowiedzieć.

      Usuń
  12. Żadnego z tych kosmetyków nie miałam i pewnie mieć już nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie masz czego żałować ;)

      Usuń
  13. Mam pomadkę Oeparol Mango i uważam, ze jest OK. Trzymam ją w torebce i jest tylko na wyjścia ale jeszcze się na niej nie zawiodłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o działanie to także się nie zawiodłam, tylko wydajność jest średnia. Nie żałuję sobie jeżeli chodzi o częstotliwość aplikacji jednak przy codziennym uzywaniu 2,5 tygodnia to za krótko.

      Usuń
  14. Pomadki Oeparolu idą jak woda, dlatego ich nie lubię. Są miękkie jak te z bazaru i identycznie latają po opakowaniu. Okropieństwo.
    Dobrze, że nie kupiłam tego pudru z Joko, bo zrobiłabym sobie krzywdę taką kredą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, miękkość sztyftu jest bardzo duża. Kiedyś tak nie było.

      Moim zdaniem, nie masz co żałować Joko, lepiej wybrać coś innego :)

      Usuń
  15. Troszkę się nazbierało tych niewypałów :/. Zaskoczyłaś mnie tym, że Joko ma tak pomarańczowe tony :( miałam wielką ochotę na niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam ochotę na Joko, dobrze że się wstrzymałam. Aż mnie dziwi rozbieżność recenzji ;[

      Usuń
    2. Byłam napalona na Joko, specjalnie złaziłam całe miasto w poszukiwaniu :D Udało się przez przypadek. Jednak mnie on nie podszedł.
      Cenię sobie lekkość w tego typu produktach, już dawno nie miałam takiego bubla w rękach. Może jestem za bardzo wymagająca?

      Kolor w opakowaniu bardzo mi się podobał, na skórze już dużo mniej :/ a na twarzy w ogóle.

      Usuń
  16. tę maskę z BingoSpa w zielonej wersji zdenkowałam dziś & bardzo polubiłam.

    a o bronzerze od Joko widzę bardzo, bardzo skrajne opinie chodzą ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że nie będę miała okazji do poznania czegoś więcej ale to także kwestia włosów.

      O Joko czytałam tylko dobre recenzje więc nie miałam pojęcia, że takie skrajne emocje budzi.

      Usuń
  17. A ja tak strasznie chcialam miec ten bronzer z joko - dobrze ze wybilas mi go z glowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli trafisz na tester, sprawdź :) Zakupu w ciemno nie polecam.

      Usuń
  18. Ale że mydełko Alterry trafiło na Twoją czarną listę? Ja je bardzo lubię i zawsze czekam aż będą dostępne w niższej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trafiłam na felerną sztukę? Nie wiem ale zawiodłam się i wróciłam na nowo do Isany Med, która okazała się świetna! Niebawem o niej naskrobię.

      Usuń
  19. Swietny pomysl na post.

    Tez nie wiem co robic z kosmetykami, ktore u mnie sie nie sprawdzily - mam juz cale pudelko kremow, cieni, podkladow ktore mi nie leza. Szkodza mi wyrzucic.

    Mam ta sama pomake z Isany, tez mi wpadla mocno spontanicznie do koszyka kiedys w Rossmanie. I bardzo sie nie lubimy. W ogole kiedy przyjezdzam do Polski i wchodze do Rossmana, ogarnia mnie szal. Nagle sie okazuje, ze wszystko jest dostepne i tanie wiec wrzucam co popadnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Od dawna to za mną chodziło, projekt denko nie dla mnie, podsumowania są dobre ale wtedy idą konkretne rzeczy a często pojawia się zestaw np. bubli lub kosmetyków, które były przyjemne ale nic poza tym i szkoda mi czasu na pełne recenzje. W taki oto sposób będzie co jakiś czas pojawiał się tego rodzaju przewodnik :D

      Niektóre rzeczy znajdują nowy dom ale wiele z nich leży gdzieś w czeluściach szuflady i...w ramach generalnych porządków idą do kosza. Co prawda już coraz mniej mam takich rzeczy ale jednak są.

      Widzę, że nie tylko u mnie pojawia się szaleństwo w oczach :D Dobrze wiedzieć.

      Usuń
  20. Kurcze, ten bronzer to dla mnie niezłe zaskoczenie bo do tej pory czytałam same pozytywne recenzje. :)

    Co do pomadki z Oeparol, to miałam kiedyś wersję standardową i dla mnie była bublem jakich mało.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czytałam same dobre recenzje i na nich bazowałam. Niestety.

      Oeparol w wersji klasycznej to pamiętam z okresu lat nastu i wtedy byłam zadowolona, teraz też pewnie byłabym gdyby wydajność była lepsza. No cóż....;)

      Usuń
  21. skusiłam się na bronzer, musiałam przeczesać internet żeby go dostać i... też się zawiodłam :/ kolor nie mój, robi mi plamy. Problematyczny jakiś.

    Wszystkie maski BingoSpa u mnie więcej nie zagoszczą. Zużyłam chyba 3-4 rodzaje i żadna mnie nie zachwyciła. Niska cena mnei nie przekonuje, wolę dopłacić i być zadowoloną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wiedzieć, że nie jestem odmieńcem co do odbioru bronzera. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego.

      Ja na pewno już nie kupię nic z BingoSpa, zraziłam się. I to bardzo. Masz rację, lepiej dopłacić i wybrać coś, co jest sprawdzone.

      Usuń
  22. Haha, rozwaliłaś mnie z tym chodzeniem po Rossmanie jak po muzeum :) Niestety ja robię tak ciągle, zwłaszcza oczywiście od kiedy w Polsce jestem przelotem... Fajny pomysł z tymi mini recenzjami, bo faktycznie o niektórych produktach nie ma o czym (i po co) pisać szerzej. Z pokazanych przez Ciebie produktów znam tylko pomadkę Oeparol używałam jej kiedyś w klasycznej wersji i u mnie też ona się kończyła dość szybko, mimo to dobrze u mnie działała, choć też bez szału - po chyba dwóch opakowaniach powrotów już nie było.
    Ten Joko puder tak pięknie wygląda, nie dziwię się, że się na niego skusiłaś, ale kolor na skórze to zupełnie coś innego, niż bym się spodziewała po nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że tylko ja tak odbieram zakupy w polskich drogeriach :D ale Rossmann jest specyficzny. Przez tyle lat miałam go pod nosem, że nie doceniałam siły oddziaływania.
      Mini recenzję będą zamieszczać regularnie bo regularnie zbiera się pakiet kosmetyków, które nie zawsze są bublami ale nie ma sensu rozpisywać się bardziej. Projekt denko jest mi obcy, podsumowania od czasu do czasu będę robić bo pokażę, co nowego.

      Tłoczenie jest cudne :) ale nic poza tym....

      Usuń
  23. no popatrz, a ja miałam zamiar kupić ten top coat z manhattanu. dzięki za ostrzeżenie, teraz go nie kupię :)

    ciekawe, jak u mnie sprawdzi się pomadka Oeparol. choć pewnie nie zużyję jej tak szybko, bo ja pomadki ochronne stosuję tylko pod pomadki kolorowe, a je noszę nieco rzadziej niż błyszczyki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostawię Ci go jeżeli chcesz wypróbować, co? bo ja na pewno nie zrobię z niego żadnego użytku.

      W takiej roli to na pewno będziesz z niej zadowolona. Ona nie jest zła pod katem jakości ale za szybko się zużywa, co w takim przypadku u mnie nie wróży powtórki.

      Usuń
    2. o, pewnie, zostaw :) ależ ja mam z Tobą dobrze :*

      Usuń
  24. Od dawna poszukuję dobrego matowego bronzera, myślałam, że te nowe Joko będą fajne. Ciekawa jestem jakby się u mnie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej dorwać tester :) O ile to możliwe jeszcze.

      Usuń
  25. Hexx, jesteś pierwszą osobą u której przeczytałam negatywna opinię o tym bronzerze i chwała ci za to!!! Mam tak samo, że bronzer czy róż sam niemal musi się nakładać na pędzel (choć bardzo aksamitny nie musi być) i bym kupiła (bo wygląda kusi niesamowicie), a potem pluła sobie w brodę po co skoro mam już swój ukochany bronzer i tylko kasę wydawałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lady, ktoś musiał być pierwszy ;) Ale słowo daję, nie rozumiem zachwytów nad nim...Wiem, że masz bronzer z TBS i jest pomiędzy nimi ogromna róznica. Nie polecam go. Szkoda kasy.
      Nie lubię kiedy kosmetyk jest toporny, kiedy widać jak włosie pędzla staje się obciążone a to niestety się dzieje. Już dawno nie miałam tak beznadziejnej formuły pośród kolorówki....

      Usuń
  26. bubelkow sie troche trafilo.nic z powyzszych nie uzywalam, ale bede trzymac sie z daleka od nich wtedy:)
    Co do puszczania w swiat kosmetykow, tez mam zawsze obawy czy wysylac w swiat cos co mi nie podpasowalo. szczegolnie jak o tym na blogu sie napisze. i w sumie nie wystawiam na sprzedaz/wymianke/oddanie. ale jak sobie pomyslec to przeciez kosmetyk, ktory Tobie nie pasuje moze pasowac, badz byc nawet ulubiecem kogos innego, wiec dlaczego by nie puscic w swiat:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz w pełni rację, nie wszystko zawsze się nadaje do puszczenia w świat ale większość jak najbardziej :)

      W/w bubelki to chyba taka odwrotność tego, że ostatnimi czasy z dużej puli byłam i jestem zadowolona. Równowaga musi być :D

      Usuń
  27. Z Joko lubię tylko lakiery. Pozostałe kosmetyki których używałam były dość rozczarowujące, niestety :( Z pomadek ochronnych natomiast moją ulubioną jest ta z Neutrogeny. Innych już w zasadzie nie używam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neutrogenę lubię i kupuję ją od czasu do czasu, pewnie nawet znajdzie się jedna sztuka w moich zapasach :D

      Mam gdzieś lakier z Joko ale nie ruszałam go ;) Teraz korci mnie cudny nudziak, który pokazują dziewczyny. Może w ramach ostatniej szansy na niego się zdecyduję. Ma szeroki pędzelek i to do mnie przemawia :)

      Usuń
  28. A ja bardzo lubię bronzer joko, na chwilę obecną jest wręcz moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie dobrze trafiłaś :) ja niestety dużo mniej...

      Usuń
  29. Uuu a ja chciałam kupić ten bronzer, dobrze wiedzieć, że ma kiepską konsystencję, na pewno bym sobie zrobiła plamy. ;p Więc będę szukać innego matowego.
    A co do pomadek, to ja polecam Alterrę rumiankową. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie warto poszukać czegoś innego, nawet dopłacić ale mieć świadomość, że wybierasz jakość przede wszystkim.

      Alterrę miałam w starym wydaniu, muszę spróbować nowej wersji :)

      Usuń
  30. ale super się czytało :) poproszę więcej takich nowelek, uśmiałam się bo też błądzę po rossmanie czy innych drogeriach - czasami też w niemym zachwycie wkładam do koszyka takie rzeczy, a w domu się dopiero okazuje :)
    niestety, albo na szczęście żadna z Twoich "perełek" mi się nie trafiła, ale miałam inne :) zazwyczaj jak coś mi nie pasuje to mam chętne osoby i puszczam w świat, oczywiście nie są to jakieś wybrakowane rzeczy, raczej takie, które poprostu nie spasowały mi - do kosza wywaliłam tylko nowiutki tusz do rzęs "lancome", który okazał się podróbą z allegro i zanim do mnie trafił wiedziałam jaki będzie jego finał, nie chciałam ryzykować u siebie i innych osób jakiegoś świństwa na oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renju, dziękuję :* Myślę, że czasami dobrze jest oderwać się od ogólnie przyjętej formy i postawić na coś innego :)
      Myślałam, że tylko u mnie występuję niemy zachwyt :P a w międzyczasie w komentarzach wychodzi, że nie :D To dobrze wróży.

      Wychodzę z założenia, że często lepiej się wymienić/oddać czy ostatecznie sprzedać ale sprzedaż jest ostatnią formą i dużo zależy od towaru. No i zawsze mam problem z wyceną tym bardziej, że coś było używane...

      Usuń
  31. Z Alterrą i BingoSpa mam się na bakier. Jak widzę ich produkty w sklepie omijam je szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co Alterra jakoś strasznie mnie nie zawiodła ale z BingoSpa nie będzie już żadnych zakupów. W pełni rozumiem podejście :)

      Usuń
  32. lubię takie posty;) wiem czego nie kupowac:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja akurat lubię pomadkę z Sylveco i cieszę się, że nie ma w niej cynamonowego posmaku, ale tak jak kiedyś wspominałam, nie jest to produkt dla każdego, bo zapach jest bardzo specyficzny. Mi się podoba, ale ja lubię takie gorzkawo-ziołowe aromaty. Opakowanie do najsolidniejszych nie należy, ale sztyft u mnie się sprawdził, nawilżał usta. Nieco subtelniej pachnie wersja z brzozą. Tutaj naprawdę czujemy zapach kory tego drzewa. Dla mnie jest przyjemny, ale wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu.

    A bronzer z Joko rzeczywiście ma w sobie coś z marchewki... Ale sposób wypiekania cieszy oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mnie chodzi oto, że skoro producent deklaruje, to powinno się TAM znaleźć a nie ma i co? ;)
      Konsystencję przeżyłabym gdyby działała i na dodatek te okropne grudki, które kaleczą usta. Dlatego jestem na nie ale Tobie akurat pasuje :)
      Mam w zapasach wersję brzozową jednak póki co jest daleko ode mnie i może nawet lepiej :)

      Niestety samo tłoczenie to za mało ;)

      Usuń
  34. Szkoda, się tak przejeżdżać na kosmetykach, ale taki nasz los ;) A bronzer od Joko na większości zdjęć wydawał mi się właśnie pomarańczowawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam do końca pewna.... To tak, jak w przypadku Ziemi Egipskiej Bikoru, w żadnym miejscu nie widziałam dobrze zrobionych zdjęć i to jakoś pominę ale opisy były bardzo skąpe. Teraz wiem, że ona jest trudna do obfocenia tak aby kolor był idealnie oddany. Ale... o tym przy innej okazji.

      Usuń
  35. Mnie się podobał wizualnie ten bronzer, ale kolory mi nie spasowały. Mydło z nagietkiem obecnie w mej łazience widnieje i... zgadzam się... nagietkiem to ono nie pachnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony zgodzę się, że to ekstrakt z nagietka i nie ma co kojarzyć tego z kwiatem ale kostka sama w sobie jest małym koszmarkiem.

      Usuń
  36. oj lubię takie zbiorcze recenzje, przynajmniej będę omijać te produkty, troszkę za późno przeczytałam odnoście pomadki Oeparol-niestety już się z nię męczę, ale tak jej nie lubię, że użyłam kilka razy i leży;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W taki sposób można czasem znaleźć coś dla siebie lub uniknąć niepotrzebnego zakupu :)
      Rozstałam się z Isaną, zaliczyła kosz. Nie lubię się męczyć więc polecam to samo w stosunku do Oeparolu :P

      Usuń
  37. Też myślałam o zrobieniu takiego podsumowania bubelków, tylko... żal mi dla nich czasu :D
    W sumie nie miałam nic z tych rzeczy, które opisujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię czytać takie zestawienia, nawet bardziej niż tylko same pochwały ;) To wzmaga czujność i daje możliwość porównania swoich oczekiwań oraz potrzeb. Czasu nie żałuję, bo każdy tekst traktuję tak samo :)

      Usuń
  38. Czytając zaległości uświadomiłam sobie, że trochę mnie jednak nie było :D
    Z powyższych miałam kiedyś maskę BINGOSPA i była koszmarna... wielkie pudło koszmaru :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...