Olay krem nawilzajacy z dodatkiem podkladu dla jasnej karnacji vs Bielenda Piekna Skora Orzechowa krem z lekkim podkladem

  

 
Obiecalam,ze przygotuje zestawienie pomiedzy kremem tonujacym Olay a Bielenda Piekna Skora.Zdjecia wiernie oddaja kolory,nalozone w dosc duzej ilosci aby zobrazowac tonacje poniewaz Bielenda jest zupelnie innym kolorem-zostawia wykonczenie ala smagniecie sloncem,ktore bedzie widoczne przy jasnych karnacjach.Nie ciemnieje i ladnie stapia sie ze skora.Producent okresla go mianem kremu z lekkim podkladem i cos w tym jest bo w odroznieniu od innych kremow tonujacych dodatkowo delikatnie kryje.Nie nadaje sie dla cer problemowych ale przy niewielkich niespodziankach i pomocy korektora bedzie wystarczajacy:)
Niestety poziom nawilzenia w moim przypadku jest za slaby-potrzebuje dobrego kremu,ktory stanie sie baza.Nie bede zbytnio rozpisywac sie o Bielendzie bo jakis czas temu dokladnie ja opisalam-KLIK!  

 
 
 
Olay dla jasnej karnacji to jasny czysty bez,ktory w kontakcie ze skora staje sie totalnie niewidoczny;) Przyjemna kremowa konsystencja,ktora dobrze rokowala nieco mnie rozczarowala w pozniejszym uzyciu.Optycznie wygladza i rozpromienia skore,dodatek podkladu nadaje wyrownanie kolorytu i..tyle;)
Uzywany solo jest zbyt slaby,potrzebuje kremu nawilzajacego jednak tutaj pojawia sie problem bo nie z kazdym kosmetykiem wspolpracuje.Potrafi sie rolowac i zbierac w zaglebieniach skory,dodatkowo wymaga naprawde dobrego nawilzacza bo jezeli tego nie zrobie pojawiaja sie suche placki na skorze,ktorych normalnie u siebie nie zauwazalam...
Minusem jest takze to,ze ciemnieje w ciagu dnia i pomimo,ze wybralam odcien dla jasnej karnacji to nie u kazdego moze to dobrze wygladac:/
U mnie nie jest zle,niewielka widac roznice w tonacji i zaczelam go stosowac jako baze pod mineraly poniewaz solo nie daje takiego efektu na jaki liczylam.
Latem pewnie wykorzystam go inaczej ale nie sadze abym zdecydowala sie na ponowny zakup.Choc nie uwazam zakupu za nieudany to raczej go nie polecam do tzw.strzalu w ciemno;)
Zdecydowanie lepiej wyprobowac:)
 
Nie znalazlam jeszcze kremu tonujacego,ktory stalby sie dla mnie nr 1-poszukiwania wciaz trwaja-jednak od dluzszego czasu jestem wierna Bielendzie,pozniej pojawil sie krem Caudalie oraz Galenic Aquasublime.Kazdy z nich wymaga uzycia nawilzacza,jednak kolorystycznie odpowiadaja mi najbardziej oraz zostawiaja taki efekt o jaki mi chodzilo:) szczegolnie w okresie wiosenno-letnim.
 
Dla zainteresowanych sklady INCI:)
 
 

 


6 komentarzy:

  1. Ja Ciebie zachęciłam do Olaya,a Ty mnie do Galenica ;) Jak go gdzieś trafię to na pewno kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. :))) przyznam sie,ze gdybym miala wybrac to postawilabym na Galenica-jest duzo lepszy niz Olay-albo ja zrobilam sie bardziej wymagajaca:DDD
    W kazdym razie dziekuje Dee:* bo gdyby nie Ty to nie wiedzalabym o jego istnieniu-bardzo rzadko ogladam produkty Olay;)W sumie to nawet nie wiem czemu....

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzę że coś dla mnie:) a ja jak ta głupia ciągle szukam:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bielenda naprawdę wygląda na dość ciemną, ale olay zachęcający :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Olay zostawie na lato zeby zobaczyc jak bedzie zachowywac sie solo choc kolorystycznie blizej mi do Bielendy,Caudalie czy Galenica:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja Olay używam latem i jestem bardzo zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze, każdy z nich sprawia że TO miejsce ożywa dzięki WAM!
Jeżeli jeśli chcesz zaprosić mnie na swoją stronę, nie wklejaj linków w komentarzach. W wolnej chwili zajrzę z chęcią do Ciebie :)
Zastrzegam sobie prawo do usunięcia reklamowych postów, które zostaną zamieszczone bez mojej zgody.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...