Moja recenzja - Bell 2Skin Pocket Prasowany puder matujący



Puder kupiłam parę miesięcy temu kierowana recenzją MizzVintage, stwierdziłam – spróbuję! Spodobała mi się estetyka opakowania oraz wybór kolorów, ale ostatecznie wybrałam 041 Transparent.



Puderniczka jest wykonana solidnie i jestem mile zaskoczona tym faktem, bez obaw mogłam wrzucić ją do torebki i nic złego się nie działo przez cały okres użytkowania. Do tego praktyczne lusterko i bez problemu mieścił się ponadprogramowy puszek, który dokupiłam osobno. Ponadprogramowy, dlatego bo wybrałam dość duży rozmiar i spodobała mi się jego miękkość.

Mam dziwną relację z tym produktem. Dlaczego? Ponieważ obietnica producenta odnośnie matowienia jest nieco bajkowa. Nie radzi sobie tak, jak, powinien ale pozostałe czynniki sprawiają, że z chęcią po niego sięgam.

Średnio wydajny, ale z drugiej strony cena bardzo przyjazna dla większości portfeli, więc to może być atutem i dzięki temu zużywamy produkt do końca w określonym czasie. U mnie to ponad miesiąc czasu i dobiłam do dna. Szacuję, że starczy już na krótką chwilę, więc całościowo to +/- 1, 5 miesiąca.
Puder jest świetnie sprasowany i bardzo drobno zmielony, nie pyli podczas aplikacji bez względu na to czy sięgamy po pędzel bądź puszek.

Kolor, 041 Transparent jest jasnym beżem, który jest totalnie niewidoczny. Nie odznacza się w żaden sposób na skórze. Nie podkreśla niedoskonałości, nie tworzy plam/placków, nie ciemnieje – jednym słowem niewidzialny przyjaciel!



Bardzo dobrze współpracuje z kremami tonującymi oraz podkładami, które są w moich zasobach jednak, aby nie było kolorowo, efekt matowienia, który ma być jego charakterystyczną cechą jest krótkotrwały. Używany solo w połączeniu jedynie z kremem/serum pojawia się ten sam problem.

Nie oczekuję, aby trzymał mat nieskończenie długo jednak 2h bez względu na użyty krem/podkład itd. jest zbyt krótki. W ciągu dnia potrzebuję kilka poprawek i warto przyłożyć się do nich, bo inaczej mam wrażenie obciążonej skóry oraz wygląda to mało estetycznie.

Kiedy przy odświeżaniu makijażu sięgniemy po pędzel a nie puszek sytuacja się zmienia. Wtedy na nowo jest delikatny i jedwabisty zostawiając delikatną mgiełkę na skórze.
Prawdziwy fenomen: D

Wg mnie wymaga zbyt dużo uwagi. Od pudru matującego oczekuję przede wszystkim, aby zmatowił skórę na ok.5h a poprawki nie były problematyczne i odświeżenie cery miało miejsce bez żadnych problemów. W tym przypadku nie ma o tym mowy. Nie zawsze mogę ze sobą zabrać pędzel do pudru, nie każde okoliczności dają czas.

Mam cerę mieszaną i w ostatnim czasie strefa T mocno się przetłuszcza a w szczególności czoło, więc liczyłam, że ten puder poradzi sobie z tym problemem. Niestety…
Od jakiegoś czasu używam go jedynie z pędzla do wykończenia makijażu, bo cenię sobie jego delikatność, ale to za mało abym wróciła ponownie. Liczyłam, że stanie się idealną wersją „torebkową” jednak to nie to… Dużo lepiej na mojej skórze zachowuje się puder z ELF-a z serii Studio Pressed Powder prezentowany TUTAJ


Bell 2Skin Pocket puder matujący polecę przede wszystkim dla osób, które nie borykają się z nadmiernym przetłuszczaniem. Wtedy może okazać się świetny do poprawek w ciągu dnia lub wykończenia makijażu. Nie przekreślam go całkiem, ale w moim przypadku, przy takich oczekiwaniach cery nie sprawdził się w najważniejszym punkcie, jakim jest zmatowienie cery.

Miałyście do czynienia z tym pudrem? Może u Was sprawdził się dużo lepiej? A może polecicie inny produkt godny uwagi? Z chęcią się dowiem a tymczasem życzę miłego weekendu.

Pozdrawiam!

125 komentarzy:

  1. Właśnie chciałam spróbować ten puder, ale skoro mówisz, że na krótko matuje... To nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie efekt zmatowionej skóry był za krótki więc dużo zależy od cery. Lubię puder z ELF-a oraz nr stał się puder Mac'a. Mam go akurat w wersji sypkiej ale wydaje mi się, że dokupię sprasowany i zakończę eksperymenty ;)))

      Usuń
  2. Ja bardzo sobie chwalę Rimmel Stay Matte ;)Używam go od ponad roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Rimmela dawno temu miałam puder, który bardzo mi pasował ale problemem było to, że to edycja na rynek niemiecki była. Od tamtej pory jakoś nie skusiłam się na coś innego z tej firmy.

      Usuń
  3. W swojej kosmetyczce nie mam żadnego pudru matującego. Żadnego!
    Jakoś nie do końca podoba mi się zamysł tych kosmetyków.
    Ich działanie kojarzy mi się ze sztucznym matem na twarzy, a tego nie cierpię.
    Wolę raz po raz przyłożyć sobie chusteczkę matującą do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze słówko.
      Bardzo, ale to bardzo, podoba mi się opakowanie tego kosmetyku!

      Usuń
    2. Opakowanie tak, na plus :)
      Lubię produkty matujące, szczególnie takie, które zostawiają jedwabisty i naturalny mat a takim jest np. puder z Mac'a o którym pisałam jakiś czas temu.

      Bibułki matujące zdają jak najbardziej egzamin ale lubię je łączyć w celu przedłużenia świeżości makijażu.

      Usuń
  4. Nie znam tego pudru. Bardzo lubię puder prasowany Diora,świetny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za kolorówką Diora ale idę poszperać u Ciebie na blogu :)

      Usuń
    2. Ja z kolei kolorowkę Diora lubię bardzo:) zwłaszcza cienie i błyszczyki:-) a serdecznie zapraszam,buszuj:)

      Usuń
    3. U mnie z Diora sprawdziły się jedynie pojedyncze produkty ale najbardziej zawiodłam się na cieniach :(

      Usuń
    4. Ja też - cienie Diora uczulały mnie jak szalone, czego bym się nie spodziewała po firmie - bądź co bądź - z wyższej półki...

      Usuń
  5. Talk w składzie mnie nie zachęca, pudry z jego zawartością często mnie zapychają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawartość talku nie przeszkadza ale dużo osób na niego narzeka.

      Usuń
    2. Ja na przykład ;D Najgorsze że ten talk jest jeszcze w każdym różu czy rozświetlaczu. Idzie się poryczeć ;[

      Usuń
    3. Jeśli Ci nie przeszkadza to podeślę coś na 42-200

      Usuń
    4. Asik, nie wiem co powiedzieć... Muszę napisać @ ale już jutro, na spokojnie.
      :*

      Usuń
  6. Nie miałam,ale macałam i nie kupiłam z obawy że mnie zapcha :) Obecnie jestem zauroczona mineralnym pudrem prasowanym z Lumene :) Daje przede wszystkim naturalne wykończenie i nie zapycha :) Mimo codziennego użytku wydaje się być wydajny i wystarczy mi chyba na rok. Nie wiem jak Ty zużyłaś Bell w 1,5 miesiąca ** Chyba często robisz poprawki albo nakładasz więcej ode mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazało się, że mam Lumene pod nosem więc pewnie tam pójdę i obejrzę go z bliska.

      U mnie pudry prasowane z reguły dość szybko kończą żywotność choć Bell pobił je na głowę i w zasadzie aż tak często nie nanosiłam poprawek bo nie zawsze miałam do nich okazję. Może to dlatego, że puszek wykorzystywałam częściej niż pędzel? Nie wiem ale faktem jest, że zaskoczyło mnie szybkie odkrycie dna.

      Usuń
    2. Mnie też by zaskoczyło :) Ja używam pudru tylko rano i nakładam pędzlem, więc może faktycznie puszek więcej dozuje.
      Obmacaj koniecznie Lumene :D

      Usuń
    3. Na puszek na nabiera się jednak dużo więcej kosmetyku i widzę, że większość pudrów w ten sposób szybciej wykańczam.
      Zajrzę tam bo chcę kupić jeszcze parę rzeczy z Lumene a jak nie będzie to zamówię online.

      Usuń
  7. Puder nie jest zły ale dupy nie urywa niestety :)
    Mój w dodatku miał delikatną tendencję do ciemnienia na twarzy, u Ciebie nie, więc jet to kwestia pewnie skóry...
    Ale za tą cenę jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena ok ale co poza tym ? trochę za mało :P

      Usuń
  8. Ja w ogóle jakoś nie mam szczęścia do pudrów prasowanych. Weźmy na przykład GOSHa - puder sypki bardzo mi się sprawdzał, a prasowany? Zapycha, jest ciężki, trzeba uważać by nie było go widać, zwiększa widoczność porów... A co do pudru uważam, tak jak Ty - to ma być niewidzialny przyjaciel :) Mi też zależy na długotrwałym macie, więc u mnie pewnie też by się nie sprawdzał. ponadto jestem jakoś uprzedzona do Bell...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem uprzedzona do Bell ale nie sądzę abym mogła coś więcej znaleźć dla siebie w ich ofercie.

      Usuń
    2. Ja ostatnio na blogach natknęłam się na ich nowy podkład i nawet jakoś tak do mnie przemawia o dziwo...

      Usuń
  9. nie znam, nigdy nie miałam.. a z uwagi na moją suchą skórę używam raczej pudrów sypkich, bo są delikatniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ja z kolei lubię obie wersje ale mam zupełnie inne wymagania....

      Usuń
  10. Ja w torebce noszę i do poprawek używam prasowanego pudru dr. Hauschka, który bardzo sobie chwalę, chociaż muszę powiedzieć, że od kiedy odkryłam puder bambusowy z Biochemii Urody, mój makijaż trzyma się tak, że tych poprawek praktycznie nie potrzebuję!
    To takie moje dwa KWC (dodam jeszcze tylko w ramach ciekawostki, że Hauschka jest z nazwy pudrem rozświetlającym, ale nie wiem jakim cudem, skoro matuje jak szalony :))
    Bella nie znam i jakoś nie sądzę, żebyśmy się mieli prędko zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ten puder, dawno temu poznałam ofertę dr. Hauschki i zachwycił mnie puder do ciała, który używałam do matowienia filtrów. Później było kilka innych produktów jednak raczej już nie sięgnę po tę firmę ;)
      Puder bambusowy z BU dużo osób chwali ale ja go nie lubię, nie podchodzą mi te pudry...


      Hmmm....nie wiem w końcu co kupić :D

      Usuń
    2. No właśnie widzę, że to wybór na zasadzie "osiołkowi w żłoby dano" :)) za dużo produktów i za dużo firm, ciężka decyzja. Ja też długo szukałam, zanim kupiłam Hauschkę, tylko że u mnie na starcie odpadała większość firm typowo drogeryjnych (ze względu na moje tendencje do alergicznych reakcji) - skład musiał być w miarę przyjazny.

      A czemu nie sięgniesz już po Hauschkę - nacięłaś się na coś?

      Usuń
  11. Nie miałam z nim do czynienia, chętnie się mu przyjrzę. U mnie prym wiedzie puder Synergen, jest dla mnie ideałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kolei on nie bardzo się sprawdził, nawet leży gdzieś w szufladzie porzucony :D

      Usuń
  12. Myślałam nad jego kupnem, tylko czytałam że robi maskę podczas poprawek puszkiem a nie zawsze chciałoby mi się nosić duży pędzel w torebce. Też mam cerę mieszaną, u mnie świetnie sprawdza się puder sypany Essence Fix&Mat w połączeniu z matującym podkładam Manhattanu daje przyzwoity mat na dobre 4-5 godzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety poprawki za pomocą puszka nie są godne polecenia.

      Usuń
  13. 2 godziny? Phi. Nie będę latała po każdym wykładzie, żeby przypudrować nosek. Dzięki za recenzję, już całkowicie odwidziało mi się jego kupno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz no, możesz też wyskoczyć w trakcie wykładu ;)

      Usuń
  14. Mi jakoś wygląd tej puderniczki zupełnie nie podchodzi, ten kolor mnie jakoś odrzuca. 2 godziny też faktycznie krótko, ale u mnie pewnie nie byłoby tego problemu.
    W ogóle już z miesiąc dumam nad wyborem jakiegoś prasowańca i najbardziej mi podchodzi ten z Maca i Guerlain. Polecasz jakieś z wyższej półki, ale nie dające super matu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor puderniczki jest mało ważny :P

      Polecę Ci puder Mac'a ponieważ ma najciekawszy skład, bez kombinacji a mat nie jest płaski lub taki na tip-top. Zostawia delikatną powłoczkę i świetnie można stopniować efekt wykończenia.
      Guerlain z kolei jest taki jedwabisty ♥ Lubię i cenię sobie ten efekt.

      Usuń
    2. Właśnie tym mnie kusi Guerlain, ale z drugiej strony przy jego cenie podobno jest niesamowicie niewydajny i tutaj Mac przeważa

      Usuń
    3. A dokładnie o jakim pudrze Guerlain mówisz? Dawno temu miałam bajeczny puder sypki, niestety zniknął z oferty ale był bardzo wydajny! Ogromnie podobają mi się także opakowania :D To chyba jedyna firma, która przyciąga mnie w taki sposób.

      Co do Mac'a to piszę cały czas o Mac prep + prime transparent finishing powder.

      Usuń
    4. O Meteorites Compact ;) Opakowania mają genialne, jedno wielkie kuszenie :D Co do Maca to myślałam głównie nad Skinfinish Natural, bo sypaniec, który teraz mam mi wystarcza :)

      Usuń
    5. Kompakt chodził mi po głowie ale finalnie wybrałam MSN z Mac'a i nie wiem, czy dobrze zrobiłam...Są dni, że jestem z niego zadowolona a kiedy indziej wściekam się, że kupiłam. Poza tym brakuje mi w nim lusterka i góra puderniczki jest dość delikatna. Trzeba uważać...

      Usuń
    6. Dzięki za ostrzeżenie, swoją drogą nawet nie zwróciłam uwagi na brak lusterka, bo byłam pewna, że go ma. No to teraz jeszcze większą ochotę mam na meteorytka ;) Mam jeszcze gdzieś z miesiąc na zastanowienie, więc jeszcze się przejdę w między czasie do Maca i przyjrzę się dokładnie ich pudrom prasowanym :)

      Usuń
  15. Z tej serii miałam róż do policzków i świetnie się sprawuje, mam go do tej pory, a zużycie niewielkie ;)
    Jeżeli chodzi o pudry, moim faworytem jest puder matujący z Marizy, a zaraz za nim stoi Synergen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbowałam Synergen dawno temu i u mnie on nie do końca się sprawdził. Leży gdzieś w szufladzie...
      Róże z tej serii faktycznie są godne uwagi :)

      Usuń
  16. Bardzo podoba mi sie w opakowaniu.... nie ma tej wszechogarniającej różowości, która panuje w większości pudrów;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj chciałam po niego sięgnąć, ale widzę, że sie u mnie nie sprawdzi, dzieki za recenzje:)

    OdpowiedzUsuń
  18. 2h to bardzo niewiele, chyba pozostawię jego zakup na dalszy czas..

    OdpowiedzUsuń
  19. nie znam, ale jak na puder matujacy co matuje nna 2h to nie brzmi zachecajaco. kolor jednak ma calkiem ciekawy.podobno maybelline dream matte powder dobrze matuje, ale osobiscie nie probowalam. kilka razy zerkalam i juz prawie w koszyku go mialam ale ostatecznie nie kupilam. mam za duzo pudrow (wszystkiego z reszta za duzo) i obiecalam sobie, ze zaczne porzadne zuzywanie kosmetykow:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ten puder z Maybelline i nie bardzo mnie zachwycił :/ Wychodzi na to, że marudna jestem :P

      Usuń
    2. e tam marudna;) wiadomo nie kazdemu ten sam produkt bedzie pasowal:)
      a probowalas moze mac prep+prime skin refined zone treatment? co prawda to nie puder ale matuje niesamowicie:) ja uzywam na specjalne wyjscia i daje rade cala noc/dzien:)

      Usuń
    3. Zaciekawiłaś mnie tym specyfikiem. Z reguły unikam takich rzeczy bo staram się ograniczać nakładane warstwy na twarz ale poczytam sobie. Dziękuję :*

      Usuń
  20. miałam go, dwa razy, rzeczywiście krótko matowił, ale opakowanie genialne :)
    wcale się nie niszczyło w torebce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jest świetne! w zasadzie puderniczkę zostawię bo sprasuję sobie coś innego w jego miejsce :)

      Usuń
  21. jeżeli krótko matowi to szkoda kasy, lepiej zainwestuje w puder bambusowy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób go chwali jednak u mnie pudry z BU się nie sprawdziły.

      Usuń
  22. rzadko używam puder :) więc za ten podziękuję :) bardzo przydatna recenzja

    OdpowiedzUsuń
  23. Mialam kiedys puder matujacy z Bell i bardzo go lubilam,matowil skore nacaly dzien. Pozniej przerzucilam sie na bambusowy z bu i lata mijaly:D dopiero niedawno kupilam puder z bourjouis i teraz puder prasowany to dla mnie zupelnie cos nowego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię mieć obie wersje pod ręką bo sypka w domu a prasowana do torebki. Jednak teraz zostałam z końcówką i szukam czegoś na szybko...

      Usuń
  24. uwielbiam szate graficzną Bell, co do kosmetyków, rzadko po nie sięgam , jednak mam swoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnimi czasy przyciąga oko :) ale ładne opakowanie to za mało.

      Usuń
  25. Nie miałam do czynienia z tym pudrem, ale rzeczywiście estetycznie wygląda to opakowanie. :-)
    Przez minerały odzwyczaiłam się od prasowanego... wszystkiego... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Dzięki minerałom polubiłam proszki ale zostałam wierna "prasowańcom" i jak wrócę do UK to mam ich trochę do sprasowania :)

      Usuń
  26. Ja używam pudru matującego z YR. I zużyć go nie mogę, jest piekielnie wydajny. Ale przyznać muszę, że nie codziennie robię pełny makijaż, więc i nie codziennie go używam. Zostawia cerę aksamitną i miękką w dotyku, to lubię ;) I utrzymuje się długo. Matuje, owszem, aczkolwiek ja nie mam zbytniego problemu ze świeceniem się cery. Jest dość drogi jak na moją studencką kieszeń, ale jego wydajność to w zupełności wynagradza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M.ino piszesz o wersji sypkiej? bo w sumie nie zagłębiam się specjalnie w kolorówkę YR jakoś pielęgnacja bardziej trafia w moje potrzeby :) A sypańców mam pod dostatkiem i przydałoby się coś do torebki :)

      Usuń
    2. Nie, piszę o wersji prasowanej z serii Couleurs Nature ;)

      Usuń
    3. Dziękuję :* idę go sobie obejrzeć!

      Usuń
  27. U mnie mógłby się sprawdzić, ale muszę wykończyć moje mega zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. najlepiej matowi... mąka ziemniaczana ;-) a z kosmetyków kolorowych, jeśli wciąż jesteś w PL, to zajrzyj do drogerii, które mają w ofercie PAESE (namiętnie używam podkładu i pudru w kamieniu), MIYO też warte przetestowania (mini dropsy z miyo to mój nałóg lakierowy ;-), a tusz pogrubiający jest bardzo bardzo!)
    uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leno mąka ziemniaczana totalnie nie dla mnie ;)Miałam wątpliwą przyjemność poznania jej kiedy wchodziłam w świat filtrów. Moja cera nie toleruje takich kombinacji. Co do Paese to mam uraz do tej firmy bo jest to poprzednia Euphora, która niesamowicie mnie uczuliła. Z Miyo wystarczy mi krótka przygoda z cieniami metalicznymi, które są mega bublami.
      Chyba staję się coraz bardziej wybredna :P ale dziękuję :* bo wiem, że chciałaś dobrze!

      Usuń
  29. Szkoda, że z matowieniem u niego kiepsko, ja szybko zaczynam się świecić...

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałam na niego ochotę, ale już mi przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeżeli potrzebujesz dobrego pudru matującego to lepiej poszukać gdzie indziej.

      Usuń
  31. No to klops bo się przetłuszczam dosyć bardzo :( T chyba produkt nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie polecam, sama szukam dalej :)

      Usuń
  32. Niestety nie znam tego pudru - z prasowanych wierna jestem od lat Astorowi teraz jako skin match nr 300 (wcześniej w kompakcie ) jak dla mnie wymarzony mat - choć też poprawiam po kilku godzinach, ale jedynie po nim nie mam przykrych niespodzianek - boję się trochę eksperymentów, no chyba, że coś mnie z miejsca powali :P buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że mało co mam/miałam z tej firmy. Obejrzę sobie go przy okazji i poczytam wcześniej.

      Usuń
  33. Pryznaje ze mialam na niego ochote bo szukam czegos do torebki, ale troszke sie zniechecilam tymi 2 godzinami..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz podobny problem z przetłuszczaniem jak ja to nie polecam tego pudru.

      Usuń
  34. Ja miałam puder sypki z MySecret, ale mat jest tak do 4 godzin. Mimo wszystko, teraz będę używała z MACa MSF

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Mineralize Skinfinish Natural i łączy Nas trudna relacja...

      Usuń
  35. Miałam ten puder jakiś czas temu i wtedy moja cera miała akurat lepszy okres, byłam z niego zadowolona, ale gdy zaczęła się przetłuszczać, zaczęłam szukać zastępcy. Z pudrów łatwo dostępnych w Polsce mogę polecić transparentnego sypańca z Inglota. Matuje moją mieszaną cerę przez 6 h i jest niewidoczny. Niestety, otrzymujemy niewielką ilość produktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za Inglotem za bardzo :( no i zdecydowanie szukam pudru prasowanego, bo sypkich mam pod dostatkiem a trudno o przyzwoitą jakość pudru do torebki....

      Usuń
    2. Rozumiem;) Trudno nosić ze sobą puder, lusterko i pędzel;) Z prasowańców całkiem niezły puder ma Rimmel, używałam zarówno wersji transparentnej jak i peach. Niestety on nie ma lusterka, a to plastikowe,delikatne opakowanie niespecjalnie nadaje się do torebki...

      Usuń
    3. Gdybym chciała nosić przy sobie wszystko co mi potrzebne, to kosmetyczka byłaby rozmiarów mojej torby :D No i stawiam na minimalizm, musi być funkcjonalna puderniczka z lusterkiem oraz miejscem na puszek. Pędzel do torebki to wyłącznie chowany....a takiego jeszcze nie znalazłam, który pasowałby mi pod każdym katem i koło się zamyka...

      Usuń
  36. Nie używam pudrów matujących, makijaż wykańczam odrobiną sypkiego pudru.
    Do tej pory używałam Inglot-a, który powolutku się kończy i zastanawiam się co teraz kupić - czy puder z Oriflame czy Yves Rocher czy jeszcze coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię mieć obie wersje pod ręką ale na chwilę obecną puder prasowany jest priorytetem...Z Yves Rocher regularnie wracałam do pudru sypkiego, który opisywałam jakiś czas temu :)

      Usuń
    2. OOO to dobrze wiedzieć, bo się nad nim zastanawiałam, poszukam recenzji u Ciebie. Coraz bardziej przekonuję się do ich kolorówki.

      Pisałaś, że uwielbiasz zapach żurawiny i przypomniałam sobie, że mam balsam do ciała pięknie pachnący żurawiną.
      To jest balsam Cztery Pory Roku z nowej serii Ecodermine - balsam ujędrniający. Pachnie fantastycznie i zapach dosyć długo się na ciele utrzymuje. W dodatku balsam ma 95% składników pochodzenia naturalnego i kosztuje "aż" 9 zł :)

      Usuń
    3. Robiłam porównanie z Vichy i pudrem Mac'a. Za dobrze nie znam ich kolorówki ale są rzeczy, które lubię i wracam :)

      Czytałam o tych balsamach ale gdzie to dostać? Podczas ostatnich zakupów w Tesco wypatrzyłam jedynie masło Pomarańcza i mango oraz peeling solny, nic więcej nie było :/ W UK zostawiłam z serii Venus balsamy: ujędrniający i regenerujący jak dobrze pamiętam i są świetne!

      Musze poszukać.

      Usuń
    4. Ja je wygrałam w konkursie na wizażu, widziałam je w sieci marketów Delikatesy Centrum i w miejscowej drogerii. Jak nie znajdziesz to daj znać na mail, to Ci kupię i prześlę dopóki jestś w PL.
      Są 4 rodzaje tych balsamów. Kosztują ok. 10 zł. Ja uważam, że są bardzo fajne.

      Usuń
    5. Dziękuję za pamięć :*
      Ponoć są w Tesco ale muszę sprawdzić a w razie czego będę się dobijać :D

      Usuń
  37. o, może sie skusze, bo nie potrzebuje pudrów intensywnie matujących ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie może dobrze Ci służyć :)

      Usuń
  38. Ja belle kupowałam zawsze na wakacjach u babci mające te 13-16 lat i wspominam miło, takie pierwsze zetknięcie (z Miss Sporty tez) z kosmetykami. Aż się łezka w oku kreci :) Ale jakoś teraz nie mam przekonania do Bellowych produktów i staram się je omijać szerokim łukiem. Nie oznacza to że nie zaglądam do ich szafy, owszem zaglądam ale jakoś nic nie przykuwa mojej uwagi na tyle abym się skusiła.
    Jeśli chodzi o transparenciaka ja używam ArtDeco fixera i działa dla mnie w sam raz :) Jest moim pierwszym i jedynym od jakichś 2 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Bell to zawsze kojarzy się z czasem jak miałam naście lat :P i chyba tak już pozostanie.
      Marka dobra dla nastolatek i wydaje mi się, że większość młodych kobiet tez może być zadowolona. Ja niestety potrzebuję czegoś więcej choć ten puder jest dość dobrym produktem.

      Z ArtDeco miałam dużo kosmetyków ale jakoś żaden poza niektórymi cieniami nie pozostał na dłużej ;)

      Usuń
  39. Mam ten puder i lubię go, używam zazwyczaj do małych poprawek w ciągu dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz :) Dobrze, że Tobie pasuje.

      Usuń
  40. Zamówiłam go kiedyś na Allegro i przyszedł w kawałkach, więc używałam jako puder sypki :) Lubiłam! Tani i dobry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobną przygodę parę razy, jest to dobra metoda :)

      Usuń
  41. Nie znam zupełnie, kolorek widzę ładny. ja miałam raz idealny matujący puder, to był shiseido pureness mam nadzieję, że jeszcze kiedyś trafię na promocję, bo chętnie bym go znów przy sobie miała. Efekt idealnego matu i photoshopa w jednym;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę go obejrzeć w takim razie, planuję wybrać się do Douglasa więc może akurat :)

      Usuń
    2. Jak go spotkasz to zerknij, może akurat Ci się spodoba;)

      Usuń
  42. nigdy go nie miałam, ale myślę, że kiedyś się skuszę na niego jako puder do poprawek - ot tak, żeby zobaczyć, czy polubię, czy nie :) na razie mam prasowańca z Alverde, który czeka na mój powrót ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat by Ci spasował do poprawek ale jest odrobinę "trudny" w takim użyciu.
      Zadowolona jesteś z Alverde?

      Usuń
    2. jeszcze go nie używałam, bo zapomniałam zabrać ze sobą do Pl :)

      Usuń
  43. Ja raczej potrzebuję dłuższego matu, więc się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię kiedy efekt zmatowionej skóry utrzyma się na przyzwoitym poziomie :)

      Usuń
  44. nie korzystałam z tego pudru, ponieważ nie mam problemów ze świecącą się cerą i raczej unikam matujących produktów (podkreślają suche skórki). chociaż w sumie jeśli ten nie matuje zbyt mocno, to może właśnie sprawdziłby się u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że dla normalnej cery bez większych problemów będzie w sam raz :)

      Usuń
  45. Parę lat temu miałam puder Bell i pamiętam że dobrze mi służył, mam swojego ulubieńca, sypańca ale takie prasowane też lubię :)) Od czasu do czasu kupuję coś dla odmiany, choć na Bell raczej nie padnie, trudna dostępność stacjonarnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz dostęp do Hebe? bo tam widziałam szafę Bell :)

      Usuń
  46. 2 godziny matu to zdecydowanie za mało jak dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  47. Miałam na niego ochotę, ale jeśli słabo matuje to się nie skuszę. Sama używam Rimmela Stay Matte od wielu lat i sprawdza się u mnie najlepiej. Puderniczka jednak jest kiepskiej jakości i w torebce mogłaby spowodować totalny kataklizm. Ostatnio zaprzyjaźniłam się też z pudrem Babydream do ... pupy :) Chociaż mam dość ciemną cerę to sprawdza się idealnie jako puder sypki, skusiły mnie opinie dziewczyn z Wizażu, spróbowałam i nie żałuję :) Oczywiście jego też do torebki nie polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj puder Babydream to mój ulubieniec, o którym jakiś czas temu pisałam na blogu jednak do twarzy go nie używam. Niezastąpiony do pielęgnacji ciała.
      Do torebki nie bardzo, tak jak piszesz ;)))

      Oglądałam puder z Rimmela ale puderniczka jest faktycznie do niczego...

      Usuń
  48. Miałam ochotę kiedyś na ten puder, ale talk w dużych ilościach wybitnie mi nie służy. Obecnie zadowalam się pudrem bambusowym z BU:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...