Bachor


Dzisiaj trochę inaczej, temat w pewnym sensie mi bliski, artykuł na tyle mnie zainteresował, że jestem ciekawa Waszego zdania.

źródło http://www.edziecko.pl/rodzice/55,79361,10892504,,,,10892484.html

Przeglądając różne artykuły na GW natknęłam się na tekst Precz z bachorem! KLIK! więcej można poczytać na bachormagazyn.pl
 
Przyznam się, że bardzo spodobała mi się forma oraz przekaz- prosto i bez lukrowania. Będę zaglądać tam częściej bo warto, a Wy jak uważacie? 

Pozdrawiam!

59 komentarzy:

  1. Poczytałam i aż popłakałam się ze śmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo życie:)
      Uważam, że warto zaglądać.

      Usuń
    2. Warto :)
      Artykuł - "rodzic zombie" świetny.
      Muszę podrzucić linka wszystkim dzieciatym koleżanom.

      Usuń
    3. Przeczytałam właśnie. Na pewno będę tam zaglądać:)

      Usuń
  2. No cóż, różne są spojrzenia na świat. Ja póki co nie planuję dzieci i pewnie długo to się nie zmieni, nie mam nic do małych bachorów. Bardziej mnie drażnią nie raz nieudolni rodzice, którzy pozwalają dziecku na wszystko byle im nie przeszkadzało, a to że innym przeszkadza np. w autobusie czy restauracji mają gdzieś.

    A to prawda z tymi ograniczeniami na Wyspach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (...) Bardziej mnie drażnią nie raz nieudolni rodzice, którzy pozwalają dziecku na wszystko byle im nie przeszkadzało, a to że innym przeszkadza np. w autobusie czy restauracji mają gdzieś.(..)
      w zupełności się z Tobą zgadzam. To nie dzieci, tylko ich leniwi/głupi/nieudolni rodzice mnie irytują.

      Usuń
    2. Lady masz wiele racji w tym i najgorsze jest to, że takie dziecko ma później cały czas w sobie postawę roszczeniową.
      W ciągu dnia nie ma problemu ale wieczorem nie wejdziesz do lokalu z dzieckiem, Moja Męska połówka mówi, że jest taki zapis w licencji więc jeżeli właściciel nie chce jej stracić to trzyma się tego.

      Kosmetyczne podróże, od rodziców się wszystko zaczyna. Niestety.

      Usuń
  3. Nie rozumiem o co chodzi z nurtem antydziecięcym. Każdy z nas był kiedyś małym bachorem ;) Szanuję, że ktoś może nie chcieć mieć dzieci, ale żeby robić z tego nową modę...przegięcie. Moim zdaniem popadanie w skrajności nie jest dobre i nie popieram ani pokazywania macierzyństwa jako czego pięknego i słodkiego, ani jako czegoś strasznego.
    Mam córkę i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Tak naprawdę osoby nie posiadające dzieci nie są w stanie powiedzieć nic na ten temat. Zarówno całe życie jak i nasze uczucia bardzo się zmieniają kiedy pojawia się mały ktoś. Nie jesteśmy nawet w najmniejszym stopniu przewidzieć tego co będziemy czuć kiedy na świecie pojawi się nasz syn czy córka. Uważam też, że miłość matki do dziecka jest najpiękniejszym uczuciem jakie mogło mi się kiedykolwiek przydarzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do tego co napisałaś dodam jedynie, że zawsze kiedy słyszę o strefach wolnych od dzieci postuluję wprowadzenie również stref wolnych od idiotów - i to zarówno bezdzietnych, jak i tych dzieciatych.

      Usuń
    2. No właśnie, nurt antydziecięcy fajny jest dla tych, co dzieci nie mają. A jak jest się samotna mama i chce się wyjść na obiad ze znajomymi trzeba swój czteroletni przychowek brać ze sobą albo siedzieć w domu. Ciesze się, że żyję w kraju, w którym jest nurt prodziecięcy, w knajpach są krzesełka dla maluchów i kąciki dla dzieci z TV i klockami, tak żeby rodzice też mogli mieć życie towarzyskie :)

      Usuń
    3. o to to strefy wolne od głupców :] jestem za!
      ja jestem antydzieciowa i mnie i tak dosadnie nie trzeba ale artykuł dobry, przyjrzę się tematowi; dzięki za cynk

      Usuń
    4. ja jestem dzieciowa - z oczywistych względów - ale uważam, że wszystko powinno odbywać w swoim czasie i miejscu. do szału doprowadza mnie głupota i bezmyślność - knajpa o 23 z minutami to nie jest miejsce dla niemowlaka i to rodzice są winni temu, że ono płacze i krzyczy, nie ono, bo jest po prostu zmęczone i przytłoczone. Nie ma tu miejsca na tłumaczenie, że rodzice też chcą wyjść - jak ktoś się decyduje na dziecko, to musi liczyć się z pewnymi ograniczeniami. nie mam natomiast nic przeciwko dziecku w porze obiadowej pod warunkiem, że ktoś się nim zajmuje. bardziej będzie mi po prostu przeszkadzała chamica rechocząca na całą knajpę i jej towarzysz, który nie przebiera w słowach. natomiast nie do zaakceptowania są dla mnie sytuacje, gdy rodzice siedzą i bawią się w najlepsze, a małe gania po całej knajpie, wpada kelnerom pod nogi, zagląda ludziom do talerzy i ogólnie uprzykrza innym życie. ale to nie jest wina dziecka, tylko nieudolnych i głupich rodziców.

      i uprzedzając wątpliwości - tak, jeśli moje dziecko zaczyna zachowywać się niefajnie, a mnie zaczyna być trudno nad nią zapanować, proszę o zapakowanie na wynos, płacę rachunek i idę z nią do parku.

      Usuń
    5. Domi, wydaje mi się, że w dużej części jest to prowokacyjne ale wg mnie napisane w ciekawy sposób ciętym językiem. Nie jestem za nurtem antydzieciowym bo nie oto chodzi tylko o ukazanie, że nie wszystko jest takie słodkie jak to zazwyczaj jest propagowane.
      Autorki mają duży dystans i to mi się podoba ;)

      Smoky, strefa jak strefa ale uważam, że zabieranie dziecka ze sobą w każde miejsce nie jest niczym dobrym.

      Agga, pora obiadowa to wg mnie nic dziwnego ale zabieranie dziecka ze sobą wieczorem np. do pubu nie jest dobrym pomysłem.
      Miałam okazję w Polsce bywać w miejscu gdzie dzieci nie były problemem ale rodzice ich później byli bardziej zajęci sobą niż nadzorem nad dziećmi, które większość czasu spędzały na placu zabaw poza lokalem....

      Obsession, nie uważam aby to było dosadne a jedynie dystans i krzywe zwierciadło.

      Usuń
    6. Smoky, właśnie o TO mi dokładnie chodzi i taka jest zasada na Wyspach.

      Usuń
    7. Dziewczyny, ale Bachor nie jest jak to napisałyście "Antydzieciowy". Przeciwnie. Jest jak najbardziej dzieciowy :) Wszystkie artykuły to satyra na nasze teoretycznie prorodzinne społeczeństwo. Dlaczego tylko teoretycznie? Bo aby nie stracić pracy kobieta jak najszybciej musi wrócić do pracy, często młodzi rodzice ze swoimi problemami muszą radzić sobie sami. Młode mamy są zmęczone jednoczesną opieką nad dzieckiem i pracą a zewsząd znane mamusie (np. Mucha) chwalą się jakie to macierzyństwo jest łatwe, jak łatwo wrócić do figury sprzed ciąży, itd. A my głupie czujemy się sfrustrowane, że sobie nie radzimy. Zapominamy, że taka Mucha ma osobistego trenera i 2 nianie do pomocy :P

      Usuń
    8. Ja na swoją ukochaną córcię mówię Diablątko lub Diablę i wiele osób oburza się jak to słyszy :P

      Usuń
  4. Nie przeczytałam ... Po kilka pierwszych akapitach miałam dosyć ...
    Jako matka po prostu takich słów nie rozumiem ...

    W ogóle nienawidzę, jak ktoś na dziecko mówi 'bachor'!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale przecież to nie jest na serio

      Usuń
    2. Od razu mi się wk*rw włączył i tyle :]
      Nic nie poradzę ...

      Usuń
    3. Jamapi, doskonale Cię rozumiem ale to, co jest ukazane w artykułach to krzywe zwierciadło.

      Stri ma rację, to nie jest na serio.

      Usuń
    4. No ja wiem, że nie jest na serio, ale po prostu tego typu artykuły nie są dla mnie ...

      Może to być krzywe zwierciadło, przymrużenie oka i żart roku, ale mnie to po prostu nie bawi :)
      Nie podchodzi mi taki podśmiewczy ton w tym temacie.

      Po prostu ...

      Usuń
    5. Każda z Nas odbiera to inaczej, szanuję to :)

      Usuń
  5. tekst o szkole lol
    podoba mi się
    trzeba mieć dystans

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie można brać wszystkiego dosłownie ale tekst o szkole jest w dużej mierze prawdziwy, tak to funkcjonuje.

      Usuń
  6. zgadzam się z tym tekstem - ja właśnie jestem osobą, która nigdy dzieci mieć nie chciała i już nie raz byłam na wczasach w hotelach, gdzie rodzin z dzieciakami po prostu się nie przyjmuje. Nie mam zamiaru psuć sobie urlopu przez drące się dookoła bachory - bo mi to po prostu przeszkadza. W restauracji potrafię zmienić stolik, jeśli obok siedzi matka z dziećmi, wysiąść z komunikacji miejskiej jeśli jakiś niemowlak drze się wniebogłosy. I niech mi nikt nie mówi, że jak bedę miała swoje to bedzie inaczej - nie będzie bo nigdy na dzieciaka się nie zdecyduję. Prędzej piekło zamarźnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siouxie na tym polega prawo wyboru:) i uważam, że każdy ma do tego prawo.

      Usuń
  7. przyznaje ze sie usmialam, moze dlatego ze nie jestem matka a i za dziecmi nie przepadam ( brak mi podejscia i mnie to nie martwi ) ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marie, wg mnie nie ma znaczenia czy jesteś matką czy nie- każdy z nas kiedyś był bachorem;)ale jak sama obserwuję to, co prezentują media - słodkie aż do bólu, ciąża to okres szczęścia itd. nie jest to normalne. Każdy ma chwile słabości, zwątpienia i jest cała masa innych czynników przez które matka/ojciec mogą mieć czasami dość. Dlatego nie mówmy, że macierzyństwo to ogromne szczęście i euforia, trzymajmy się faktów, że to TAKŻE ciężka praca.

      Usuń
    2. zaryzykowałabym stwierdzenie, że to bardzo ciężka praca, a także ogromne szczęście i euforia ;P

      Usuń
    3. Smoky, trudno się nie zgodzić :) Życie.

      Usuń
    4. Dlatego tez nie podoba mi się to pismo, bo ugruntowuje w młodych ludziach (vide Marie) przekonanie, że rodzicielstwo to pasmo udręk i wyrzeczeń. Obserwując to co dzieje się w naszym państwie mam wrażenie, że jest to celowa polityka i wcale nie popadam w jakąś paranoję i spiskowa teorię dziejów.

      Usuń
    5. rodzicielstwo to ogromna odpowiedzialność i im o tym głośniej, tym lepiej. w jakiejkolwiek formie, nawet takiej. moim zdaniem. lubię myśleć, że młodzi ludzie też potrafią myśleć za siebie.

      Usuń
    6. Nie wszyscy niestety. A już na pewno nie wszyscy potrafią "odebrac" tak wyrafinowana formę jak ironia :(

      Usuń
    7. Dodam tylko na potwierdzenie swoich słów, że według badań zaledwie 1/3 polskich odbiorców rozumie tak prosty przekaz jakim jest Dziennik TV :(

      Usuń
    8. Tutaj zgadzam się z Krzyklą. Ironia to już wyższy stopień wtajemniczenia. Nie przemawia do mnie twierdzenie, że ten magazyn uświadamia młodych ludzi o tej ogromnej odpowiedzialności. Bo po prostu: żeby zrozumieć, o co autorkom chodzi, trzeba już wiedzieć, że macierzyństwo to nie słodka bajka.

      Usuń
    9. mnie za to nie przekonuje stwierdzenie siane po pismach pt "mamo to ja" że wszystko jest słodkie, czyste i pachnące

      Usuń
    10. Bo nie jest :) Ale nie jest też takie, żeby człowiek chciał wystawic własne dziecko na Allegro ;)

      Usuń
    11. Właśnie - mamy pismo "mamo to ja", które rzyga tęczą i mamy "Bachora". Dwie skrajności. Szkoda, że nie ma czegoś takiego wypośrodkowanego. Dlatego moją wiedze o dziecku czerpałam z wizażowej odchowalni, porad mądrych kobiet w rodzinie i porządnej literatury. Człowiek naczyta się pisemek jak to wszystko jest piękne, błękitnoróżowe i bezproblemowe, a później przychodzi tygodnoiowy nocny maraton bez snu i hemoroidy. Ale o tym się nie pisze. Pamiętam kiedyś Chylińska zamieściła gdzieś fantastyczny felieton wlaśnie o sutkach krwawiących od karmienia, niedospaniu i innych fizycznych nieprzyjemnościach bycia mamą. To było mocne i prawdziwe. I oczywiście zjechali ją za ten tekst na maxa.

      Usuń
    12. Taaaak, i rozklapiocha potem była! :D

      Usuń
  8. super, nieźle się uśmiałam i ucieszyłam, że są jeszcze ludzie nie rozpływający się wiecznie nad każdym dzieciątkiem.
    I nie chcę być wszędzie i zawsze zmuszana do ochów i achów bo tak wypada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margaretko, nawet nie wiesz jak mnie irytuje takie zachowanie i każda osoba która ślini się nad dzieckiem a jakby mogła to by je schrupała.... Rozumiem radość ale bez przesady.
      Pamiętam takie spotkanie ze znajomą, Ona tyle co urodziła dziecko i było Nas kilka - wszystkie zawisnęły nad wózkiem jakby w życiu dziecka nie widziały, na boga!

      Usuń
  9. Nie lubię przeginania w żadną stronę. Teraz na wszystkim chce się zrobic pieniądze i osiągnąc sukces: na promowaniu na siłę homoseksualizmu, życia w pojedynkę ("single"), czy, jak tu, ośmieszaniu rodzicielstwa. Bycie świadomym rodzicem jest bardzo trudne i pismo chce w ironiczny sposób niektórych uświadomic. Nie podoba mi się jednak forma. Nie akceptuję m.in. kpin z religii - jakiejkolwiek. Nie akceptuję nurtu "antydzieciowego", ponieważ dziecko to taka "glina", z której mądry i zdolny rzeźbiarz może ulepic arcydzieło a jeśli rzeźbiarz jest mierny to nie można miec pretensji do "materii". Ja jestem za nurtem "anty-durnorodzicielskim", ponieważ to, że dziecko krzyczy w autobusie, biega w restauracji lub zakłada nauczycielowi kubeł ze śmieciami na głowę to wynik wychowania przez rodziców nieudaczników. Niektórzy po prostu nie powinni miec dzieci i chwała za to tym, którzy są tego świadomi i nie unieszczęśliwiają siebie, dziecka i innych. Nikt za rodzica dziecka nie wychowa - ani opiekunka, ani szkoła, ani państwo. Frustracja autorów m.in. takich pism jak przytoczone wyżej wynika z tego, że w państwie nie funkcjonuje polityka prorodzinna, matkom wmawia się, że są cyborgami, które MOGĄ rodzic dzieci, wychowywac, prowadzic dom i jednocześnie pracowac 12/24h. Nie jest to prawdą. Trzeba dokonac wyboru. Nie da się pogodzic wszystkiego, bo w pewnym momencie kołderki gdzieś zabraknie. Niestety ten deficyt czasu zazwyczaj objawia się niewychowaniem dzieci czyt. społeczeństw. Moda na wyrodne matki, nurt "antydzieciowy" to nic innego jak wyraz nieradzenia sobie z nadmiarem obowiązków. Szkoda tylko, że dorosły nie jest w stanie się przyznac do własnej bezsilności i próbuje przerzucic "winę" na dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak jak pisałam szanuję decyzję kobiet, które nie chcą mieć dzieci, ale też wyznaję zasadę "nigdy nie mów nigdy".
    Znam parę kobiet, które zarzekały się, że przenigdy nie będą mieć dzieci- wpadły i teraz nie wyobrażają sobie życia bez dziecka i rozpływają się nad nim tak jak opisała to wyżej Hexx :)
    Macierzyństwo to coś czego nie da się opisać bo trzeba to przeżyć, dlatego mogę czytać książki, artykuły itd na temat dzieci tylko i wyłącznie napisane przez osoby posiadające dzieci. Ktoś kto nie posiada dziecka nawet w najmniejszym stopniu nie jest w stanie wyobrazić sobie tego jak to jest kiedy się ma własne. Cudze dzieci to całkowicie inna bajka, której nawet w najmniejszym stopniu nie można porównać do posiadania własnego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi, ale pisałam ją między klientkami ;)

      Usuń
    2. to samo pomyślałam, jak czytałam niektóre wypowiedzi powyżej, aż mi się śmiać zachciało, bo ja też tak samo głośno krzyczałam, że nie, że nigdy, że się nie nadaję, że prędzej piekło zamarznie, ale w pewnym momencie poczułam się po prostu gotowa, zapragnęłam dziecka i na nic się zdało moje zarzekanie ;) to samo przychodzi, albo i nie i nie ma co gadać, że nigdy i że w życiu, bo naprawdę nigdy nic nie wiadomo ;)

      Usuń
    3. Smoky, uważam, że nie ma czegoś takiego jak *nigdy w życiu* bo wiele razy przekonałam się jak bardzo można się mylić ;)
      Odkąd pamiętam byłam na "nie" wobec dziecka, totalna abstrakcja ale nie wykluczałam, że to się nie zmieni. Wychodziłam z założenia, że jeżeli dojrzeję do takiej decyzji to wtedy. Minęło ponad 10 lat od tamtej pory i po raz pierwszy wiem, że tak, teraz to jest TA chwila:)
      Jednak obce dzieci nie wywołują we mnie fali czułości:)))

      Usuń
    4. Hexx, pójdź w me ramiona, niech Cię uściskam :D Czy już mam gratulowac?

      Usuń
    5. Krzyklo jeszcze nie :) ale nie zapeszam :*

      Usuń
    6. we mnie też nie wywołują, a wręcz się ich boję ;)
      to też jest nie lada sztuka, by swoim własnym dzieckiem nie zameczyć innych, nie każdy musi być zakochany w twoim dziecku, nie każdy musi mieć ochotę je trzymać na rękach, czy zabawiać, a są niestety mamy, którym wydaje się, że ich 'skarb' musi zachwycać wszystkich dookoła. ;P

      daj znać, kiedy zacząć Ci gratulować ;):):)

      Usuń
  11. zajrzę w chwili wolnego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja to wszystko rozumiem - że to ironia, że żart właśnie z "nieudacznych rodziców", ze słodkich pisemek (heloł, a te popularne magazyny dla kobiet, które czyhają na nas w kioskach z seksiwem na pierwszej stronie, to niby inteligentniejsze?), ale obawiam się, że nie do wszystkich to dotrze, że będą to traktować na serio i cieszyć się z kolejnych sprzymierzeńców w idiotycznym antydzieciowym ruchu. A moim zdaniem jest zupełnie inaczej. Mam wrażenie, że nawet autorka tego artykułu dla Gazety.pl nie potrafiła tego skumać, bo pisze o tym magazynie w kontekście nurtu antydziecięgo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słomko, dotrze tam gdzie powinno lub będzie podłoże. Nie ma sensu wszystkiego traktować śmiertelnie poważnie.
      Autorka artykuł oparła o nurt anty-dziecięcy ale po to, by pokazać go z innej strony jaką magazyn przedstawia na swój własny sposób. Takie jest moje zdanie:)

      Usuń
  13. nie mogę skomentować tego artykułu... z racji że jestem pedagogiem, wole nawet nie próbować

    "bachor" - co za tytuł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straberrry, bycie pedagogiem w żaden sposób nie ma znaczenia;)

      Usuń
  14. przypuszczam, że już jesteś w jakiś sposób przygotowana, ale warto się zaopatrzyć w książkę, którą ja kupiłam, i która przeprowadza przez ciążę tydzień po tygodniu. ja niby planowałam, wcześniej kwas foliowy łykałam, ale nie wiedziałam co i jak i czego się spodziewać. jak będziesz miała okazję zakupić to polecam, a jak nie to jak za miesiąc będę w Polsce to mogę Ci kupić, gdybyś chciała. "oczekiwanie. wszystko, co musisz wiedzieć o ciąży i porodzie" Anna McGrail, Daphne Metland. jak będziesz chciała to ci mogę przybliżyć szczegóły i podesłać jakieś skany z książki

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...